Myśleli, że budowała bombę atomową. Prawda wyszła na jaw po 80 latach

Przez 10-lecia w murach Assumption College w Manili studenci szeptali, że ich dziekan akademicki brała udział w Projekcie Manhattan i współtworzyła bombę atomową. Emma Unson Rotor nigdy nie potwierdziła tych pogłosek, ale też ich nie dementowała. Filipińska fizyczka rzeczywiście pracowała przy jednym z najbardziej tajnych programów II wojny światowej.

Emma Rotor Emma Rotor
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons

Wojna zmieniła wszystkie plany

Jesienią 1941 roku Emma Unson wsiadła na statek do Stanów Zjednoczonych z planem: zostać lepszą fizyczką. Miała za sobą studia z matematyki i fizyki na University of Santo Tomas w Manili, gdzie po ukończeniu obu kierunków w 1937 roku rozpoczęła pracę jako wykładowczyni matematyki. Na Johns Hopkins University zamierzała zdobyć wiedzę, z którą później wróciłaby na Filipiny.

Kilka tygodni po jej przyjeździe wszystkie plany się rozsypały. Atak na Pearl Harbor wciągnął Stany Zjednoczone do wojny, a Filipiny znalazły się pod japońską okupacją.

Rządowe stypendium, z którego miała się utrzymywać, przepadło. Z dnia na dzień została w Baltimore bez pieniędzy i bez pewności, czy w ogóle będzie mogła kontynuować studia.

Musiała się utrzymać, zapisała się więc na kurs maszynopisania i stenografii w YMCA. Wkrótce dostała pracę stenografki w Enoch Pratt Free Library, a wolny czas poświęcała zajęciom na Johns Hopkins.

Do Baltimore trafiła nieprzypadkowo. Jej mąż, Arturo Rotor, był osobistym sekretarzem prezydenta Filipin Manuela Quezona, który po japońskiej inwazji kierował rządem na emigracji. To właśnie wojna sprowadziła ich na wschodnie wybrzeże USA.

W styczniu 1944 roku National Bureau of Standards zatrudniło Emmę Rotor jako fizyczkę. Kobieta, która jeszcze niedawno zarabiała na życie, przepisując dokumenty w bibliotece, znalazła się w gronie naukowców pracujących nad jedną z najbardziej utajnionych technologii II wojny światowej.

W sercu tajnego projektu

Zespół, do którego trafiła, pracował nad zapalnikiem zbliżeniowym, urządzeniem zdolnym zdetonować pocisk w pobliżu celu bez konieczności bezpośredniego trafienia. Rozwiązanie opierało się na falach radiowych wykrywających obiekt w locie, co radykalnie zwiększało skuteczność artylerii przeciwlotniczej.

Dla aliantów walczących z niemieckimi bombowcami i pociskami V-1 różnica między chybieniem a trafieniem przestała zależeć wyłącznie od celności strzelca.

Rotor zajmowała się w tym projekcie konkretną, techniczną robotą: projektowaniem i testowaniem elementów mechanicznych, elektrycznych i radiowych, a także obliczeniami ograniczającymi drgania urządzenia.

Zbyt silne wibracje mogły uszkodzić delikatną elektronikę zapalnika jeszcze przed dotarciem do celu, więc każda poprawka w tym zakresie przekładała się bezpośrednio na niezawodność broni w polu.

Jej nazwisko pojawiło się we współautorskich publikacjach dotyczących uzbrajania zapalnika i wyważenia śmigła, cytowanych jeszcze w raporcie z 1946 roku.

William B. McLean, jeden z inżynierów związanych z projektem, ocenił jej wkład bardzo wysoko, co archiwiści odnaleźli w dokumentach z epoki. Cały program utrzymywano w ścisłej tajemnicy, a mimo to udało się uruchomić masową produkcję liczoną w milionach sztuk.

Amerykański przemysł elektroniczny, angażując się w wytwarzanie zapalników, przy okazji przyspieszył rozwój miniaturyzacji układów elektronicznych, co odczuwalne było długo po zakończeniu wojny.

Tajemnica ujawniona po latach

Po zakończeniu wojny Emma Rotor wróciła do świata nauki. Przez kolejne dekady wykładała w Assumption College w Manili, a z czasem została profesorką i dziekan uczelni.

Studenci znali ją jako wymagającą, ale skromną wykładowczynię. Codziennie pokonywała pieszo około 1,6 kilometra, chętnie uprawiała sport i otaczała opieką zwierzęta.

Niewiele osób przypuszczało, że ta spokojna kobieta wcześniej pracowała przy jednym z najbardziej tajnych projektów militarnych II wojny światowej.

Przez lata wokół jej wojennej przeszłości krążyły jedynie plotki. Na uczelni powtarzano, że mogła mieć związek z Projektem Manhattan, ale sama nigdy nie komentowała tych historii. Tajemnica zaczęła się wyjaśniać dopiero wiele lat po jej śmierci.

Punktem zwrotnym okazało się rodzinne archiwum. Jedna z krewnych Emmy natrafiła na portret psa, który kiedyś do niej należał, i stworzyła inspirowaną nim pracę artystyczną zatytułowaną "Eminence Grise".

W tym samym czasie badaczka ER Tiongson z Georgetown prowadziła własne poszukiwania dotyczące filipińskiej fizyczki. Kontakt z rodziną zaowocował niemal 2-letnią współpracą, podczas której zestawiano dokumenty z amerykańskich archiwów z zachowanymi pamiątkami i wspomnieniami bliskich.

Efekty tych badań opublikowano 12 września 2023 roku na łamach Science News. Artykuł po raz pierwszy szczegółowo opisał udział Emmy Rotor w pracach nad zapalnikiem zbliżeniowym, ostatecznie oddzielając fakty od wieloletnich domysłów.

Rodzina udostępniła redakcji fotografie oraz pracę "Eminence Grise", dzięki czemu wojenne dokumenty zyskały osobisty wymiar. Odkrycie przyniosło bliskim zarówno dumę z osiągnięć Emmy, jak i refleksję, że jej talent wykorzystano do stworzenia broni dla państwa, które jeszcze niedawno sprawowało władzę kolonialną nad Filipinami.

Wybrane dla Ciebie