Pięćdziesiąt dolarów
Urodziła się w 1898 roku w Spruce Creek na Alasce. Kiedy miała osiem lat, matka wysłała ją do Nome, gdzie w metodystycznej szkole misyjnej nauczyła się czytać i pisać po angielsku, gotować oraz szyć. W wieku 16 lat wyszła za Jacka Blackjacka. Urodziła troje dzieci, lecz tylko Bennett przeżył niemowlęctwo.
Małżeństwo się rozpadło. Ada została bez pieniędzy z synem chorym na gruźlicę. Przeszła ponad 40 mil, czyli przeszło 60 kilometrów, do Nome, przez znaczną część drogi niosąc Bennetta. Na miejscu zarabiała szyciem i pracami domowymi, ale nie była w stanie zapewnić chłopcu potrzebnej opieki. Umieściła go więc w domu dla dzieci i liczyła, że zabierze go stamtąd, kiedy tylko będzie ją na to stać.
Właśnie wtedy pojawiła się oferta wyprawy. W Nome poszukiwano rdzennej kobiety, która potrafiłaby przygotowywać i naprawiać odzież ze skór. Ada została przedstawiona Allanowi Crawfordowi, który miał dowodzić grupą wysyłaną na Wyspę Wrangla. Zaproponowano jej 50 dolarów miesięcznie.
Poprosiła o czas do namysłu. Później wspominała, że myślała o pieniądzach dla siebie i Bennetta. Ostatecznie się zgodziła. Przed wypłynięciem kupiła rzeczy potrzebne do pracy: ścięgna do szycia, igłę, naparstek i lniane nici. Ten drobny spis zachował się w jej późniejszej relacji. Nie jechała na Wrangla szukać przygody, jechała szyć.
Wyprawa na Wrangla
Za przedsięwzięciem stał Vilhjalmur Stefansson, jeden z najbardziej znanych wówczas badaczy Arktyki. Sam na wyspę nie zamierzał płynąć. Jego plan zakładał osadzenie tam niewielkiej grupy, której obecność mogłaby wzmacniać roszczenia terytorialne do Wrangla. Stefansson uważał też, że dobrze przygotowani ludzie mogą utrzymać się w Arktyce głównie dzięki polowaniom, dlatego odradzał zabieranie zapasów żywności na dłużej niż około pół roku.
Czterej mężczyźni wysłani na wyspę mieli bardzo różne doświadczenie. Allan Crawford miał 20 lat i studiował nauki przyrodnicze na Uniwersytecie Toronto. Milton Galle był jeszcze młodszy miał 19 lat. Lorne Knight, 28-letni zastępca Crawforda, znał już warunki dalekiej północy. Podobnie Fred Maurer, który miał za sobą katastrofę statku "Karluk" i spędził już około sześciu miesięcy właśnie na Wyspie Wrangla, zanim został stamtąd uratowany.
Początkowo z wyprawą miały płynąć także inne rodziny rdzennych mieszkańców Alaski, ale zrezygnowały. Ada została jedyną kobietą i jedyną rdzenną Alaskanką w pięcioosobowej grupie. Był jeszcze jeden uczestnik: kotka Victoria, nazywana Vic. Urodziła się na statku, którym część ekspedycji wcześniej dotarła do Nome, i została zabrana jako maskotka.
Grupa wyruszyła z Nome we wrześniu 1921 roku. Po drodze zatrzymała się jeszcze po skóry i inne potrzebne materiały. Według relacji Ady na Wyspę Wrangla dotarli 16 września. Kiedy zobaczyła wyspę, wydała jej się tak wielka, że wzięła ją za stały ląd. Przez chwilę chciała zawrócić, ale została.
Początkowo robiła dokładnie to, do czego ją zatrudniono. Przyszywała kaptury do park wykonanych z reniferowych skór, szyła i naprawiała ubrania. Najpierw grupa mieszkała w namiocie, później mężczyźni zbudowali zimowe schronienie.
Relacje między uczestnikami nie były dobre. 23 listopada 1921 roku Knight zanotował w swoim dzienniku, że Ada odmówiła naprawienia butów. Przywiązał ją do masztu flagowego i trzymał tam, dopóki nie zgodziła się ich załatać.
W zapiskach Knighta Ada często nie występuje nawet pod imieniem. Jest po prostu "kobietą" albo "krawcową". Pierwszą zimę przeżyli wszyscy.
Wiosną polowali na foki, ptaki i niedźwiedzie polarne. Ada zapamiętała, że mięso niedźwiedzia, którego wcześniej nie lubiła, zaczęło smakować jej niemal jak wołowina. Od dawna brakowało innego mięsa. Latem mieli zobaczyć statek z zaopatrzeniem.
Ruszyli po pomoc
Lód uniemożliwił dotarcie jednostce wysłanej na Wrangla. Ludzie na wyspie nie wiedzieli jednak, co dzieje się poza ich obozem. Jeszcze jesienią czekali. Dopiero około listopada stało się jasne, że przed kolejną zimą nikt po nich nie przypłynie, a zapasy zaczęły szybko topnieć.
25 grudnia nie było świątecznej uczty. Ada wspominała solone mięso foki, twardy chleb i herbatę. Przy tej kolacji zastanawiała się, gdzie będzie spędzała następne Boże Narodzenie, o ile go doczeka. Knight czuł się coraz gorzej. Pojawiły się objawy szkorbutu. 8 stycznia 1923 roku razem z Crawfordem spróbował ruszyć przez lód w stronę Syberii. Po niespełna dwóch tygodniach wrócili. Knight był zbyt chory, żeby iść dalej.
28 stycznia wyruszyli Crawford, Maurer i Galle. Zabrali pięć psów, sanie i zapasy. Do syberyjskiego wybrzeża mieli około 90 mil. Obiecali, że jeśli dotrą do pomocy, wrócą po Adę i Knighta statkiem. Ada patrzyła, jak odchodzą. Nigdy więcej ich nie zobaczyła. Nie odnaleziono ich ciał ani sań i nie udało się ustalić miejsca, w którym zginęli. Prawdopodobnie nie przetrwali przeprawy przez arktyczny lód.
W obozie zostali Ada, Knight i Vic. Knight szybko słabł. Początkowo próbował jeszcze rąbać drewno, ale któregoś dnia zemdlał przy pracy. Ada powiedziała mu, żeby został w łóżku. Sama mogła przynosić drewno i śnieg na wodę, lecz pozostawał problem jedzenia.
Ada nie była myśliwą. Zaczęła chodzić do pułapek pozostawionych przez Maurera, ale przez blisko miesiąc niczego nie złapała. W końcu zauważyła ślady lisa i zrozumiała, że robi coś źle: zbyt dokładnie zasypywała pułapkę śniegiem. Ustawiła ją ponownie, tym razem zostawiając mechanizm bardziej odsłonięty. Następnego ranka znalazła w niej białego lisa. Był 22 lutego 1923 roku. 23 marca kończą się zachowane zapiski Knighta. Tego samego dnia zaczyna się dziennik Ady.
Puszka po herbacie
W maju Ada postawiła pustą puszkę po herbacie i strzeliła. Trafiła za pierwszym razem. Zapisała, że jak na pierwszy strzał poszło jej całkiem dobrze, a potem wyczyściła obie strzelby.
Knight był coraz słabszy. Któregoś majowego ranka Ada usłyszała kapanie i pomyślała, że do namiotu przecieka woda. Okazało się, że Knightowi leci krew z nosa. Puszka po herbacie stojąca obok była już mniej więcej w połowie pełna. Twarz mężczyzny miała siny kolor, a gdy Ada go wołała, przez chwilę nie odpowiadał.
Tego dnia zdobyła mewę i ugotowała z niej bulion. Innym razem wróciła z gęsią i znalezionym jajem. Później odkryła w gnieździe jeszcze dziewięć jaj. Były dla Knighta cenne, bo szkorbut sprawił, że bolało go gardło, a zęby wypadały. Gęś gotowała tak długo, aż mięso odchodziło od kości.
Przez około dwa miesiące rano i wieczorem podgrzewała piasek, wsypywała go do płóciennego worka i przykładała choremu do stóp. Z worków po płatkach owsianych zrobiła mu także miękkie podparcie pod bolące plecy.
Ada sama także miała objawy szkorbutu. 5 czerwca prawie niczego nie robiła. W swoim dzienniku zanotowała, że przez większość dnia czytała Biblię. Skończyła Stary Testament i zamierzała zacząć Nowy. Na zewnątrz padał śnieg.
Pięć dni później sporządziła instrukcję na wypadek własnej śmierci. Chciała, żeby Bennettem zajęła się jej siostra Rita. Zapisała również, co należy zrobić z pieniędzmi, które będą jej należne. Większa część miała trafić do syna. Knight także zaczął myśleć o śmierci. Powiedział, gdzie są klucze oraz co zrobić z jego dziennikiem, aparatem i karabinem.
Dzień przed śmiercią Ada stała przy jego łóżku i płakała. Knight zapytał, co się stało. Powiedziała, że boi się, iż ją zostawi. Miał jej odpowiedzieć, żeby spróbowała wytrzymać do przybycia statku.
W nocy zmarł. W późniejszej relacji Ada mówiła, że znalazła go martwego rano. W krótkiej notatce sporządzonej wtedy podała datę 23 czerwca 1923 roku i zaznaczyła, że nie wie, o której godzinie umarł. Nie mogła go pochować, więc zabezpieczyła ciało skrzyniami przed zwierzętami i przeniosła się z Vic do namiotu magazynowego.
Zostawiła też wiadomości w maszynie do pisania. Jeśli sama umrze przed nadejściem pomocy, chciała, żeby ludzie, którzy znajdą obóz, wiedzieli, co stało się z Knightem i z nią. Po śmierci Knighta wszystkie prace w obozie spadły na nią.
Sama z kotem i karabinem
Trzy dni po śmierci Knighta Ada upolowała fokę, a około tygodnia później następną. Używała jego karabinu. Nie chciała stracić rachuby dni, zrobiła więc sobie kalendarz na 1923 rok, tnąc papier do maszyny na małe kartki. Dzięki temu dokładnie wiedziała, że kolejna próba polowania przypadała 4 lipca.
Pełzła po lodzie w stronę foki i szukała dobrej pozycji do strzału, kiedy broń przypadkowo wypaliła, a zwierzę zniknęło pod wodą, Ada została bez mięsa, ale później potrafiła z tego żartować: skoro broń wystrzeliła 4 lipca, urządziła sobie przynajmniej własne obchody amerykańskiego Dnia Niepodległości.
Kolejnym razem upolowała fokę leżącą daleko od brzegu. Wróciła do obozu po linę, żeby przeciągnąć zdobycz, a kiedy znów ruszyła w jej stronę, zobaczyła żółtawą sylwetkę. Był to niedźwiedź polarny. Ada pobiegła do namiotu i wdrapała się na wysoką platformę. Przez lornetkę obserwowała niedźwiedzicę z młodym.
Następnego ranka z foki zostały tylko ślady krwi. Innym razem usłyszała przed namiotem dźwięk przypominający psa i wyjrzała na zewnątrz. Niedźwiedzica z młodym stała około 15 stóp od wejścia. Ada miała karabin, ale nie chciała zranić zwierzęcia, bo wiedziała, że postrzelony niedźwiedź może zaatakować. Strzeliła nad ich głowami. Odeszły kawałek, po czym zawróciły. Oddała jeszcze kilka strzałów, aż w końcu zniknęły.
Któregoś ranka przed wejściem do namiotu znalazła wielki ślad niedźwiedzia. Trop wskazywał, że zwierzę przez noc krążyło wokół obozu. Innym razem niedźwiedź dobrał się do pozostawionego na zewnątrz pojemnika tłuszczu.
Ada wzmacniała namiot drewnem wyrzuconym przez morze, z pustych pojemników po nafcie zrobiła piecyk, zbudowała podwyższone miejsce do spania i platformę obserwacyjną. Polowała na ptaki, łapała lisy, zbierała jaja, prała, naprawiała sprzęt, wynosiła nieczystości i prowadziła dziennik.
W dzienniku obok polowań są pranie, naprawy, wynoszenie nieczystości i informacje o własnym zdrowiu. Przetrwanie składało się głównie z takich czynności. Ada znalazła też czas, żeby uszyć parę mokasynów dla Bennetta. Miał je dostać, kiedy wróci.
Herbata zamiast śniadania
Wieczorem 19 sierpnia usłyszała gwizd, a rano zobaczyła statek. Łódź ruszyła w stronę jej obozu i Ada zeszła na brzeg. Ludzie, którzy przypłynęli, pytali o pozostałych uczestników ekspedycji. Odpowiedziała, że Knight nie żyje, a Crawford, Maurer i Galle ruszyli do Syberii. Sama chciała wiedzieć, czy trzej mężczyźni dotarli do Nome.
Nie dotarli. Z pięciu osób, które dwa lata wcześniej przybyły na Wyspę Wrangla, przeżyła tylko ona. Jedno z jej pierwszych pytań dotyczyło Bennetta. Powiedziano jej, że syn żyje i ma się dobrze. Załoga statku pochowała Knighta.
"Donaldson" nie przywiózł jednak wyłącznie ratunku. Na wyspę dotarła wraz z nim nowa grupa oraz zapasy przygotowane na dwa lata. Gdy Ada szykowała się do opuszczenia Wrangla, inni rozładowywali sprzęt potrzebny do kolejnej próby osadnictwa.
23 sierpnia odpłynęła. W Nome czekała na nią jeszcze jedna wiadomość: rodzina była przekonana, że wszyscy uczestnicy wyprawy nie żyją. Podczas nieobecności Ady jej siostra urodziła dziecko. Sądząc, że Ada zginęła, nadała córeczce jej imię. Na lądzie pojawili się reporterzy.
Historia jedynej ocalałej szybko trafiła do gazet. Pojawiły się też pytania o śmierć Knighta i o to, co właściwie wydarzyło się na wyspie. Dzienniki przywiezione z Wrangla zaczęły żyć własnym życiem.
W zapiskach Knighta część tekstu została zamazana grubymi liniami. Później próbowano ustalić, co znajdowało się pod nimi. Materiał badano specjalistycznie, sprawą zajmowało się nawet FBI. Nie udało się odczytać zamazanych fragmentów.
Ada nie szukała medialnej kariery. National Park Service podaje, że otrzymała mniej pieniędzy, niż początkowo jej obiecywano. Nie dostała także zapowiadanych tantiem z książki opisującej ekspedycję.
Jesienią 1923 roku zabrała Bennetta do Seattle, gdzie chłopiec miał być leczony na gruźlicę. W następnym roku urodziła drugiego syna, Billy’ego. Później sama zachorowała na gruźlicę i przez część kolejnych lat jej dzieci ponownie musiały przebywać poza domem, gdy dochodziła do zdrowia.
Bennett przez całe życie zmagał się z problemami zdrowotnymi. Zmarł w 1972 roku. Ada przeżyła go o ponad dziesięć lat i zmarła 29 maja 1983 roku w Palmer na Alasce, mając 85 lat. Została pochowana w Anchorage. Na jej nagrobku znalazł się napis: "Heroine - Wrangel Island Expedition".