Miała 52 lata, gdy ruszyła do tropików. Zmieniła świat nauki

W 1699 roku Maria Sibylla Merian popłynęła z córką do Surinamu, holenderskiej kolonii w Ameryce Południowej. Miała 52 lata i wieloletnie doświadczenie w obserwowaniu owadów, a część pieniędzy na wyprawę zdobyła ze sprzedaży swoich obrazów. Badania przerwała choroba, jednak zgromadzone materiały pozwoliły jej wydać obszerną, ilustrowaną księgę o tropikalnej przyrodzie.

Maria Sibylla MerianMaria Sibylla Merian
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Od jedwabników do książek o gąsienicach

Merian urodziła się w 1647 roku we Frankfurcie nad Menem, w rodzinie związanej z rytownictwem i wydawaniem książek. Malarstwa uczyła się w pracowni ojczyma, Jacoba Marrela, specjalizującego się w przedstawieniach kwiatów.

Poznała tam techniki akwareli, przygotowywania farb i wykonywania rycin. Umiejętności te wykorzystała zarówno w pracy zarobkowej, jak i przy dokumentowaniu przyrody.

Już jako trzynastolatka hodowała jedwabniki i obserwowała ich przemiany. Z czasem zajęła się także innymi gąsienicami. Zapisywała przebieg ich rozwoju oraz rysowała kolejne stadia: jajo, gąsienicę, poczwarkę i dorosłego owada.

Interesowały ją również rośliny, którymi żywiły się larwy.

W 1665 roku poślubiła malarza Johanna Andreasa Graffa. Rodzina zamieszkała w Norymberdze, gdzie Merian uczyła malowania i haftu oraz przygotowywała wzorniki kwiatowe.

Równolegle prowadziła obserwacje owadów. W 1679 roku opublikowała pierwszą księgę poświęconą przemianom gąsienic, a w 1683 roku następny tom.

Jej opisy rozwoju owadów dostarczały argumentów przeciwko popularnemu wówczas poglądowi, że mogą one powstawać samoistnie z gnijących owoców czy mięsa.

Nowy etap życia

W 1685 roku Merian wyjechała z matką i dwiema córkami do wspólnoty labadystów we Fryzji. Była to protestancka grupa religijna prowadząca wspólne życie. W 1691 roku przeniosła się z córkami do Amsterdamu.

Otworzyły tam pracownię, w której powstawały przedstawienia roślin, ptaków i owadów. Obie córki uczyły się od matki, a starsza, Johanna Helena, rozwijała własną działalność jako malarka kwiatów.

Merian miała dostęp do kolekcji przyrodniczych i kontakt z ich właścicielami. Szczególne zainteresowanie wzbudzały w niej motyle pochodzące z Surinamu.

Martwe okazy pozwalały poznać wygląd dorosłych owadów, lecz nie pokazywały całego ich rozwoju ani roślin, na których żyły gąsienice. Aby obserwować te zależności, Merian zdecydowała się pojechać do kolonii i pracować z żywymi zwierzętami.

Przed wyjazdem sprzedała znaczną część swojego dobytku, w tym obrazy. Towarzyszyła jej młodsza córka, Dorothea Maria, mająca 21 lat. W 1699 roku obie wyruszyły z Amsterdamu. Podróż morska do Surinamu trwała około dwóch miesięcy.

Badania Merian

Merian prowadziła obserwacje w Paramaribo i jego okolicach. Zbierała owady, śledziła rozwój gąsienic oraz wykonywała rysunki i akwarele. Interesowały ją również inne zwierzęta, m.in. pająki, płazy i gady.

Notowała informacje o miejscowych roślinach oraz sposobach ich wykorzystania. Tak jak w Europie, starała się przedstawić przyrodę poprzez związki między organizmami.

W tej pracy korzystała z pomocy rdzennych mieszkańców Surinamu oraz osób zniewolonych. Dostarczali jej rośliny i owady, pomagali je rozpoznawać i przekazywali ich nazwy.

Wiedza mieszkańców była zatem częścią podstawy jej badań. W swoich zapiskach Merian odnotowywała również złe traktowanie zniewolonych ludzi przez holenderskich kolonistów.

Pobyt trwał niespełna dwa lata. Gorący, wilgotny klimat utrudniał pracę, a w 1701 roku Merian zachorowała. Musiała zakończyć badania i wrócić z córką do Amsterdamu.

Sześćdziesiąt rycin

W Amsterdamie Merian zajęła się przygotowaniem publikacji. W 1705 roku ukazała się "Metamorphosis insectorum Surinamensium", księga poświęcona przemianom owadów Surinamu.

Zawierała 60 dużych rycin, którym towarzyszyły opisy. Czytelnicy mogli wybierać egzemplarze z tekstem niderlandzkim albo łacińskim. Sam tom miał ponad pół metra wysokości.

Rysunki przeniesiono na miedziane płyty drukarskie, a odbitki kolorowano ręcznie. Na planszach obok dorosłych motyli pojawiały się gąsienice i poczwarki, zestawione z roślinami.

W ten sposób jedna ilustracja mogła pokazać kilka etapów rozwoju owada. Księga łączyła warsztat malarki z wynikami obserwacji przyrodniczych: barwne przedstawienia służyły także przekazywaniu informacji o życiu opisanych gatunków.

Wybrane dla Ciebie