Kosmetyczka obiecywała wieczną młodość. Tak oszukiwała klientki

W wiktoriańskim Londynie Madame Rachel przekonywała zamożne kobiety, że potrafi zatrzymać młodość i zapewnić im piękny wygląd na zawsze. W salonie przy New Bond Street sprzedawała kosztowne preparaty o egzotycznych nazwach i zabiegi, których rezultaty miały przewyższać zwykły makijaż. Klientki płaciły ogromne sumy, a niektóre traciły również biżuterię. Za działalnością popularnej kosmetyczki kryły się bowiem oszustwa, które dwukrotnie doprowadziły ją przed sąd.

Reklamy Madame Rachel w „Cambria Daily Leader” z 25 sierpnia 1864 roku. Fragment.Reklamy Madame Rachel w „Cambria Daily Leader” z 25 sierpnia 1864 roku. Fragment.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Od drobnego handlu do Bond Street

Sarah Rachel Russell, znana jako Madame Rachel, pochodziła z ubogiej części londyńskiego East Endu. Zanim zaczęła przyjmować bogate klientki w eleganckim salonie, imała się znacznie skromniejszych zajęć. Handlowała używaną odzieżą i prowadziła m.in. sklep z rybami.

W latach 50. XIX wieku zainteresowała się sprzedażą farb do włosów. Stopniowo poszerzała ofertę, kierując ją do kobiet gotowych dużo zapłacić za poprawę wyglądu. Ostatecznie urządziła salon pod adresem 47a New Bond Street, w jednej z najbardziej prestiżowych handlowych części Londynu.

Wystrój wnętrz miał przywodzić na myśl wyobrażenia o Bliskim Wschodzie. Egzotyczna oprawa współgrała z reklamami kosmetyków, którym przypisywano wyjątkowe właściwości. Klientki nie kupowały jedynie kremów czy zabiegów, lecz także obietnicę dostępu do rzekomo niedostępnych gdzie indziej sekretów urody.

Rachel zabiegała również o prestiż związany z dworem królewskim. Przedstawiała się jako dostawczyni kosmetyków dla królowej, choć nie miała prawa posługiwać się takim określeniem.

Dla klientek podobna deklaracja mogła być kolejnym argumentem przemawiającym za wiarygodnością salonu.

Preparaty z obietnicą

W reklamach Madame Rachel pojawiały się nazwy nawiązujące do Arabii, Kaukazu i Afryki Północnej. Oferowała m.in. arabski krem do twarzy, czerkieską płukankę do włosów oraz mydło kojarzone z miodem z góry Hymettos. Brzmiały jak produkty sprowadzane z odległych zakątków świata.

Szczególnie osobliwa była opowieść o wodzie pochodzącej z Sahary. Według właścicielki salonu jej zdobycie wymagało kosztownej wyprawy i specjalnych uprawnień. Klientki nie miały jednak podstaw, aby uznawać takie reklamowe zapewnienia za dowód rzeczywistego pochodzenia preparatu.

Jednym z najgłośniejszych zabiegów było tzw. emaliowanie twarzy. Polegało na przygotowaniu skóry, a następnie nakładaniu białej warstwy mającej ukrywać niedoskonałości i nierówności. Efekt przypominał starannie wykonany makijaż, choć reklamy obiecywały znacznie trwalsze odmłodzenie.

Dużą rolę w działalności salonu odgrywała dyskrecja. Niektóre kobiety nie chciały, aby ich bliscy dowiedzieli się, ile wydają na zabiegi upiększające. Rachel potrafiła wykorzystać tę obawę, a udzielany klientkom kredyt stawał się dodatkowym narzędziem nacisku.

Zdarzało się, że domagała się kolejnych pieniędzy lub biżuterii, grożąc ujawnieniem powierzonych jej sekretów. W ten sposób zależność klientek od usług kosmetycznych mogła przerodzić się w szantaż. Za obietnicą dyskretnej poprawy urody kryła się groźba publicznego upokorzenia.

Obietnica małżeństwa i dwa skazania

Jedną z kobiet korzystających z usług Madame Rachel była wdowa o nazwisku Borradaile. Właścicielka salonu przekonywała ją, że zainteresował się nią lord Ranelagh. Sugerowała zarazem, że odpowiednie zabiegi upiększające pomogą doprowadzić do małżeństwa z arystokratą.

Rzeczywiste zaloty lorda nie stanowiły podstawy tych zapewnień. Wdowa przekazywała natomiast coraz większe sumy, licząc na spełnienie obietnicy. Ostatecznie zdecydowała się wystąpić przeciw Rachel, co doprowadziło do procesu w 1868 roku.

Pierwsze postępowanie nie zakończyło się jednomyślnym rozstrzygnięciem ławy przysięgłych. W kolejnym właścicielkę salonu uznano za winną oszustwa i skazano na pięć lat więzienia. Prasa szeroko relacjonowała rozprawy, ujawniając szczegóły kosztownych zabiegów i finansowych żądań.

W doniesieniach pojawiały się również antysemickie ataki związane z żydowskim pochodzeniem Rachel. Uprzedzenia wobec oskarżonej należy jednak odróżniać od faktów dotyczących jej działalności. Podstawą skazania były konkretne oszustwa, a nie pochodzenie właścicielki salonu.

Po wyjściu na wolność Madame Rachel ponownie zajęła się usługami kosmetycznymi. Nie zakończyło to jej problemów z prawem. W 1878 roku, po skardze klientki o nazwisku Pearce, raz jeszcze stanęła przed sądem i otrzymała kolejny pięcioletni wyrok.

Sarah Rachel Russell zmarła w 1880 roku w więzieniu Woking. Została pochowana na żydowskim cmentarzu Willesden w Londynie.

Wybrane dla Ciebie