Trudny początek
Elizabeth Jane Cochran urodziła się 5 maja 1864 roku w Cochran's Mill w Pensylwanii. Jej ojciec, Michael Cochran, należał do zamożniejszych mieszkańców okolicy. Wszystko zmieniło się po jego śmierci. Nie pozostawił testamentu, rodzinny majątek rozpadł się w sporach spadkowych, a wdowa z dziećmi znalazła się w trudnej sytuacji finansowej.
Elizabeth rozpoczęła naukę w State Normal School w Indianie, ale po jednym semestrze musiała z niej zrezygnować. Rodziny nie było już stać na opłacenie czesnego.
W tym czasie zmieniła także pisownię nazwiska na Cochrane. Był to drobny szczegół, ale symbolicznie zamykał pierwszy rozdział jej życia.
Ważny list
W 1885 roku przeczytała w "Pittsburg Dispatch" artykuł przekonujący, że kobiety najlepiej odnajdują się wyłącznie w domu. Odpowiedziała listem. Nie był uprzejmy. Był rzeczowy, stanowczy i pełen argumentów.
Redaktor George Madden przeczytał go z takim zainteresowaniem, że zaprosił autorkę do redakcji. To on nadał jej pseudonim Nellie Bly. Nowa reporterka bardzo szybko zaczęła zajmować się tematami, których inni unikali. Pisała o wyzysku kobiet pracujących w fabrykach, niskich płacach i rozwodach.
Teksty nie podobały się reklamodawcom. W końcu skierowano ją do działu mody i kroniki towarzyskiej. Nie zamierzała tam zostać. Wyjechała do Meksyku, gdzie opisywała cenzurę i prześladowania dziennikarzy.
Kiedy sama zaczęła obawiać się aresztowania, wróciła do Stanów Zjednoczonych i przeniosła się do Nowego Jorku. Przez kilka miesięcy bezskutecznie szukała pracy, aż trafiła do redakcji "New York World".
Niebezpieczne zadanie
Joseph Pulitzer szukał kogoś, kto zrobi coś, czego wcześniej nie próbował żaden reporter. Miał dostać się do zamkniętego zakładu psychiatrycznego i sprawdzić, jak naprawdę traktowani są pacjenci.
Nellie Bly zgłosiła się bez wahania. Najpierw zatrzymała się w noclegowni dla kobiet. Zapłaciła 30 centów za miejsce do spania i zaczęła odgrywać rolę osoby z zaburzeniami pamięci.
Nie rozpoznawała ludzi, nie wiedziała, gdzie się znajduje. Twierdziła, że zgubiła własną tożsamość.
Lekarze uwierzyli. Po krótkiej obserwacji uznali ją za chorą psychicznie i skierowali do Women's Lunatic Asylum jako Nellie Brown. To okazało się łatwiejsze, niż sama przypuszczała.
Za zamkniętymi drzwiami
Po przekroczeniu bramy zobaczyła świat, którego mieszkańcy Nowego Jorku nie znali. Pacjentki godzinami siedziały na twardych ławkach bez możliwości rozmowy.
Karmiono je zepsutym jedzeniem. Zmuszano do lodowatych kąpieli, a za najmniejsze przewinienia trafiały do izolatek.
Najbardziej zaskoczyło ją jednak coś innego. Wśród kobiet przebywających w zakładzie było wiele osób całkowicie zdrowych.
Część z nich stanowili imigranci, którzy nie znali języka angielskiego. Nie potrafili porozumieć się z lekarzami, więc uznawano ich za osoby chore psychicznie.
Bly nie mogła prowadzić notatek. Papier i ołówek odebrano jej zaraz po przyjęciu, każdy szczegół musiała zapamiętać.
Wstrząs
Po 10 dniach prawnicy "New York World" doprowadzili do jej zwolnienia. 10 i 16 października 1887 roku gazeta opublikowała reportaż w dwóch częściach.
Nowy Jork był wstrząśnięty. Relacja Nellie Bly uruchomiła oficjalne śledztwo. Władze zwiększyły budżet Departamentu Dobroczynności i Więziennictwa z 1,5 miliona do 2,34 miliona dolarów.
Women's Lunatic Asylum otrzymał dodatkowe środki na poprawę warunków. Usunięto część brutalnego personelu. Zatrudniono tłumaczy dla pacjentek, które wcześniej trafiały do zakładu tylko dlatego, że nie mówiły po angielsku.
Kilka lat później placówka przestała działać w dotychczasowej formie. Niewiele reporterskich śledztw przyniosło równie konkretne skutki.
Dalej niż Verne
Na Blackwell's Island kariera Nellie Bly dopiero się zaczynała. W 1889 roku, zainspirowana powieścią Juliusza Verne'a, wyruszyła w podróż dookoła świata. Wróciła po 72 dniach, bijąc rekord szybkości okrążenia globu.
Później relacjonowała działalność ruchu sufrażystek, pisała o przemyśle, została korespondentką wojenną podczas I wojny światowej, a po śmierci męża kierowała jego przedsiębiorstwem i uzyskała patenty, między innymi na stalową beczkę transportową.
Trwały ślad
Blackwell's Island już nie istnieje pod dawną nazwą. Najpierw stała się Welfare Island, a od 1973 roku nosi nazwę Roosevelt Island.
Sam budynek dawnego Women's Lunatic Asylum opuszczono w połowie XX wieku. Do dziś zachowała się przede wszystkim charakterystyczna ośmiokątna wieża.
To właśnie tutaj planowane jest upamiętnienie Nellie Bly. Nie dlatego, że potrafiła oszukać lekarzy, ale dlatego, że weszła tam, gdzie nikt nie chciał patrzeć, i sprawiła, że głosu tysięcy kobiet zamkniętych za murami wreszcie wysłuchał cały kraj.