Koszulki z Bartem Simpsonem były hitem. W szkołach padły zakazy

Bart Simpson miał dziesięć lat, procę i wyraźną niechęć do szkolnej dyscypliny. Na przełomie lat 80. i 90. stał się jednym z najpopularniejszych bohaterów amerykańskiej telewizji, a jego wizerunek pojawił się na milionach koszulek. Dzieci traktowały je jak zabawny symbol buntu, lecz część nauczycieli dostrzegała w nadrukach pochwałę lenistwa i lekceważenia autorytetów. W niektórych szkołach zaczęto zabraniać noszenia ubrań z najbardziej prowokacyjnymi hasłami.

Matt Groening, twórca „Simpsonów”, podczas Comic-Conu w 2009 roku.Matt Groening, twórca „Simpsonów”, podczas Comic-Conu w 2009 roku.
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 3.0 | Gage Skidmore

Buntownik z rodzinnego serialu

Rodzina Simpsonów po raz pierwszy pojawiła się w 1987 roku w krótkich animacjach emitowanych w "The Tracey Ullman Show". Postacie wymyślone przez Matta Groeninga szybko zyskały własną publiczność. W grudniu 1989 roku telewizja Fox rozpoczęła emisję osobnego serialu poświęconego ich przygodom.

Choć produkcja opowiadała o całej rodzinie, na początku szczególne zainteresowanie budził Bart. W Springfield nieustannie sprawiał kłopoty, drażnił nauczycieli i wdawał się w konflikty z dyrektorem szkoły. Jego żarty i zaczepne wypowiedzi nadawały się do powtarzania także poza telewizyjnym ekranem.

Producenci gadżetów szybko wykorzystali popularność chłopca. Na rynku pojawiły się koszulki, na których Bart przyjmował zadziorne pozy i wygłaszał krótkie, łatwe do zapamiętania hasła.

Sprzedawano je w milionach egzemplarzy, a ogromne zainteresowanie bohaterem zaczęto nazywać "Bartmanią".

Napis, który nie podobał się szkołom

Jedna z najgłośniejszych koszulek przedstawiała Barta trzymającego procę. Nadruk określał chłopca jako underachiever, czyli ucznia, który osiąga mniej, niż pozwalają mu możliwości. Bart oznajmiał przy tym, że jest z tego dumny.

Dla jego fanów był to dowcip pasujący do charakteru postaci. Nauczyciele nie zawsze podzielali ten entuzjazm, szczególnie gdy uczniowie przychodzili w takich ubraniach na lekcje. Hasło można było przecież odczytać jako demonstracyjną pochwałę słabych wyników i braku wysiłku.

Część amerykańskich szkół publicznych wprowadziła zakazy dotyczące koszulek z podobnymi napisami. Sprzeciw wywoływały też inne zaczepne slogany Barta, w tym te skierowane bezpośrednio do osoby patrzącej na nadruk.

Nie istniał jednak ogólnokrajowy zakaz noszenia ubrań z bohaterem "Simpsonów".

Szkolne ograniczenia miały przewrotny skutek. W oczach niektórych dzieci czyniły Barta jeszcze bardziej atrakcyjnym symbolem nieposłuszeństwa. Sam fakt, że dorośli próbowali usuwać jego hasła z klas, wzmacniał buntowniczy wizerunek postaci.

Popularność większa od licencji

Moda na Barta szybko wykroczyła poza oficjalne produkty związane z serialem. Na koszulkach pojawiały się nieautoryzowane przeróbki, w których łączono go z innymi popularnymi postaciami i zjawiskami. Tworzono m.in. nadruki nawiązujące do żółwi ninja oraz muzyki reggae.

Nie każda koszulka widoczna na szkolnym korytarzu pochodziła więc od właścicieli praw do "Simpsonów". Bart stawał się bohaterem własnej, niekontrolowanej przez twórców mody. Nadruki zaczynały funkcjonować niezależnie od konkretnych odcinków, a część haseł żyła własnym życiem.

Skala popularności znalazła spektakularne potwierdzenie w listopadzie 1990 roku. Podczas nowojorskiej parady Macy’s z okazji Święta Dziękczynienia nad uczestnikami unosił się ogromny balon przedstawiający Barta. Ten sam chłopiec, którego koszulki budziły sprzeciw w szkołach, był już jedną z atrakcji wielkiego rodzinnego widowiska.

Zachował się także materialny ślad kontrowersji. Koszulka z procą i deklaracją dumy z niewykorzystywania własnych możliwości trafiła do zbiorów National Museum of American History. Smithsonian datuje egzemplarz wyprodukowany przez Changes, Inc. na około 1989–1990 rok.

Wybrane dla Ciebie