Notatki trzymała w pudełkach po papierosach. Badała dawne pismo

Alice Kober porządkowała tysiące zapisków o nieodczytanym piśmie, wykorzystując skrawki papieru i kartonowe pudełka po papierosach. Amerykańska badaczka szukała prawidłowości w znakach pisma linearnego B, zamiast zaczynać od zgadywania, jaki język zapisano na tabliczkach. J

Alice KoberAlice Kober
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Pismo, którego nikt nie potrafił odczytać

Alice Kober wykładała filologię klasyczną w Brooklyn College. W latach 30. XX wieku zainteresowała się pismem linearnym B, znanym m.in. z glinianych tabliczek odnalezionych na Krecie.

Badacze od dawna próbowali rozszyfrować zapisane na nich znaki, ale bez większego powodzenia. Nie wiedzieli nawet, jaki język się za nimi kryje.

Kober postanowiła podejść do zagadki inaczej. Zamiast zgadywać znaczenie poszczególnych słów, zaczęła dokładnie analizować same znaki. Sprawdzała, jak często występują, w jakiej kolejności się pojawiają i które z nich najczęściej występują obok siebie.

Szczególną uwagę zwracała na powtarzające się grupy znaków oraz różnice w ich zakończeniach. Podejrzewała, że kryją się za nimi określone reguły gramatyczne. Aby je odkryć, musiała jednak porównać ogromną liczbę zapisów.

Tysiące fiszek z papieru z odzysku

Początkowo Kober prowadziła notatki w zwykłych zeszytach. Podczas II wojny światowej pojawił się jednak problem z dostępnością papieru. Badaczka nie zamierzała z tego powodu przerywać pracy i zaczęła wykorzystywać wszystko, co miała pod ręką.

Na niewielkie fiszki cięła okładki zeszytów egzaminacyjnych, stare kartki z życzeniami, a nawet formularze biblioteczne. Zapisywała na nich poszczególne znaki, ich kombinacje i własne spostrzeżenia. Gotowe kartoniki przechowywała w pudełkach po papierosach.

Ten pomysłowy system bardzo ułatwiał jej pracę. Fiszki można było dowolnie przekładać, porządkować i zestawiać ze sobą, dzięki czemu łatwiej dostrzegała podobieństwa między poszczególnymi zapisami. Szczególnie interesowały ją wyrazy o zbliżonej budowie, różniące się jedynie kilkoma znakami.

Co ciekawe, wszystkie te żmudne analizy prowadziła równolegle z pracą na uczelni. Nie dysponowała komputerem, który mógłby błyskawicznie porównać tysiące kombinacji. Każdy zapis musiała sprawdzić samodzielnie. Jej fiszki, obliczenia, korespondencja i inne materiały badawcze zachowały się do dzisiaj.

Odkryła reguły języka, choć nie potrafiła go odczytać

Wieloletnia praca przyniosła ważne rezultaty. Kober zauważyła, że niektóre grupy znaków mają wspólną część, ale różnią się zakończeniami. Zmiany te nie były przypadkowe, lecz powtarzały się według określonych zasad.

Badaczka doszła do wniosku, że język zapisany pismem linearnym B był językiem fleksyjnym, w którym wyrazy odmieniają się w zależności od ich funkcji gramatycznej.

Było to istotne odkrycie. Kober potrafiła wskazać zależności między znakami, choć nadal nie znała ich wymowy ani znaczenia. W latach 40. XX wieku opublikowała wyniki swoich badań, pokazując, że nawet nieodczytane pismo można analizować pod względem gramatycznym.

Nie zdążyła jednak rozwiązać całej zagadki. Zmarła w 1950 roku, mając zaledwie 43 lata.

Dwa lata później Michael Ventris dokonał przełomu, wykazując, że pismo linearne B służyło do zapisywania wczesnej odmiany języka greckiego. W swoich badaniach korzystał również z ustaleń Kober, której wieloletnia praca pomogła przygotować grunt pod rozszyfrowanie pisma.

Wybrane dla Ciebie