Narada możnych w Erfurcie
Powodem spotkania był konflikt między Ludwikiem III, landgrafem Turyngii, a arcybiskupem Moguncji Konradem. Sprawa przybrała na tyle poważny obrót, że do Erfurtu przybył osiemnastoletni Henryk VI, syn cesarza Fryderyka Barbarossy i ówczesny król niemiecki.
W mieście zebrała się miejscowa elita: duchowni, możni i przedstawiciele najważniejszych rodów. Obrady odbywały się na górnej kondygnacji budynku należącego do kompleksu kościelnego.
Źródła nie są całkowicie zgodne co do dokładnego miejsca spotkania. Nie pozostawiają jednak większych wątpliwości co do samego przebiegu katastrofy.
Podłoga runęła podczas obrad
Sala była pełna ludzi, gdy drewniana podłoga nagle się załamała. Zgromadzeni wraz z deskami, belkami i wyposażeniem runęli na niższe piętro.
Na tym jednak się nie skończyło. Kolejny strop, obciążony gruzem i ludźmi, również nie wytrzymał. Część uczestników spadła jeszcze niżej.
Pod budynkiem znajdował się dół, do którego spływały nieczystości z latryny. To właśnie tam wpadli niektórzy spośród ludzi, którzy chwilę wcześniej brali udział w politycznej naradzie.
Część ofiar zginęła wskutek samego upadku albo została przygnieciona belkami i fragmentami konstrukcji. Inni ponieśli śmierć już w wypełnionym nieczystościami dole.
Ilu ludzi zginęło?
W popularnych opisach katastrofy najczęściej pojawia się liczba około 60 ofiar. Do tej wartości trzeba jednak podchodzić ostrożnie, ponieważ średniowieczne źródła nie pozwalają ustalić dokładnego bilansu.
Kronika św. Piotra w Erfurcie wymienia z nazwiska kilku wysoko postawionych uczestników spotkania. Wśród zabitych znaleźli się między innymi Gozmar III von Ziegenhain, Fryderyk von Abenberg, burgrabia Fryderyk von Kirchberg oraz Henryk von Schwarzburg.
Kronikarz zaznaczył również, że śmierć poniosły inne osoby, których nazwisk nie wymienił. Nie była to więc późniejsza anegdota wymyślona dla ośmieszenia średniowiecznych możnych, lecz rzeczywista katastrofa odnotowana w kilku przekazach.
Henryk VI uniknął upadku
Sam Henryk VI przeżył. Według przekazów znajdował się wraz z arcybiskupem Konradem przy murowanej wnęce okiennej, która pozostała na miejscu, gdy drewniana część podłogi runęła.
Obaj mieli czekać na pomoc, dopóki nie dotarli do nich ratownicy z drabinami. Katastrofę przeżył również landgraf Ludwik III, choć należał do tych, którzy spadli na niższą kondygnację.
Narada, która miała zakończyć jego spór z arcybiskupem, nie przyniosła rozstrzygnięcia. Henryk opuścił Erfurt, a konflikt ciągnął się jeszcze przez kolejne lata.
Z czasem wokół tragedii narosły opowieści ludowe, wzbogacane o przepowiednie i inne efektowne szczegóły. Samo wydarzenie nie potrzebuje jednak upiększeń. W 1184 roku spotkanie niemieckiej elity rzeczywiście zakończyło się zawaleniem stropów i śmiercią wielu uczestników w dole latrynowym.