Szkoła bez tradycyjnych lekcji. Tak eksperymentowała Susan Isaacs

W jednej z najbardziej niezwykłych szkół międzywojennej Anglii dziecko mogło rozmontować przedmiot, zadawać niewygodne pytania i sprawdzać cierpliwość dorosłych znacznie dalej, niż pozwalały ówczesne zasady wychowania. Kiedy jeden z uczniów splunął Susan Isaacs w twarz, psycholożka nie sięgnęła po karę. Poprosiła, by przeprosił. W Cambridge próbowano sprawdzić, co stanie się z dzieckiem, jeśli dorosły przestanie wydawać polecenia, a zacznie je obserwować.

Susan Isaacs, pionierka psychologii dzieckaSusan Isaacs, pionierka psychologii dziecka
Źródło zdjęć: © Domena publiczna | Elliott & Fry

Szkoła bez lekcji

Malting House School powstała w 1924 r. z inicjatywy zamożnego przedsiębiorcy Geoffreya Pyke'a. Nie mógł znaleźć szkoły odpowiedniej dla swojego trzyletniego syna, więc postanowił stworzyć własną. Na jej czele stanęła Susan Isaacs nauczycielka, psycholożka i przyszła psychoanalityczka.

Na początku było zaledwie dziesięcioro dzieci. Nie urządzono im tradycyjnych klas ani zwykłego planu lekcji. Zamiast gotowych odpowiedzi miały przedmioty, ogród, narzędzia i dorosłych, którzy pozwalali pytać, próbować i popełniać błędy.

Szkołę traktowano zarazem jako miejsce nauki i swoiste laboratorium obserwacyjne. Isaacs skrupulatnie zapisywała zachowania dzieci. Interesowało ją nie tylko to, czego potrafią się nauczyć, lecz także dlaczego się boją, złoszczą, kłócą, fantazjują i niszczą rzeczy.

W czasach, gdy dobrego wychowania szukano przede wszystkim w posłuszeństwie, sam pomysł był nowatorski.

Granice wolności

Eksperyment szybko pokazał jednak niewygodną stronę teorii. Niektóre dzieci zachowywały się agresywnie, a goście szkoły odnosili wrażenie chaosu.

W relacjach pojawiały się historie o kopaniu, pluciu czy niebezpiecznych zabawach. Nawet zwolennicy projektu zaczęli pytać, czy dzieciom nie dano zbyt wiele swobody.

Isaacs nie pozostała przy pierwotnym założeniu za wszelką cenę. Z czasem w Malting House pojawiły się wyraźniejsze granice.

Późniejsze opracowania historii szkoły podkreślają, że właśnie zetknięcie teorii z codziennością zmuszało ją do korygowania własnych pomysłów.

Freud w obserwacjach

W Cambridge pojawiła się również Melanie Klein. Jej psychoanaliza dziecięca zrobiła na Isaacs ogromne wrażenie. Zabawa przestała być dla niej wyłącznie rozrywką. Mogła odsłaniać lęki, zazdrość, agresję i fantazje, których dziecko nie potrafiło jeszcze nazwać.

Dla współczesnego rodzica część tych interpretacji brzmi znajomo, a część zdecydowanie nie. Isaacs pisała o złości, nocnych lękach czy zazdrości między rodzeństwem w kategoriach życia emocjonalnego, a nie wyłącznie "złego zachowania". Sprzeciwiała się pomysłowi tresowania dziecka na wzór eksperymentów behawiorystycznych.

Malting House było miejscem zderzenia kilku rodzących się wizji dzieciństwa. Piaget badał rozwój myślenia, psychoanalitycy szukali nieświadomych konfliktów, a progresywni pedagodzy chcieli odejść od szkoły opartej na posłuszeństwie.

Pani "Ursula Wise"

Eksperymentalna szkoła nie przetrwała długo. Isaacs odeszła w 1927 r., a Malting House ostatecznie zakończyła działalność dwa lata później. Jej obserwacje nie zniknęły jednak razem ze szkołą. Stały się materiałem do książek o rozwoju i wychowaniu dzieci.

Od 1929 r. Isaacs zaczęła odpowiadać na problemy rodziców w tygodniku "Nursery World". Podpisywała się Ursula Wise.

Czytelniczki pytały o zazdrość, agresję, nieposłuszeństwo, lęki i kary. Większość listów wysyłały matki, według badań historyczki Michal Shapiry pięciokrotnie częściej niż nianie.

Z czasem czasopismo reklamowało Isaacs wprost jako ekspertkę od psychologii dziecka. Idee, które kilka lat wcześniej testowano na garstce dzieci w niezwykłej szkole w Cambridge, zaczęły trafiać do zwyczajnych domów.

Najpierw zrozumieć

Isaacs nie wymyśliła współczesnego wychowania i wiele jej psychoanalitycznych przekonań zostało później zakwestionowanych. Trudno jednak nie zauważyć zmiany, której była częścią.

W miejsce pytania: "Jak zmusić dziecko do właściwego zachowania?" coraz częściej pojawiało się inne: "Dlaczego ono tak się zachowuje?".

W 1933 r. Isaacs stanęła na czele nowego Departamentu Rozwoju Dziecka w londyńskim Institute of Education. Doświadczenie wyglądające jak eksperyment kilku entuzjastów, stawało się częścią profesjonalnej psychologii i kształcenia nauczycieli.

Scena z dzieckiem plującym dyrektorce w twarz mogłaby uchodzić za kuriozum sprzed stu lat, gdyby nie to, że stojący za nią spór wcale się nie zestarzał.

Jak długo warto szukać przyczyny trudnego zachowania, a kiedy trzeba po prostu powiedzieć "dość"? Granica między uważnością a pobłażaniem nadal bywa cienka i nadal dzieli rodziców, nauczycieli i psychologów.

Wybrane dla Ciebie