Sprawa Gorgonowej. Brat zamordowanej obciążył ją zeznaniami

Rita Gorgonowa na fotografii opublikowanej w 1932 roku.Rita Gorgonowa na fotografii opublikowanej w 1932 roku.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

W noc sylwestrową 1931 roku w willi pod Lwowem zamordowano siedemnastoletnią Elżbietę Zarembiankę, nazywaną Lusią. O zabójstwo oskarżono Ritę Gorgonową, guwernantkę i kochankę ojca dziewczyny. Sprawa zelektryzowała przedwojenną Polskę, a dwa procesy zakończone różnymi wyrokami wywołały pytania o wiarygodność dowodów i wpływ prasy na wymiar sprawiedliwości.

Zabójstwo Lusi Zarembianki

Elżbieta Zarembianka była córką Henryka Zaremby, cenionego architekta związanego ze Lwowem. Rodzina mieszkała m.in. w willi w Łączkach koło Brzuchowic. Od 1924 roku dziećmi architekta opiekowała się Rita Gorgonowa, zatrudniona jako guwernantka.

Żona Zaremby przebywała w szpitalu psychiatrycznym, a między architektem i opiekunką jego dzieci nawiązał się romans. Ze związku urodziła się córka Romana. Sytuacja rodzinna była jednak skomplikowana, a relacje Gorgonowej ze starszymi dziećmi pracodawcy pozostawiały wiele do życzenia.

Szczególnie napięte miały być stosunki między Ritą a Lusią. W relacjach dotyczących wydarzeń poprzedzających tragedię pojawiały się również informacje o planowanym rozstaniu Zaremby z kochanką.

Później oskarżyciele wykorzystali ten konflikt, dowodząc, że nastolatka mogła stanowić przeszkodę w dalszym związku ojca z Gorgonową.

W nocy z 30 na 31 grudnia 1931 roku doszło do tragedii. Ciało Lusi odnalazł jej młodszy brat Stanisław. Dziewczyna leżała w łóżku z poważnymi obrażeniami głowy, a przybyły na miejsce lekarz mógł już tylko stwierdzić jej śmierć.

Śledztwo i dowody przeciwko Gorgonowej

Podejrzenia śledczych niemal natychmiast skierowały się ku Ricie Gorgonowej. Kobieta konsekwentnie zaprzeczała, jakoby zabiła dziewczynę.

Nikt nie widział jednak samego morderstwa, dlatego oskarżenie musiało opierać się na poszlakach, zeznaniach domowników i interpretacji zabezpieczonych śladów.

Jednym z najważniejszych świadków był Staś Zaremba, młodszy brat zamordowanej. Chłopiec utrzymywał, że w noc zbrodni zauważył w domu postać, którą rozpoznał jako Gorgonową.

Obrońcy podawali jednak w wątpliwość wiarygodność tego rozpoznania, wskazując na ciemność i warunki, w jakich świadek miał dokonać obserwacji.

Za prawdopodobne narzędzie zabójstwa uznano dżagan, czyli narzędzie służące do rozbijania lodu. Przedmiot znaleziono w przydomowym basenie. Jego odkrycie nie dawało jednak odpowiedzi na zasadnicze pytania: kto zadał śmiertelne ciosy i w jaki sposób narzędzie znalazło się w wodzie.

Wątpliwości budził również sposób zabezpieczania śladów oraz część ustaleń biegłych. Obrona zarzucała śledczym zaniedbania i przedstawiała własną interpretację wydarzeń.

Gorgonową reprezentowali znani prawnicy, wśród nich Maurycy Axer, Józef Woźniakowski i Mieczysław Ettinger. Podczas rozpraw szczegółowo analizowano kolejne godziny poprzedzające odkrycie zwłok.

Procesy Rity Gorgonowej i dwa wyroki

Pierwszy proces rozpoczął się we Lwowie w kwietniu 1932 roku. Zainteresowanie sprawą było ogromne, a 14 maja zapadł wyrok skazujący Gorgonową na śmierć. Decyzja przysięgłych nie była jednomyślna. Dziewięciu uznało oskarżoną za winną, trzech opowiedziało się przeciwko takiemu rozstrzygnięciu.

Kary nie wykonano. Gorgonowa była wówczas w ciąży i podczas pobytu w więzieniu urodziła córkę Ewę. W międzyczasie sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który uchylił wyrok z powodu uchybień proceduralnych. Konieczne stało się ponowne rozpatrzenie oskarżenia.

Drugi proces rozpoczął się 6 marca 1933 roku przed Sądem Okręgowym w Krakowie. Przez kolejne tygodnie przesłuchiwano świadków, analizowano dowody i wysłuchiwano argumentów obu stron. Nowe orzeczenie ogłoszono 29 kwietnia.

Tym razem wszyscy dwunastu przysięgli uznali Gorgonową za winną zabójstwa. Zastosowano jednak inną kwalifikację prawną czynu, przyjmując, że doszło do niego pod wpływem silnego wzruszenia. W połączeniu z przepisami nowego kodeksu karnego pozwoliło to wymierzyć oskarżonej osiem lat więzienia zamiast kary śmierci.

Sprawa Gorgonowej w prasie i dalsze losy oskarżonej

Zabójstwo Lusi szybko stało się jednym z najgłośniejszych tematów prasowych II Rzeczypospolitej. Dziennikarze szczegółowo opisywali śledztwo, rozprawy i wypowiedzi uczestników procesu. Według ustaleń badaczki Emilii Płońskiej sam "Ilustrowany Kurier Codzienny" poruszał sprawę aż 151 razy.

Gazety interesowały się nie tylko dowodami, lecz także wyglądem Gorgonowej, jej ubiorem i życiem osobistym. Szczególnie wiele uwagi poświęcano romansowi z żonatym pracodawcą. Oskarżoną oceniano przez pryzmat obyczajów, choć jej sytuacja rodzinna i życie prywatne nie mogły same w sobie stanowić dowodu popełnienia morderstwa.

Przebieg postępowania krytykowała m.in. publicystka Irena Krzywicka. Zwracała uwagę na presję wywieraną na sądy przysięgłych oraz trudne położenie kobiety uzależnionej od mężczyzn. Tymczasem adwokaci Gorgonowej nadal próbowali podważyć wyrok, lecz kasacja od krakowskiego orzeczenia została oddalona.

Rita Gorgonowa opuściła więzienie we wrześniu 1939 roku, po wybuchu II wojny światowej. Jej późniejsza biografia pozostaje niejasna i nie udało się wiarygodnie ustalić dalszych losów kobiety. Historia zabójstwa Lusi Zarembianki powróciła do szerokiej publiczności w 1977 roku za sprawą filmu "Sprawa Gorgonowej" w reżyserii Janusza Majewskiego, z Ewą Dałkowską w roli tytułowej.

Wybrane dla Ciebie