Lekarze pod pretekstem
Georgina miała 40 lat, śpiewała, prowadziła sierociniec i interesowała się spirytyzmem. Jej małżeństwo z Williamem Henrym Weldonem od kilku lat właściwie już nie istniało. Żyli osobno, choć formalnie nadal byli małżeństwem.
W 1878 roku dwóch lekarzy miało ocenić jej stan psychiczny. Nie przyszli jednak z informacją, po co chcą z nią rozmawiać. Po spotkaniu podpisali dokumenty potrzebne do umieszczenia jej w zakładzie.
Zainteresowanie Weldon spirytyzmem stało się jednym z argumentów przeciwko niej. W wiktoriańskiej Anglii granica między oceną lekarza, decyzją rodziny i prawem pacjenta wyglądała zupełnie inaczej niż dziś.
Szczególnie słabą pozycję miała zamężna kobieta, której samodzielność prawna była mocno ograniczona.
Nie dała się zabrać
Zorientowała się, co się dzieje, i zaczęła działać. Pomogła jej Louisa Lowe, przeciwniczka ówczesnych przepisów dotyczących osób uznawanych za chore psychicznie.
Georgina unikała ludzi, którzy mieli ją zabrać, ale na tym nie poprzestała.
Znalazła dwóch innych lekarzy i sama poddała się badaniu. Obaj stwierdzili, że jest zdrowa psychicznie.
Chciała rozliczyć męża i lekarzy, ale jako zamężna kobieta nie miała jeszcze takiej samodzielności prawnej, jakiej potrzebowała, by swobodnie prowadzić cywilny spór przeciwko mężowi.
Czekała na zmianę prawa
Nie wycofała się z życia publicznego, opowiadała o swojej historii, publikowała teksty i atakowała przepisy pozwalające zbyt łatwo odbierać ludziom wolność na podstawie diagnozy psychiatrycznej.
Wydała też broszurę pod wymownym tytułem "How I Escaped the Mad Doctors".
Przełom przyniósł Married Women’s Property Act z 1882 roku. Od początku 1883 roku zamężne kobiety zyskały znacznie większą zdolność do zawierania umów oraz pozywania i bycia pozywanymi w sprawach dotyczących własnego majątku. Weldon dokładnie wiedziała, co to dla niej oznacza.
Zaczęła wracać do ludzi, którzy kilka lat wcześniej próbowali doprowadzić do jej zamknięcia. W sądzie często występowała sama, bez adwokata.
Jej procesy stały się widowiskiem, a prasa relacjonowała kolejne starcia z lekarzami, dawnymi znajomymi i mężem.
Kobieta kontra system
Weldon wygrała trzy ważne sprawy związane z próbą uznania jej za chorą psychicznie i otrzymała łącznie 2500 funtów odszkodowania. Jej nazwisko zaczęło symbolizować problem, który wcześniej łatwo było zbyć jako prywatną sprawę "trudnej" żony i jej rodziny.
Uwielbiała rozgłos, prowadziła dziesiątki procesów, wdawała się w kolejne konflikty i sama trafiała do więzienia. Potrafiła być ekscentryczna, konfliktowa i męcząca dla otoczenia.
Nie zmienia to jednak zasadniczego pytania: czy takie cechy mogły wystarczyć, by odebrać jej wolność.
Z "obłąkanej" w celebrytkę
Pod koniec XIX wieku Georgina Weldon należała do najbardziej rozpoznawalnych kobiet brytyjskich sal sądowych. Walczyła nie tylko o własne pieniądze i reputację. Publicznie atakowała arbitralność diagnoz psychiatrycznych oraz system prywatnych zakładów.
Nie zmieniła prawa. Jej kampania stała się jednak częścią szerszej debaty o prawach pacjentów i pozycji zamężnych kobiet.
Pokazywała też coś, co w jej epoce było wyjątkowo niewygodne: diagnoza "szaleństwa" mogła splatać się z małżeńskim konfliktem, pieniędzmi i próbą odzyskania kontroli nad nieposłuszną żoną.