Porwało ją ISIS. Jej los wstrząsnął światem

W lutym 2015 roku świat obiegła wiadomość o śmierci Kayli Mueller, amerykańskiej pracowniczki humanitarnej przetrzymywanej przez Państwo Islamskie. Do Syrii pojechała z własnej woli, by pomagać ofiarom wojny. Zamiast wrócić do domu, przez ponad rok pozostawała zakładniczką dżihadystów. Jej los poruszył miliony ludzi i zapoczątkował wieloletnią walkę rodziny o ustalenie, co naprawdę wydarzyło się w niewoli.

Porwało ją ISIS. Jej los wstrząsnął światemPorwało ją ISIS. Jej los wstrząsnął światem
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Coraz bliżej wojny

Kayla Mueller nie planowała spokojnego życia. Od młodości interesowała się prawami człowieka i wierzyła, że pomoc potrzebującym nie może kończyć się na deklaracjach.

Urodziła się 14 sierpnia 1988 roku w Prescott w Arizonie. Po ukończeniu Tri-City College Prep High School rozpoczęła studia politologiczne na Northern Arizona University we Flagstaff, gdzie zaangażowała się w działalność na rzecz praw człowieka oraz chrześcijańskie duszpasterstwo ekumeniczne.

To właśnie wtedy ukształtowały się wartości, które później zadecydowały o całym jej życiu.

Po studiach nie szukała bezpiecznej pracy za biurkiem. Wyjechała tam, gdzie pomoc była najbardziej potrzebna. Działała wśród uchodźców i grup marginalizowanych w Indiach oraz Izraelu, zdobywając doświadczenie w pracy humanitarnej.

W grudniu 2012 roku przeniosła się do południowej Turcji, gdzie wspierała Syryjczyków uciekających przed wojną domową. Z każdym kolejnym miesiącem znajdowała się coraz bliżej konfliktu.

Podróż, z której nie było powrotu

Latem 2013 roku Kayla Mueller wyruszyła z chłopakiem, obywatelem Syrii, do Aleppo. 3 sierpnia dotarli do szpitala prowadzonego przez Lekarzy bez Granic.

Personel niemal od razu uznał, że obecność młodej Amerykanki w mieście stwarza zbyt duże ryzyko. Następnego dnia zapadła decyzja o jej ewakuacji do Turcji.

Nie zdążyła wyjechać. Samochód, którym podróżowała para, wpadł w zasadzkę bojowników Państwa Islamskiego. Oboje zostali porwani.

Po dwudziestu dniach jej partner odzyskał wolność. Kayla pozostała w niewoli. Przez wiele miesięcy rodzina, amerykańskie władze i media nie ujawniały jej nazwiska, wierząc, że cisza zwiększy szanse na bezpieczne uwolnienie.

Tak się nie stało. 6 lutego 2015 roku Państwo Islamskie poinformowało o śmierci Kayli Mueller. Okoliczności jej śmierci do dziś pozostają przedmiotem sporów i nie zostały w pełni wyjaśnione.

W Stanach Zjednoczonych stała się symbolem odwagi i poświęcenia pracowników humanitarnych. Gdy w 2019 roku amerykańskie siły specjalne przeprowadziły operację zakończoną śmiercią przywódcy ISIS, Abu Bakra al-Baghdadiego, nadano jej kryptonim "Kayla Mueller" , oddając w ten sposób hołd Kayli.

Walka o prawdę

Śmierć córki nie zakończyła zaangażowania rodziny Muellerów w sprawę. Przeciwnie, stała się dla jej rodziców początkiem wieloletniej walki o ustalenie, co naprawdę wydarzyło się w syryjskiej niewoli.

Domagali się od amerykańskich władz dostępu do dokumentów oraz możliwości uczestniczenia w oficjalnych briefingach w obecności pastora i prawnika. Wierzyli, że tylko pełna jawność pozwoli zrozumieć ostatnie miesiące życia córki.

Jednym z najważniejszych wątków stała się sprawa Umm Sayyaf, kobiety związanej z komórką Państwa Islamskiego przetrzymującą zagranicznych zakładników. Prawnicy z Center for Justice and Accountability przekazali rodzinie informacje dotyczące jej roli, jednak Muellerowie uważali, że nigdy nie została rozliczona za krzywdy wyrządzone Kayli.

W lutym 2016 roku w Stanach Zjednoczonych złożono przeciwko niej skargę dotyczącą wspierania terroryzmu. W Iraku została wprawdzie skazana, lecz wyrok dotyczył jedynie gotowania posiłków i prowadzenia samochodów dla bojowników ISIS. Zarzuty związane z przetrzymywaniem amerykańskiej zakładniczki w ogóle nie były przedmiotem procesu.

Podobne nadzieje i rozczarowanie przyniosło zatrzymanie w styczniu 2018 roku dwóch członków komórki terrorystycznej znanej zakładnikom jako "Beatlesi". Mężczyźni mogli posiadać informacje o losach więźniów przetrzymywanych przez Państwo Islamskie, w tym o ostatnich miesiącach życia Kayli Mueller.

Mimo to przez wiele miesięcy po ich schwytaniu nie rozpoczął się proces. Rodzina konsekwentnie domagała się publicznych postępowań zarówno wobec Umm Sayyaf, jak i członków "Beatlesów", wierząc, że tylko one mogą przynieść odpowiedzi na pytania, które od lat pozostają bez odpowiedzi.

Wybrane dla Ciebie