Ofiara szkolnej masakry. Tragiczna śmierć Rachel Scott

Miała 17 lat i przerwę na lunch. 20 kwietnia 1999 roku Rachel Joy Scott usiadła z kolegą na trawniku przed liceum Columbine. Kilka minut później padły pierwsze strzały. Rachel została pierwszą ofiarą masakry, która wstrząsnęła Stanami Zjednoczonymi. Po jej śmierci odnaleziono pamiętniki, które dały początek programowi edukacyjnemu działającemu dziś w tysiącach amerykańskich szkół.

Rachel ScottRachel Scott
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Zwyczajna nastolatka

Rachel Joy Scott urodziła się 5 sierpnia 1981 roku w Denver jako córka Darrella Scotta i Beth Nimmo. Gdy miała 7 lat, jej rodzice się rozstali, a dzieciństwo zaczęła dzielić między dwa domy.

Rok później wraz z matką i rodzeństwem przeprowadziła się do Littleton. To właśnie tam rozpoczęła naukę, która ostatecznie zaprowadziła ją do liceum Columbine.

Lubiła ludzi, występowała w szkolnym teatrze, uczestniczyła w debatach i angażowała się w zajęcia muzyczne. Dorastała w chrześcijańskiej rodzinie, z czasem sama zaczęła świadomie kształtować własny system wartości.

Cena własnych przekonań

W marcu 1993 roku, podczas wyjazdu do Shreveport, zaangażowała się głębiej w chrześcijaństwo i nie traktowała swojej wiary jedynie jako rodzinnej tradycji.

Regularnie się modliła, uczestniczyła w spotkaniach młodzieżowych trzech kościołów i brała udział w tańcu liturgicznym. Dla nastolatki stało się to świadomym wyborem, a nie chwilowym zrywem.

Z czasem coraz wyraźniej odbijało się to na jej relacjach z rówieśnikami. W kwietniu 1998 roku część dotychczasowych znajomych zaczęła się od niej odsuwać, nie akceptując jej rosnącego zaangażowania religijnego.

Rachel zapisywała swoje przemyślenia w dzienniku. Pojawiały się w nim refleksje o przemijaniu, sensie życia i gotowości na śmierć.

Dzień, który wstrząsnął Ameryką

Przez wiele miesięcy Eric Harris i Dylan Klebold przygotowywali atak na liceum Columbine. Konstruowali ładunki wybuchowe, testowali materiały i nagrywali filmy, w których zapowiadali śmierć nawet 250 osób.

Masakra miała rozpocząć się od eksplozji bomb propanowych pozostawionych w szkolnej stołówce.

Data 20 kwietnia, przypadająca na urodziny Adolfa Hitlera, od lat jest wskazywana jako możliwa inspiracja sprawców, choć śledztwo nie potwierdziło jednoznacznie, że to właśnie ona przesądziła o wyborze dnia ataku.

O godzinie 11:17 uruchomiono zapalniki bomb. Ładunki jednak nie zadziałały. Gdy plan zawiódł, napastnicy niemal natychmiast sięgnęli po broń palną i rozpoczęli ostrzał przed wejściem do szkoły.

Pierwszymi trafionymi byli Rachel Scott i Richard Castaldo, którzy jedli lunch na trawniku. Rachel zginęła na miejscu. Castaldo, mimo ciężkich obrażeń, przeżył.

Atak trwał niespełna godzinę. W tym czasie sprawcy zamordowali jeszcze 12 uczniów i nauczyciela, a następnie odebrali sobie życie, zanim policja dotarła do miejsca, w którym się ukrywali.

Po śmierci Rachel odnaleziono rysunek oka ze spływającymi łzami. Zwolennicy programu Rachel's Challenge uznali go za symbol tragedii, dopatrując się w liczbie łez odniesienia do ofiar masakry. Taka interpretacja pozostaje jednak dyskusyjna.

Pamiętniki trafiły do milionów uczniów

Po śmierci Rachel jej pamiętniki, eseje i osobiste notatki stały się podstawą programu Rachel's Challenge, którego celem jest przeciwdziałanie przemocy, wykluczeniu i izolacji wśród uczniów. Z czasem inicjatywa objęła tysiące szkół w Stanach Zjednoczonych i wielu innych krajach.

Historia 17-latki trafiła także na ekran. Reżyser Brian Baugh oparł film "Moja miłość" przede wszystkim na jej pamiętnikach i wspomnieniach bliskich. Produkcja przypomina, że Rachel Scott nie zapisała się w historii wyłącznie jako pierwsza ofiara masakry w Columbine.

Dla wielu Amerykanów pozostaje przede wszystkim symbolem tego, jak jedno życie może wywierać wpływ na innych jeszcze długo po tragicznym końcu.

Wybrane dla Ciebie