Zarabiała na utrzymanie swoich właścicieli
Elizabeth Keckley przybyła do St. Louis w 1847 roku wraz z rodziną Garlandów, do której należała jako osoba zniewolona. Miała duży talent do szycia, a jej umiejętności szybko zaczęły przynosić dochody.
Z czasem zdobyła grono zamożnych klientek, które chętnie zamawiały u niej suknie.
Problem polegał na tym, że Keckley nie mogła swobodnie dysponować zarobionymi pieniędzmi. Dochody z jej pracy stanowiły ważne źródło utrzymania Garlandów.
Choć miała własne klientki i cieszyła się uznaniem jako krawcowa, nadal pozostawała własnością innych ludzi.
W pewnym momencie postanowiła zawalczyć o wolność dla siebie i swojego syna George'a. Zwróciła się do Hugh Garlanda z prośbą o zgodę na ich wykupienie.
Początkowo nie chciał o tym słyszeć, ale ostatecznie przystał na jej propozycję. Za uwolnienie obojga zażądał 1200 dolarów.
Dla Keckley była to ogromna suma. Nie dość, że musiała zarabiać na utrzymanie Garlandów, to jeszcze wykonywała obowiązki domowe. Odłożenie pieniędzy na wykupienie wolności było w tej sytuacji niezwykle trudne.
Klientki pomogły jej zdobyć 1200 dolarów
Keckley nie zamierzała jednak rezygnować. Wpadła na pomysł wyjazdu do Nowego Jorku, gdzie chciała szukać pomocy w organizacjach wspierających osoby zniewolone.
Garlandowie obawiali się jednak, że kobieta nie wróci. Postawili więc warunek: musiała znaleźć sześciu mężczyzn, którzy poręczyliby za nią i zobowiązali się pokryć ewentualną stratę finansową.
Krawcowej udało się przekonać pięciu poręczycieli. Szóstego nie znalazła, przez co plan wyjazdu upadł. Nie oznaczało to jednak końca jej starań o wolność.
Z pomocą przyszły jej kobiety, dla których od lat szyła ubrania. Jedna z klientek, pani Le Bourgois, zaangażowała się w zebranie potrzebnych pieniędzy. Dzięki wsparciu kilku osób Keckley zdołała wreszcie zgromadzić kwotę żądaną przez Garlandów.
Nie był to jednak zwykły dar. Klientki pożyczyły jej pieniądze, które miała później oddać z własnych zarobków. W 1855 roku Anne Garland, wdowa po zmarłym Hughu, podpisała dokumenty uwalniające Elizabeth i jej syna. Po latach życia w niewoli oboje odzyskali wolność.
Przez kolejne lata spłacała pożyczkę
Odzyskanie wolności nie oznaczało, że wszystkie problemy Keckley zniknęły. Wprawdzie mogła już pracować na własny rachunek, ale ciążył na niej dług wobec kobiet, które pomogły jej zebrać 1200 dolarów.
Przez następne lata nadal mieszkała w St. Louis i zarabiała jako krawcowa. Część pieniędzy przeznaczała na spłatę pożyczki. Dopiero w 1860 roku udało jej się uregulować całe zobowiązanie.
Mogła wówczas pomyśleć o przeniesieniu się do innego miasta. Wybrała Waszyngton, gdzie zamierzała rozwijać swoją działalność.
Początki nie były jednak łatwe. Jako czarnoskóra kobieta musiała zmierzyć się z przepisami ograniczającymi jej swobodę, mimo że formalnie była już wolna. Potrzebowała m.in. odpowiedniego zezwolenia na pracę oraz poręczenia ze strony białej osoby.
Ponownie pomogły jej znajomości i polecenia klientek. Dzięki nim stopniowo zdobywała kolejne zamówienia, a jej umiejętności zaczęły przyciągać uwagę coraz bardziej wpływowych kobiet.
Zaczęła szyć dla żony prezydenta Lincolna
Przełom w karierze Keckley nastąpił w 1861 roku, gdy zaczęła pracować dla Mary Todd Lincoln, żony prezydenta Stanów Zjednoczonych. Dawna niewolnica stała się krawcową pierwszej damy, przygotowując dla niej suknie i inne elementy garderoby.
Z czasem połączyła obie kobiety również bliższa znajomość. Keckley zdobyła uznanie nie tylko dzięki talentowi krawieckiemu, ale także dzięki swojej dyskrecji i umiejętności odnajdywania się w towarzystwie waszyngtońskich elit.
Droga do Białego Domu rozpoczęła się jednak znacznie wcześniej, w St. Louis. To właśnie tam, szyjąc suknie dla zamożnych kobiet, zdobyła zaufanie klientek, które później pomogły jej wydostać się z niewoli. Bez ich finansowego wsparcia zebranie 1200 dolarów mogłoby potrwać znacznie dłużej, a Keckley przez kolejne lata pozostawałaby zależna od Garlandów.