Porwanie w środku nocy
Rachel Chiesley, znana jako Lady Grange, od kilku lat pozostawała w coraz ostrzejszym konflikcie z mężem, Jamesem Erskine’em. Małżonkowie rozstali się w 1730 roku, ale ich spór bynajmniej się na tym nie skończył.
Erskine był wpływowym prawnikiem i politykiem, utrzymującym kontakty ze środowiskami jakobickimi. Rachel znała jego korespondencję i groziła ujawnieniem informacji, które mogły narazić go na poważne oskarżenia polityczne. Na początku 1732 roku planowała wyjechać do Londynu.
Nie zdążyła. Tuż przed północą 22 stycznia kilku mężczyzn wtargnęło do pokoju, w którym spała. Powalili ją na podłogę i próbowali uciszyć. Lady Grange wspominała później, że podczas szarpaniny straciła część zębów, miała poranioną twarz i wyrwane włosy.
Napastnicy związali jej ręce, zasłonili twarz i wynieśli z domu. Za porwaniem stał krąg ludzi związanych z jej mężem. Zachowane źródła wskazują również na udział osób mających związki z potężnymi rodami szkockich Highlandów.
Z Edynburga na Hebrydy
Początkowo Lady Grange przewożono z jednej kryjówki do drugiej, pilnując, by nie mogła skontaktować się z rodziną ani znajomymi. Podróżowała pod strażą, niekiedy nocą, a w miejscach, w których ją przetrzymywano, okna zamykano lub zabezpieczano przed ucieczką.
Ostatecznie trafiła na niewielkie wyspy u zachodnich wybrzeży Szkocji. W 1734 roku przewieziono ją na St Kildę, jeden z najbardziej odizolowanych archipelagów Wielkiej Brytanii, leżący dziesiątki kilometrów od większych zamieszkanych wysp.
Na Hircie, największej wyspie archipelagu, zamieszkała w niewielkim domu. Miejscowi posługiwali się przede wszystkim językiem gaelickim, co dodatkowo utrudniało jej kontakt ze światem zewnętrznym.
Lady Grange nie została skazana przez sąd ani formalnie pozbawiona wolności przez państwo. W praktyce była jednak więźniarką ludzi, którzy decydowali o tym, gdzie mieszka i z kim może się kontaktować.
List Lady Grange
W styczniu 1738 roku Lady Grange spisała szczegółową relację ze swojego porwania. Dokument zachował się do dziś w zbiorach University of Edinburgh i pozostaje jednym z najważniejszych źródeł do tej historii.
Opisała w nim brutalne wtargnięcie do sypialni, wymieniła część napastników i przedstawiła kolejne etapy przymusowej podróży. Próbowała też wysyłać z wyspy wiadomości, licząc, że choć jedna z nich trafi do kogoś, kto będzie w stanie jej pomóc.
Jedna z takich relacji rzeczywiście dotarła do Edynburga. Thomas Hope, znajomy i prawnik Lady Grange, zaczął organizować wyprawę ratunkową.
W 1741 roku na St Kildę wyruszyła łódź z uzbrojonymi ludźmi. Przybyli jednak za późno. Ktoś dowiedział się o planowanej akcji i Lady Grange została wcześniej wywieziona.
Ostatnie lata życia
Strażnicy zabrali ją ze St Kildy, a ostatecznie przewieźli na wyspę Skye. Próba odzyskania wolności zakończyła się niepowodzeniem.
Lady Grange już nigdy nie wróciła do Edynburga. Ostatnie lata życia spędziła na Skye, gdzie zmarła w 1745 roku, około trzynastu lat po nocnym porwaniu.
W zachowanych listach nie przedstawiała swojego pobytu jako dobrowolnego odosobnienia ani leczenia. Pisała o głodzie, zimnie, cierpieniu i przymusie. To, co ją spotkało, nazywała wprost uprowadzeniem.
Jej relacja jednak przetrwała. Ponad sto lat później odnaleziono oryginalny list z 1738 roku. Dzięki niemu wydarzenia, które miały zniknąć razem z uwięzioną kobietą, możemy dziś przynajmniej częściowo poznać z jej własnej opowieści.