Udawała księżniczkę z dalekiej wyspy. Tak ją zdemaskowano

Wiosną 1817 roku w angielskiej miejscowości Almondsbury pojawiła się młoda kobieta, która mówiła niezrozumiałym językiem i nosiła chustę przypominającą turban. Wkrótce uznano ją za księżniczkę z odległej wyspy, porwaną wcześniej przez piratów. Tajemnicza Caraboo wzbudzała zainteresowanie miejscowego towarzystwa, a jej historią zajęły się gazety. Całą mistyfikację zdemaskowała kobieta, która znała rzekomą księżniczkę z zupełnie innego życia.

Caraboo na obrazie Edwarda Birda z 1817 roku. Fragment.Caraboo na obrazie Edwarda Birda z 1817 roku. Fragment.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna | Edward Bird

Nieznajoma pod opieką Worrallów

Zanim stała się księżniczką Caraboo, Mary Willcocks prowadziła trudne życie. Pochodziła z Witheridge w hrabstwie Devon, a jej ojciec był szewcem. Szukała zatrudnienia w różnych angielskich miastach, pracując m.in. jako służąca w Exeter i Londynie.

Nie zawsze mogła utrzymać się z własnych zarobków. Przez pewien czas korzystała z pomocy przeznaczonej dla ubogich. Gdy w 1817 roku pojawiła się w Almondsbury, przedstawiła się jednak w sposób, który skutecznie ukrywał jej prawdziwe pochodzenie.

Nieznajomą zainteresowały się osoby odpowiedzialne za miejscową opiekę nad ubogimi. Ostatecznie trafiła do Samuela Worralla, sędziego pokoju mieszkającego w Knole Park. On i jego żona Elizabeth próbowali ustalić, kim jest kobieta i skąd przybyła.

Mary miała na głowie chustę ułożoną jak turban i posługiwała się mową, której nikt z otoczenia nie potrafił zrozumieć. Powtarzała słowo "Caraboo", uznane za jej imię. Ponieważ nie miała dokumentów ani wiarygodnego wyjaśnienia swojej sytuacji, groziło jej potraktowanie jak włóczęgi.

Przez pewien czas przebywała w gospodzie i bristolskiej placówce dla ubogich. Uwagę obserwatorów przyciągnęła m.in. reakcja na ilustrację ananasa i wypowiedziane przez nią słowo przypominające azjatyckie nazwy owocu. Uznano to za wskazówkę, choć w rzeczywistości niczego nie dowodziło.

Opowieść przetłumaczona przez marynarza

W ustaleniu tożsamości nieznajomej miał pomóc Manuel Eynesso, przedstawiany jako portugalski marynarz. Oświadczył, że rozumie jej język i potrafi przekazać historię kobiety pozostałym zainteresowanym. Dzięki jego tłumaczeniu tajemnicza przybyszka otrzymała szczegółową biografię.

Według tej opowieści Caraboo pochodziła z wyspy Javasu na Oceanie Indyjskim. Piraci mieli ją porwać i przewieźć do Europy, a ona zdołała się uratować, skacząc ze statku do Kanału Bristolskiego. Historia wyjaśniała zarówno jej obecność w Anglii, jak i rzekomą nieznajomość miejscowego języka.

Cała biografia była zmyślona. Nie ma jednak pewnych dowodów, że Willcocks i Eynesso wspólnie przygotowali ją jeszcze przed spotkaniem. Wiadomo jedynie, że jego wystąpienie pomogło nadać nieznajomej rangę wysoko urodzonej cudzoziemki.

Sama Caraboo podtrzymywała niezwykły wizerunek. Posługiwała się wymyślonym pismem i prezentowała zachowania uznawane przez obserwatorów za obce angielskim zwyczajom. Zamiast podejrzewać oszustwo, część osób próbowała dopasować te szczegóły do wiedzy o odległych kulturach.

Księżniczka w lokalnym towarzystwie

Przez kilka tygodni domniemana księżniczka cieszyła się dużym zainteresowaniem. Goście chcieli zobaczyć przybyszkę, której historia brzmiała jak opowieść z podróżniczej książki. Caraboo demonstrowała umiejętności strzelania z łuku, szermierki i tańca.

Jej wizerunek utrwalił malarz Edward Bird. O niezwykłej kobiecie zaczęły też pisać gazety, a niektórzy zainteresowani próbowali rozszyfrowywać jej mowę i znaki pisma przy pomocy dostępnych opracowań. Rozgłos umacniał pozycję Mary jako egzotycznej gościni.

To właśnie prasa doprowadziła jednak do ujawnienia prawdy. Pani Neale, prowadząca dom z pokojami na wynajem w Bristolu, rozpoznała w opisywanej kobiecie dawną lokatorkę. Wiedziała, że nie jest ona żadną księżniczką z odległej wyspy.

W czerwcu 1817 roku wiadomość dotarła do Worrallów. Podczas konfrontacji Caraboo przyznała, że naprawdę nazywa się Mary Willcocks, pochodzi z Witheridge i zna język angielski. Tajemnicza cudzoziemka okazała się kobietą, która wcześniej pracowała w służbie.

Wyjazd i dalsze życie Mary

Demaskacja nie zakończyła zainteresowania Mary. Elizabeth Worrall pomogła jej zorganizować wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Pod koniec czerwca 1817 roku dawna księżniczka wyruszyła w podróż do Filadelfii.

Jej historia nadal była atrakcyjna dla prasy. Pojawiły się nawet doniesienia, że po drodze spotkała Napoleona na Wyspie Świętej Heleny. Była to kolejna fikcja, której nie należy traktować jako rzeczywistego epizodu z życia Mary ani byłego cesarza.

Po siedmiu latach pobytu za oceanem Willcocks wróciła do Anglii w 1824 roku. Próbowała jeszcze zarabiać na rozpoznawalności księżniczki Caraboo, organizując płatne pokazy. Nie zdobyła jednak dzięki nim trwałej popularności.

Ostatecznie zamieszkała w Bristolu, gdzie zajmowała się handlem pijawkami wykorzystywanymi w medycynie. Dostarczała je m.in. miejscowemu szpitalowi. Zmarła w 1864 roku, a ten sam interes prowadziła później jej córka.

Wybrane dla Ciebie