Coraz bliżej wojny
Kayla Mueller nie planowała spokojnego życia. Od młodości interesowała się prawami człowieka i wierzyła, że pomoc potrzebującym nie może kończyć się na deklaracjach.
Urodziła się 14 sierpnia 1988 roku w Prescott w Arizonie. Po ukończeniu Tri-City College Prep High School rozpoczęła studia politologiczne na Northern Arizona University we Flagstaff, gdzie zaangażowała się w działalność na rzecz praw człowieka oraz chrześcijańskie duszpasterstwo ekumeniczne.
To właśnie wtedy ukształtowały się wartości, które później zadecydowały o całym jej życiu.
Po studiach nie szukała bezpiecznej pracy za biurkiem. Wyjechała tam, gdzie pomoc była najbardziej potrzebna. Działała wśród uchodźców i grup marginalizowanych w Indiach oraz Izraelu, zdobywając doświadczenie w pracy humanitarnej.
W grudniu 2012 roku przeniosła się do południowej Turcji, gdzie wspierała Syryjczyków uciekających przed wojną domową. Z każdym kolejnym miesiącem znajdowała się coraz bliżej konfliktu.
Podróż, z której nie było powrotu
Latem 2013 roku Kayla Mueller wyruszyła z chłopakiem, obywatelem Syrii, do Aleppo. 3 sierpnia dotarli do szpitala prowadzonego przez Lekarzy bez Granic.
Personel niemal od razu uznał, że obecność młodej Amerykanki w mieście stwarza zbyt duże ryzyko. Następnego dnia zapadła decyzja o jej ewakuacji do Turcji.
Nie zdążyła wyjechać. Samochód, którym podróżowała para, wpadł w zasadzkę bojowników Państwa Islamskiego. Oboje zostali porwani.
Po dwudziestu dniach jej partner odzyskał wolność. Kayla pozostała w niewoli. Przez wiele miesięcy rodzina, amerykańskie władze i media nie ujawniały jej nazwiska, wierząc, że cisza zwiększy szanse na bezpieczne uwolnienie.
Tak się nie stało. 6 lutego 2015 roku Państwo Islamskie poinformowało o śmierci Kayli Mueller. Okoliczności jej śmierci do dziś pozostają przedmiotem sporów i nie zostały w pełni wyjaśnione.
W Stanach Zjednoczonych stała się symbolem odwagi i poświęcenia pracowników humanitarnych. Gdy w 2019 roku amerykańskie siły specjalne przeprowadziły operację zakończoną śmiercią przywódcy ISIS, Abu Bakra al-Baghdadiego, nadano jej kryptonim "Kayla Mueller" , oddając w ten sposób hołd Kayli.
Walka o prawdę
Śmierć córki nie zakończyła zaangażowania rodziny Muellerów w sprawę. Przeciwnie, stała się dla jej rodziców początkiem wieloletniej walki o ustalenie, co naprawdę wydarzyło się w syryjskiej niewoli.
Domagali się od amerykańskich władz dostępu do dokumentów oraz możliwości uczestniczenia w oficjalnych briefingach w obecności pastora i prawnika. Wierzyli, że tylko pełna jawność pozwoli zrozumieć ostatnie miesiące życia córki.
Jednym z najważniejszych wątków stała się sprawa Umm Sayyaf, kobiety związanej z komórką Państwa Islamskiego przetrzymującą zagranicznych zakładników. Prawnicy z Center for Justice and Accountability przekazali rodzinie informacje dotyczące jej roli, jednak Muellerowie uważali, że nigdy nie została rozliczona za krzywdy wyrządzone Kayli.
W lutym 2016 roku w Stanach Zjednoczonych złożono przeciwko niej skargę dotyczącą wspierania terroryzmu. W Iraku została wprawdzie skazana, lecz wyrok dotyczył jedynie gotowania posiłków i prowadzenia samochodów dla bojowników ISIS. Zarzuty związane z przetrzymywaniem amerykańskiej zakładniczki w ogóle nie były przedmiotem procesu.
Podobne nadzieje i rozczarowanie przyniosło zatrzymanie w styczniu 2018 roku dwóch członków komórki terrorystycznej znanej zakładnikom jako "Beatlesi". Mężczyźni mogli posiadać informacje o losach więźniów przetrzymywanych przez Państwo Islamskie, w tym o ostatnich miesiącach życia Kayli Mueller.
Mimo to przez wiele miesięcy po ich schwytaniu nie rozpoczął się proces. Rodzina konsekwentnie domagała się publicznych postępowań zarówno wobec Umm Sayyaf, jak i członków "Beatlesów", wierząc, że tylko one mogą przynieść odpowiedzi na pytania, które od lat pozostają bez odpowiedzi.