WAŻNE
TERAZ

Zamknął ją w wieży, a potem zabił. Zagadka śmierci Ludgardy

Twierdziła, że rodzi króliki. Skandal, który ośmieszył medycynę

Twierdziła, że rodzi króliki. Brzmi jak absurd, ale w 1726 roku uwierzyli jej nie tylko sąsiedzi. Do niewielkiego miasteczka przyjechali królewscy lekarze, a sprawą zainteresował się sam Jerzy I. Oszustwo jednej kobiety skompromitowało część angielskiej medycyny i przeszło do historii jako jedna z największych mistyfikacji XVIII wieku.

„Mędrcy z Godliman" oglądają cud narodzin. CC BY 4.0„Mędrcy z Godliman" oglądają cud narodzin. CC BY 4.0
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons | William Hogarth

Dziwny poród

Jesienią 1726 roku niewielkie Godalming w hrabstwie Surrey stało się miejscem wydarzeń, o których mówiła cała Anglia. Mary Toft, żona miejscowego tkacza, twierdziła, że rodzi żywe i martwe króliki.

Dziś brzmi to niewiarygodnie. W XVIII wieku wielu ludzi uznało jednak, że może być prawdą.Kilka tygodni wystarczyło, by wieść dotarła z prowincji na królewski dwór.

Niepokojące objawy

Latem 1726 roku Mary Toft poroniła. Jej brzuch jednak nie zmniejszył się, a kobieta nadal wyglądała tak, jakby była w zaawansowanej ciąży.

W okolicy szybko przypomniano sobie historię, którą wcześniej opowiadała. Miała zobaczyć na polu królika i od tamtej chwili nie mogła przestać o nim myśleć.

Dla współczesnych nie była to błahostka. Wielu lekarzy wierzyło wtedy, że silne przeżycia ciężarnej mogą wpływać na rozwój płodu.

27 września rodzina wezwała akuszera Johna Howarda. Kobieta miała urodzić coś, co przypominało fragmenty zwierzęcego ciała.Howard nie uznał tego za żart. Zaczął wszystko dokładnie opisywać i dokumentować.

Królewska komisja

W kolejnych dniach relacje stawały się coraz bardziej sensacyjne. Howard opisywał głowę królika, kocie łapy i kolejne martwe królicze młode. Jego raporty szybko trafiły do londyńskich lekarzy, a stamtąd na dwór Jerzego I.

Król potraktował sprawę poważnie. Do Godalming wysłano Nathaniela St. André i Samuela Molyneux. 15 listopada obaj obserwowali kolejny rzekomy poród. St. André badał później królicze szczątki i publicznie przekonywał, że przypadek może mieć medyczne wyjaśnienie.

Im więcej autorytetów angażowało się w sprawę, tym trudniej było przyznać, że cała historia może być oszustwem.

Wielka kompromitacja

Wątpliwości miał jednak Cyriacus Ahlers. Podczas badań przeprowadzonych 20 i 21 listopada zauważył ślady cięcia, a w pobranych fragmentach znalazł słomę i ziarno. Uznał, że ktoś umieścił zwierzęce szczątki w ciele kobiety.

Swoje podejrzenia przekazał królowi. Nathaniel St. André nadal bronił wcześniejszych ustaleń. Jeszcze 26 listopada próbował przekonywać opinię publiczną, że nie padł ofiarą oszustwa.

Nie trwało to długo. W grudniu Mary Toft usłyszała, że lekarze zamierzają przeprowadzić bolesną operację, która miała ostatecznie wyjaśnić sprawę. Wtedy przyznała się do mistyfikacji. Została aresztowana i osadzona w więzieniu Bridewell.

Znacznie większą cenę zapłacił jednak St. André. Jego kariera praktycznie się skończyła. Londyńskie gazety, satyrycy i rysownicy bezlitośnie wyśmiewali lekarza oraz środowisko, które uwierzyło w historię o króliczych porodach.

Po skandalu

8 kwietnia 1727 roku Mary Toft opuściła więzienie. Zarzuty okazały się zbyt niejednoznaczne, by doprowadzić do procesu. Wróciła do Godalming.

Rok później urodziła córkę Elizabeth. W 1740 roku ponownie pojawiła się w aktach sądowych, tym razem pod zarzutem przyjmowania skradzionego drobiu.

Zmarła w 1763 roku. Choć od skandalu minęły dziesięciolecia, nekrologi nadal przypominały historię, która przyniosła jej niechcianą sławę. Przez wiele lat opowieść o Mary Toft uchodziła przede wszystkim za przykład niezwykłej łatwowierności osiemnastowiecznych lekarzy.

Współcześni historycy patrzą na nią szerzej. Badaczka Karen Harvey zwraca uwagę, że w centrum wydarzeń była uboga kobieta funkcjonująca w świecie zdominowanym przez mężczyzn i medyczne autorytety. To właśnie jej ciało stało się polem walki o prestiż i wpływy.

Wybrane dla Ciebie