Orgazm w średniowieczu. Fakty, mity i kontrowersje

Średniowiecze kojarzy się z epoką tabu i surowości, ale życie erotyczne ludzi tej epoki bywało zaskakująco otwarte, zarówno w literaturze, jak i w praktyce. Orgazm był tematem dyskusji, żartów, a nawet sporów teologicznych. Jak naprawdę postrzegano rozkosz i seksualność w czasach rycerzy, mnichów i dam dworu?

Para w łóżku na miniaturze z „Tacuinum sanitatis”, XIV-XV w. Para w łóżku na miniaturze z „Tacuinum sanitatis”, XIV-XV w.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Kobieca rozkosz a poczęcie

Średniowieczni lekarze czerpali wiedzę o ludzkim organizmie przede wszystkim z dzieł starożytnych uczonych. Duży wpływ na ich poglądy miały pisma Hipokratesa i Galena, a także traktaty medyczne powstające w świecie arabskim.

Jedna z rozpowszechnionych teorii zakładała, że zarówno mężczyzna, jak i kobieta wytwarzają własne nasienie. Dopiero połączenie obu substancji miało prowadzić do poczęcia dziecka. Ich wydzielanie wiązano z odczuwaniem przyjemności seksualnej, dlatego kobiecej rozkoszy przypisywano istotne znaczenie w procesie zapłodnienia.

Nie oznaczało to jednak, że średniowieczni uczeni rozumieli funkcjonowanie kobiecego układu rozrodczego. Substancja określana przez nich jako kobiece nasienie nie odpowiadała współczesnemu pojęciu komórki jajowej. Była elementem teorii stworzonej na długo przed poznaniem rzeczywistych mechanizmów zapłodnienia.

Nie wszyscy lekarze podzielali te przekonania. Zwolennicy poglądów Arystotelesa inaczej przedstawiali udział kobiety i mężczyzny w powstawaniu nowego życia. Różnice dotyczyły również znaczenia przypisywanego kobiecej przyjemności.

Warto przy tym pamiętać, że współczesne określenie "orgazm" nie zawsze odpowiada temu, co średniowieczni autorzy rozumieli przez rozkosz czy wydzielanie nasienia.

Teoria Awicenny

Jednym z uczonych zajmujących się tym zagadnieniem był perski lekarz Awicenna, żyjący na przełomie X i XI w. W swoich rozważaniach również uwzględniał istnienie kobiecego nasienia.

Dostrzegał jednak problem, którego nie potrafiła wyjaśnić teoria łącząca poczęcie z seksualnym szczytowaniem obojga partnerów. Kobiety zachodziły bowiem w ciążę także podczas stosunków, którym nie towarzyszył orgazm.

Awicenna próbował pogodzić tę obserwację z obowiązującymi poglądami. Uważał, że kobiece nasienie mogło zostać wytworzone wcześniej i pozostawać w macicy, gdzie później dochodziło do zapłodnienia.

W ten sposób podtrzymywał teorię, mimo że obserwacje wskazywały na jej słabości. Inni autorzy piszący po arabsku rozważali także, czy kolejność wydzielania nasienia przez partnerów wpływa na możliwość zajścia w ciążę. Ich wnioski opierały się jednak na błędnym rozumieniu fizjologii i nie stanowiły wiarygodnych metod zapobiegania ciąży.

Lekarze interesowali się również wpływem współżycia na zdrowie. Zgodnie z popularną wówczas teorią czterech humorów prawidłowe funkcjonowanie organizmu zależało od równowagi płynów ustrojowych. Uważano, że ich nadmiar może wywoływać dolegliwości.

Z tego powodu aktywność seksualną niekiedy przedstawiano jako korzystną dla zdrowia. Ostrzegano zarówno przed nadmiernym współżyciem, jak i przed długotrwałą abstynencją, której przypisywano powstawanie rozmaitych schorzeń.

Kościelne ograniczenia współżycia

Stanowisko średniowiecznych duchownych wobec seksualności różniło się od podejścia lekarzy. Kościół uznawał małżeństwo za właściwe miejsce współżycia, a za jego podstawowy cel uważał prokreację.

Potępiano cudzołóstwo i zachowania seksualne uznawane za sprzeczne z porządkiem natury. Małżonków zachęcano również do okresowej wstrzemięźliwości, m.in. podczas postów i ważnych świąt religijnych.

Zakazy nie były jednak jednakowe w całej średniowiecznej Europie. Zmieniały się w zależności od czasu i miejsca, a ich istnienie nie oznaczało, że wierni rzeczywiście ich przestrzegali.

Szczególnie wyraźne rozbieżności między medycyną a nauczaniem religijnym dotyczyły masturbacji. Średniowieczne księgi pokutne zaliczały ją do grzechów. Tymczasem niektórzy autorzy medyczni dopuszczali pobudzanie narządów płciowych jako sposób leczenia dolegliwości, które przypisywali zatrzymywaniu nasienia w organizmie.

Zalecenia te wynikały z ówczesnych teorii medycznych. Nie świadczyły o znajomości rzeczywistych procesów fizjologicznych zachodzących podczas orgazmu.

Ciąża a oskarżenie o gwałt

Przekonanie, że kobieca rozkosz jest konieczna do poczęcia, mogło prowadzić do szczególnie krzywdzących wniosków w sprawach dotyczących przemocy seksualnej.

Na podstawie tej teorii można było twierdzić, że kobieta, która zaszła w ciążę, musiała odczuwać przyjemność podczas stosunku. Stąd wyciągano fałszywy wniosek, że nie mogła zostać zgwałcona. Było to błędne rozumowanie, ponieważ ciąża nie dowodzi ani odczuwania orgazmu, ani zgody na współżycie.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie średniowieczne sądy odrzucały oskarżenia o gwałt, jeśli ofiara zaszła w ciążę. W ówczesnym piśmiennictwie pojawiało się także rozróżnienie między fizjologiczną reakcją organizmu a wolą kobiety. Ponadto przepisy dotyczące przemocy seksualnej i sposoby rozpatrywania takich spraw różniły się w poszczególnych regionach Europy.

Zachowane traktaty medyczne, teologiczne i prawnicze pokazują przede wszystkim, jak o seksualności myśleli uczeni oraz duchowni. Znacznie trudniej ustalić, jak wyglądało codzienne życie intymne zwykłych mieszkańców średniowiecznej Europy.

Pewnych informacji dostarczają świeckie opowieści i przedstawienia artystyczne, w których pojawiały się miłość, pożądanie, zdrada czy niespełnienie. Przykładem jest również ilustrowany poradnik zdrowotny "Tacuinum sanitatis". Na jednej z jego miniatur przedstawiono parę leżącą w łóżku. Współżycie znalazło się tam wśród czynności rozpatrywanych pod kątem ich wpływu na ludzkie zdrowie.

Wybrane dla Ciebie