Telefon, który uruchomił lawinę
27 maja 2010 roku mediolańscy policjanci zatrzymali młodą kobietę podejrzaną o kradzież 3000 tysięcy euro. Nie miała przy sobie dokumentów, dlatego funkcjonariusze rozpoczęli ustalanie jej tożsamości.
Nazywała się Karima El Mahroug. Wkrótce całe Włochy poznały ją jednak pod pseudonimem Ruby Rubacuori.
Jeszcze tego samego wieczoru do komendanta mediolańskiej policji zadzwonił premier Silvio Berlusconi, przebywający wówczas w Paryżu. Domagał się zwolnienia zatrzymanej, przekonując, że jest krewną egipskiego prezydenta Hosniego Mubaraka i że jej pozostawienie w areszcie może wywołać międzynarodowy konflikt dyplomatyczny.
Interwencja przyniosła natychmiastowy efekt. Karimę El Mahroug przekazano pod opiekę Nicole Minetti, radnej regionalnej i bliskiej współpracowniczki premiera, po czym opuściła komisariat.
Dopiero później wyszło na jaw, że opowieść o pokrewieństwie z Hosnim Mubarakiem była całkowicie nieprawdziwa.
Premier na ławie oskarżonych
Interwencja z 27 maja 2010 roku nie zakończyła sprawy. Przeciwnie stała się początkiem śledztwa, które z miesiąca na miesiąc obejmowało coraz szerszy krąg osób z otoczenia premiera.
Dziennikarze ujawniali kolejne informacje o imprezach organizowanych w rezydencjach Silvio Berlusconiego, a prokuratorzy zaczęli sprawdzać, czy podczas tych spotkań nie dochodziło do przestępstw.
W styczniu 2011 roku mediolańska prokuratura oficjalnie wszczęła postępowanie przeciwko premierowi. Oskarżono go o korzystanie z usług seksualnych osoby niepełnoletniej oraz nadużycie władzy w związku z interwencją, która doprowadziła do zwolnienia Karimy El Mahroug z komisariatu.
Berlusconi od początku odrzucał wszystkie zarzuty, a jego obrońcy przekonywali, że sprawa dotyczy prywatnego życia szefa rządu i nie powinna być przedmiotem procesu.
Sam premier utrzymywał, że podczas spotkań, które media nazwały imprezami "bunga bunga", nie dochodziło do żadnych nielegalnych zachowań.
15 lutego 2011 roku sędzia zdecydował o skierowaniu sprawy do sądu. W razie skazania Berlusconiemu groziło nawet 15 lat więzienia. Proces rozpoczął się w kwietniu w trybie przyspieszonym i od pierwszych rozpraw przyciągał uwagę mediów z całego świata.
Sama Karima El Mahroug nigdy nie wystąpiła w charakterze powódki cywilnej i konsekwentnie twierdziła, że między nią a Berlusconim nie doszło do płatnych kontaktów seksualnych.
Siedem lat więzienia, potem uniewinnienie
Proces Silvio Berlusconiego trwał blisko 4 lata i od początku budził ogromne zainteresowanie we Włoszech oraz za granicą. Kolejne rozprawy przekładano, a obrońcy i prokuratorzy toczyli spory proceduralne.
Sędziowie nie zgodzili się nawet na zawieszenie postępowania przed wyborami parlamentarnymi na początku 2013 roku, uznając, że sprawiedliwość nie może podporządkować się politycznemu kalendarzowi.
24 czerwca 2013 roku zapadł wyrok, który wstrząsnął włoską sceną polityczną. Sąd pierwszej instancji uznał Berlusconiego za winnego korzystania z usług seksualnych osoby niepełnoletniej oraz nadużycia władzy. Były premier usłyszał karę 7 lat więzienia i dożywotni zakaz pełnienia funkcji publicznych.
Był to jeden z najgłośniejszych wyroków wobec włoskiego polityka w XXI wieku. Berlusconi nie pogodził się z orzeczeniem i złożył apelację.
Rok później nastąpił całkowity zwrot. 18 lipca 2014 roku sąd apelacyjny uniewinnił go od obu zarzutów, uznając, że nie ma wystarczających podstaw do utrzymania wyroku.
W marcu 2015 roku sąd kasacyjny podtrzymał to rozstrzygnięcie, definitywnie kończąc najgłośniejszy proces związany z aferą Rubygate.
Ruby po drugiej stronie skandalu
Choć sądy zakończyły wieloletni proces, w centrum całej afery od początku pozostawała jedna osoba - Karima El Mahroug, znana jako Ruby Rubacuori.
W 2002 roku wraz z rodziną przeprowadziła się do Letojanni na Sycylii, gdzie dorastała już we Włoszech. W rozmowach dla programu "Kalispéra!" opowiadała o biednym dzieciństwie, przemocy i drobnych kradzieżach, a także o tym, że nauczyła się ukrywać własne cierpienie pod maską pewności siebie.
Afera Rubygate sprawiła, że z anonimowej nastolatki stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych kobiet we Włoszech.
W marcu 2011 roku Richard Lugner zaprosił ją na słynny Bal Opery Wiedeńskiej. Jej obecność wywołała protesty przed gmachem opery, a media informowały, że za udział w wydarzeniu miała otrzymać honorarium sięgające 40 tysięcy euro. Skandal, który przez lata ciążył nad karierą jednego z najpotężniejszych włoskich polityków, wyniósł Ruby na pierwsze strony gazet.