Zarabiała na gorączce złota. Taki był jej sposób

Nellie Cashman nie czekała, aż poszukiwacze złota wrócą z pełnymi kieszeniami. Otwierała restauracje, prowadziła sklepy, sprzedawała noclegi, a zarobione pieniądze inwestowała we własne przedsięwzięcia górnicze. Podążała za kolejnymi gorączkami złota, od zachodnich stanów USA po Alaskę i Kanadę. Jednocześnie organizowała pomoc dla chorych oraz ludzi, którym w górniczych osadach zabrakło środków do życia.

Nellie Cashman na fotografii datowanej na 1874 rok.Nellie Cashman na fotografii datowanej na 1874 rok.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Utrzymanie przychodziło od klientów

Cashman urodziła się w Irlandii i przyjechała do Ameryki wraz z matką oraz siostrą. Daty poszczególnych wydarzeń z jej młodości nie są pewne. O wiele więcej wiadomo o okresie, gdy zaczęła prowadzić interesy w miejscowościach rozwijających się wokół kopalń.

W 1872 roku razem z matką otworzyła dom dla górników w Pioche w Nevadzie. Przybysze szukający kruszców potrzebowali posiłków i dachu nad głową.

Sprzedaż tych usług dawała przedsiębiorczyni pieniądze, których nie musiała uzależniać od własnych odkryć złota lub srebra.

Cashman nie poprzestała jednak na gotowaniu i wynajmowaniu pokojów. Kupowała i sprzedawała prawa do działek górniczych, wykładała pieniądze na wyprawy i sama angażowała się w poszukiwania. Dochody z obsługi górników pozwalały jej inwestować w przedsięwzięcia znacznie bardziej ryzykowne.

Podobny model stosowała w Tombstone, gdzie zajmowała się gastronomią, noclegami i handlem zaopatrzeniem. Kiedy miejscowa koniunktura osłabła, nie zamierzała trwać przy jednym adresie. Szukała kolejnych osad, w których potrzebowano zarówno sprzętu do pracy, jak i zwykłego ciepłego posiłku.

Pomoc zwiększała sławę

Jednym z najgłośniejszych epizodów w jej życiu była wyprawa do okręgu Cassiar w Kolumbii Brytyjskiej. Gdy dowiedziała się o brakach żywności i przypadkach szkorbutu wśród górników, wzięła udział w dostarczeniu im zapasów. Odwaga i gotowość do niesienia pomocy zapewniły jej szeroki rozgłos.

Opowieści o tej podróży nie są zgodne we wszystkich szczegółach. Nie ma jednak wątpliwości, że Cashman uczestniczyła w trudnej wyprawie ratunkowej i pomagała zaopatrywać ludzi znajdujących się w niebezpieczeństwie. Nie wszystkie barwne sceny opisywane później w prasie można równie dobrze potwierdzić.

Podczas kolejnych lat wspierała szpitale, szkoły i wspólnoty religijne. Zbierała też pieniądze dla osób pozbawionych środków utrzymania. Nie oznaczało to rezygnacji z zarabiania: działalność dobroczynna i własny biznes były w jej życiu stale obecne.

Zainteresowanie dziennikarzy pomagało utrwalać jej reputację. Cashman opowiadała o podróżach, warunkach pracy i nowych planach, a gazety chętnie przedstawiały ją jako niezwykłą kobietę na górniczym pograniczu. Część tych historii z czasem obrastała w anegdoty.

Kolejne adresy

W 1898 roku dotarła do Dawson, jednego z najważniejszych ośrodków gorączki złota w Klondike. Ponownie zajęła się sprzedażą posiłków, handlem oraz obrotem działkami.

Zyski z jednych przedsięwzięć przeznaczała na następne, nie ograniczając się do jednej gałęzi działalności.

Prasa pytała ją nawet, jak powinna ubierać się kobieta wybierająca się na szlak poszukiwaczy. Cashman polecała spodnie i solidne buty, znacznie wygodniejsze podczas wędrówki niż długa spódnica. Do fotograficznych portretów pozowała jednak zwykle w tradycyjnym kobiecym stroju.

Później przeniosła się na Alaskę, w okolice Fairbanks i doliny Koyukuk. W rejonie Nolan Creek posiadała prawa do kilku działek i zatrudniała pracowników. Nie tylko szukała więc kruszców osobiście, lecz także organizowała i finansowała ich wydobycie.

Pod koniec życia trafiła do szpitala St Joseph w Victorii, prowadzonego przez siostry św. Anny. Wcześniej wspierała tę wspólnotę, a teraz sama korzystała z jej opieki. Zmarła 4 stycznia 1925 roku i została pochowana na cmentarzu Ross Bay.

Wybrane dla Ciebie