Klatka dla niemowląt. Tak dawniej usypiano dzieci

Klatki dla niemowląt montowano za oknami kamienic, nawet kilka pięter nad ulicą. Rodzice układali w nich dzieci do snu, wierząc, że świeże powietrze poprawi ich zdrowie i odporność. Dziś taki widok wywołałby przerażenie, lecz sto lat temu uchodził za rozsądne rozwiązanie.

Ilustracja poglądowaIlustracja poglądowa
Źródło zdjęć: © Licencjodawca • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Koszyk Eleanor

Pomysł narodził się w Nowym Jorku. W 1908 roku Eleanor Roosevelt, wtedy jeszcze młoda mężatka i długo przed rolą pierwszej damy USA, zamontowała za oknem mieszkania druciany koszyk.

Dla córki Anny. Lekarz zalecił dziewczynce regularny kontakt ze świeżym powietrzem, ogrodu nie było, więc matka improwizowała.

Sąsiedzi wpadli w furię. Grozili, że zgłoszą sprawę do organizacji chroniącej dzieci. Eleanor nie ustąpiła. Tłumaczyła, że mała jest bezpieczna, a powietrze na dworze i tak bije na głowę duszny pokój.

Legalny patent

Kilkanaście lat później ten sam problem rozwiązała zupełnie inaczej Emma Read ze Spokane w stanie Waszyngton. 19 lipca 1922 roku złożyła w amerykańskim urzędzie patentowym projekt urządzenia o nazwie "Portable Baby Cage", czyli przenośnej klatki dla dziecka.

W opisie przekonywała, że mieszkańcy zatłoczonych miast gniotą się w małych lokalach bez ogrodów i bez porządnej wentylacji. Jej konstrukcja miała to nadrobić i dać dziecku powietrze, światło oraz skrawek miejsca do zabawy.

Read przemyślała każdy detal. Ściany tworzyła siatka albo drut, dolne panele wykonano z metalu, a podłogę podzielono na segmenty, żeby dziecko nie wypadło, a powietrze wciąż swobodnie krążyło. Całość składała się i blokowała w wybranej pozycji, więc była zarazem stabilna i łatwa do demontażu.

Do parapetu i ramy klatkę mocowano belkami, wspornikami, kątownikami i śrubami zaciskowymi, bez przebudowy okna. W środku znalazło się miejsce na zabawki i pościel, bo urządzenie łączyło funkcję kojca i małego łóżka. Segmentowe zadaszenie z zasłonami osłaniało przed deszczem i śniegiem, a mimo to przepuszczało powietrze.

Urząd patentowy Stanów Zjednoczonych zatwierdził wynalazek 13 marca 1923 roku pod numerem 1448235. Ochrona obowiązywała do 13 marca 1940 roku. Przez blisko 20 lat klatka Emmy Read była więc w pełni legalnym, formalnie opisanym produktem, a nie miejską legendą ani kuriozalnym eksperymentem.

Londyńska moda

Prawdziwą karierę urządzenie zrobiło jednak nie w Ameryce, lecz w Londynie lat trzydziestych. W mieście, gdzie rodziny z wysokich kamienic rzadko miały dostęp do ogrodu, klatka stała się praktycznym rozwiązaniem.

Chelsea Baby Club, zrzeszający rodziców z tej części miasta, zaczął udostępniać takie urządzenia swoim członkom. Najchętniej sięgali po nie mieszkańcy najwyższych pięter, dla których zejście z dzieckiem na dół było codzienną udręką.

Pomysł spodobał się nawet architektom. W 1935 roku Royal Institute of British Architects wskazał balkoniki dla niemowląt jako pożądany element mieszkań klasy średniej i wpisał "wietrzenie" dzieci w poważną dyskusję o projektowaniu domów.

Dwa lata później, 23 czerwca 1937 roku, fotograf Reg Speler uwiecznił drucianą klatkę zawieszoną przy oknie wysokiego londyńskiego budynku. To zdjęcie stało się potem jednym z najważniejszych dowodów, że urządzenie naprawdę było w powszechnym użyciu, a nie tylko na papierze.

Nagły koniec

Wszystko urwało się z hukiem na początku II wojny światowej. Naloty Luftwaffe podczas bitwy o Anglię kazały londyńczykom zupełnie inaczej patrzeć na okna i przestrzeń nad ulicą.

Klatka dla niemowlęcia straciła sens w mieście bombardowanym z powietrza. Po wojnie, od 1953 roku, część rodzin wróciła do tego rozwiązania, ale dawnej skali nie odzyskało już nigdy.

W drugiej połowie XX wieku producenci i rodzice stopniowo z niego rezygnowali. Trudno wskazać jeden powód. Najczęściej wymienia się rosnące obawy o bezpieczeństwo dzieci i coraz gęstszy ruch samochodowy pod oknami, przez który wieszanie malucha nad jezdnią zrobiło się dużo bardziej ryzykowne niż kilkadziesiąt lat wcześniej.

W ten sposób klatka odeszła do historii. Z pamięci zbiorowej jednak nie zniknęła.

Internetowy powrót

28 października 2023 roku nagranie z tym wynalazkiem znów ruszyło w sieci, na platformie X. Zebrało ponad 23,6 miliona wyświetleń. Wielu odbiorców uznało je za internetowy żart albo zmyśloną ciekawostkę.

Serwis Snopes sprawdził wtedy dokumentację patentową i materiały archiwalne. Werdykt był jednoznaczny. "Baby cage" nigdy nie był mistyfikacją. To realne, opatentowane urządzenie, którego używano przez lata i które dziś zwala z nóg, choć kiedyś uchodziło za rozsądną odpowiedź na życie w mieszkaniu bez ogrodu.

Wybrane dla Ciebie