Nowojorscy złodzieje zwali ją Matką. Opłacała im adwokatów

W XIX-wiecznym Nowym Jorku Fredericka Mandelbaum prowadziła sklep z tkaninami, ale znacznie większą sławę przyniósł jej handel skradzionymi towarami. Złodzieje przynosili jej jedwabie, koronki i biżuterię, które następnie trafiały do kolejnych nabywców. Znana jako Marm lub Mother, potrafiła również zapewniać swoim współpracownikom pomoc prawną. Przez lata prowadziła rozległy interes, zanim w jej otoczeniu pojawił się podstawiony detektyw.

 Przyjęcie u Marm Mandelbaum na ilustracji z książki George’a W. Wallinga z 1887 roku. Przyjęcie u Marm Mandelbaum na ilustracji z książki George’a W. Wallinga z 1887 roku.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna | Valerian Gribayedoff

Sklep na rogu dwóch ulic

Fredericka Mandelbaum przybyła z Niemiec do Nowego Jorku w 1850 roku razem z mężem Wolfem. Małżonkowie mieli czworo dzieci, a ich początkowym źródłem utrzymania był drobny handel.

Z czasem rodzina prowadziła sklep z tkaninami przy skrzyżowaniu Clinton Street i Rivington Street na dolnym Manhattanie.

Okolicę zamieszkiwali liczni imigranci, a niewielkie sklepy i warsztaty stanowiły ważną część miejscowego życia. Lokal Mandelbaum wyglądał jak zwyczajne przedsiębiorstwo handlowe. Za jego działalnością krył się jednak rozbudowany skup przedmiotów pochodzących z kradzieży.

Taki interes wymagał czegoś więcej niż gotowości do przyjęcia łupu. Złodziej nie zawsze mógł samodzielnie sprzedać kosztowny przedmiot bez wzbudzenia podejrzeń. Paserka przejmowała towar, a następnie znajdowała odbiorców, którzy nie musieli znać jego prawdziwego pochodzenia.

Szczególnie cenne były jedwabie, koronki i inne drogie tkaniny. Do Mandelbaum trafiała także biżuteria, którą można było później wprowadzić do zwykłego obrotu.

Im łatwiej było ukryć związek przedmiotu z kradzieżą, tym większe możliwości dawała jego dalsza sprzedaż.

Sieć dostawców i odbiorców

Wśród współpracowników Mandelbaum znajdowali się kieszonkowcy, włamywacze i złodzieje sklepowi. Nie ograniczała się do przyjmowania przypadkowych łupów od ludzi z sąsiedztwa. Jej kontakty obejmowały różne środowiska przestępcze, dzięki czemu mogła skupować i odsprzedawać wiele rodzajów towarów.

Pieniądze pozwalały jej również finansować kolejne przedsięwzięcia złodziei. W zamian otrzymywała dostęp do przyszłych zdobyczy oraz lojalność ludzi, którzy regularnie dostarczali jej skradzione przedmioty. Była więc nie tylko pośredniczką w sprzedaży, lecz także ważnym zapleczem dla działalności przestępczej.

Do znanych osób związanych z jej otoczeniem należała Sophie Lyons, zajmująca się kradzieżami i szantażem. Po latach opisywała Mandelbaum we wspomnieniach, przedstawiając m.in. sposoby ukrywania łupów. Jednym z nich miał być schowek połączony z konstrukcją przypominającą komin.

Takie relacje są barwne, ale wymagają ostrożności. Lyons znała świat przestępczy z własnego doświadczenia, jednak jej wspomnienia nie zastępują dokumentacji budynku ani akt policyjnych. Pozwalają przede wszystkim poznać sposób, w jaki po latach przedstawiała funkcjonowanie sklepu Mandelbaum.

Opieka, prawnicy i reputacja "matki"

Przydomek Mother, czyli Matka, nie był przypadkowy. Mandelbaum pomagała złodziejom, którzy trafiali w ręce policji, organizując kaucje i opłacając prawników.

Dzięki takiemu wsparciu ludzie dostarczający jej towary mogli liczyć na pomoc również wtedy, gdy ich działalność kończyła się zatrzymaniem.

Korzystała m.in. z usług znanej kancelarii Williama Howe'a i Abrahama Hummela. Według ówczesnych doniesień stała obsługa prawna miała kosztować ją około pięciu tysięcy dolarów rocznie. Był to znaczny wydatek, ale w jej interesie pomoc adwokatów mogła ograniczać skutki kolejnych dochodzeń.

Mandelbaum była również znana z wystawnych przyjęć. Doniesienia prasowe łączyły długotrwałe powodzenie jej działalności z rozległymi znajomościami, korupcją i przychylnością części przedstawicieli władz. Wizerunek gościnnej gospodyni sąsiadował z opinią wpływowej paserki.

Nowojorscy dziennikarze i policjanci poświęcali jej wiele uwagi. Nie wszystkie opisy były jednak wolne od uprzedzeń, zwłaszcza antysemickich stereotypów dotyczących jej pochodzenia i wyglądu. Nie należy utożsamiać takich ocen z ustaleniami na temat rzeczywistej działalności przestępczej.

Operacja prywatnych detektywów

W 1884 roku prokurator Peter B. Olney zdecydował się na operację z udziałem prywatnych detektywów agencji Pinkertona. Jeden z nich, Gustav Frank, nawiązał kontakt z Mandelbaum pod nazwiskiem Stein. Miał pomóc zdobyć dowody pozwalające postawić jej zarzuty.

Kluczowe okazały się transakcje związane z oznakowanymi jedwabiami. Dzięki nim można było sprawdzić pochodzenie konkretnych tkanin i powiązać handel z kradzieżą. Śledczy nie musieli już opierać podejrzeń wyłącznie na reputacji Mandelbaum i zeznaniach osób z jej otoczenia.

W lipcu 1884 roku paserkę aresztowano. Zatrzymano również jej syna Juliusa, który uczestniczył w rodzinnym interesie. Po wpłaceniu kaucji Mandelbaum odzyskała wolność na czas postępowania, a jej obrońcy próbowali podważyć wiarygodność podstawionego detektywa.

4 grudnia 1884 roku nie pojawiła się w sądzie. Wkrótce dziennikarze ustalili, że wyjechała do Kanady i zamieszkała w Hamilton w prowincji Ontario. Pozostała tam do śmierci w 1894 roku.

Wybrane dla Ciebie