Sprzedawała skamieniałości. Z jej wiedzy korzystali uczeni

Mary Anning sprzedawała skamieniałości, by zarabiać na utrzymanie rodziny. Z czasem do jej sklepu przyjeżdżali kolekcjonerzy i uczeni, a znalezione przez nią szkielety pomagały poznawać wymarłe zwierzęta. Jedno z odkryć wydało się Georges’owi Cuvierowi tak osobliwe, że początkowo uznał je za możliwe fałszerstwo.

Mary Anning z narzędziami do poszukiwania skamieniałości i psem Tray.Mary Anning z narzędziami do poszukiwania skamieniałości i psem Tray.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Skamieniałości na utrzymanie rodziny

Mary Anning urodziła się w 1799 r. w Lyme Regis na południowym wybrzeżu Anglii. Jej ojciec Richard był stolarzem, który dorabiał zbieraniem skamieniałości i sprzedawaniem ich turystom. Zabierał córkę na poszukiwania, uczył ją rozpoznawać znaleziska i oczyszczać je ze skały. Dla rodziny był to sposób na dodatkowy zarobek.

Okolice Lyme Regis obfitowały w pozostałości dawnych zwierząt. Wśród zbieranych okazów znajdowały się m.in. amonity i belemnity. Kupowali je przyjezdni, zainteresowani osobliwościami przyrody. Skamieniałości mogły trafić zarówno do kolekcji uczonego, jak i do prywatnego gabinetu ciekawostek.

Po śmierci Richarda w 1810 r. rodzina została z długami. Mary, jej starszy brat Joseph i matka kontynuowali poszukiwania oraz sprzedaż okazów.

Dziewczynka miała niedostateczne wykształcenie, lecz potrafiła czytać. Z czasem samodzielnie zdobywała wiedzę o geologii i anatomii, korzystając także z pożyczonych książek.

Szkielety, które zaskoczyły badaczy

Jesienią 1811 r. Joseph znalazł dużą skamieniałą czaszkę. W listopadzie następnego roku trzynastoletnia Mary odnalazła dalsze części szkieletu, w tym kręgosłup i żebra.

Szczątki należały do ichtiozaura, wymarłego gada morskiego. Wcześniej znajdowano już fragmenty takich zwierząt, ale okaz rodzeństwa stał się podstawą jednego z pierwszych naukowych opisów ich budowy.

Znalezisko sprzedano miejscowemu właścicielowi ziemskiemu. Następnie trafiło do londyńskiego muzeum Williama Bullocka, gdzie zainteresował się nim anatom Everard Home. W opublikowanym w 1814 r. opracowaniu Home wskazał poprzedniego właściciela okazu, lecz nie wymienił Anningów jako odkrywców.

Kolejny ważny szkielet Mary znalazła w grudniu 1823 r. Był to plezjozaur, gad morski o długiej szyi. Jego niezwykła budowa wzbudziła wątpliwości Cuviera, francuskiego przyrodnika i znawcy anatomii porównawczej. Podejrzewał, że połączono kości różnych zwierząt.

Dopiero dalsze wyjaśnienia Williama Conybeare’a i Williama Bucklanda przekonały go, że okaz jest autentyczny.

Szkielet dostarczono na posiedzenie londyńskiego Towarzystwa Geologicznego w lutym 1824 r. Pojawił się jednak bardzo praktyczny problem: okazu nie udało się wnieść po schodach do sali obrad. Conybeare i dwaj robotnicy próbowali przez cały dzień. Ostatecznie znalezisko zaprezentowano w holu.

Samouk Anning

Anning nie ograniczała się do wyszukiwania efektownych kości. Oczyszczała znaleziska, przygotowywała je do badań i sporządzała rysunki. Jej doświadczenie w wydobywaniu szczątków ze skały pozwalało zachować części potrzebne anatomom do rozpoznawania dawnych zwierząt. Uczeni korzystali zarówno z okazów, jak i z jej wiedzy.

W 1828 r. odnalazła szczątki pterozaura, latającego gada. Było to pierwsze takie znalezisko poza Niemcami. Opisujący je Buckland wymienił Mary jako odkrywczynię. Choć w części prac pomijano jej udział, nie wszyscy badacze postępowali w ten sposób.

Zajmowała się również koprolitami, czyli skamieniałymi odchodami. Były one kolejnym rodzajem materiału, który pomagał poznawać życie wymarłych zwierząt. Wiedza Anning wykraczała więc poza handel okazami, mimo że właśnie ich sprzedaż pozostawała jej źródłem utrzymania.

Naukowa reputacja nie zapewniała stałych dochodów. W 1830 r. Henry De la Beche namalował scenę przedstawiającą dawne życie w Dorset, zatytułowaną "Duria Antiquior". Wykorzystał znaleziska Mary do pokazania m.in. ichtiozaurów i plezjozaurów w ich środowisku. Sprzedaż odbitek miała przynieść pieniądze Anning, która nadal miewała trudności z utrzymaniem się.

Poza Towarzystwem Geologicznym

Anning utrzymywała kontakty z badaczami i miała wśród nich przyjaciół, ale nie mogła zostać członkinią Towarzystwa Geologicznego. Instytucja nie przyjmowała wówczas kobiet. Jej wkład w badania nie oznaczał zatem dostępu do tych samych możliwości, z których korzystali kupujący jej okazy uczeni.

W ostatnich latach życia chorowała na raka piersi, co ograniczało jej poszukiwania. Przyjaciele ze środowiska geologicznego organizowali pomoc finansową; w 1846 r. zebrano środki na kolejne świadczenia dla niej. Mary zmarła 9 marca 1847 r., mając 47 lat.

Rok później De la Beche poświęcił jej wspomnienie podczas dorocznego posiedzenia towarzystwa. Podkreślał wiedzę Anning i jej umiejętność przygotowywania szkieletów do badań.

W 1850 r. w kościele św. Michała w Lyme Regis odsłonięto upamiętniające ją witraże, ufundowane częściowo przez członków tej samej instytucji, do której za życia nie mogła należeć.

Wybrane dla Ciebie