Kobiety poza frontem
Stobart nie miała dyplomu medycznego. Miała pieniądze, talent organizacyjny i przekonanie, że kobiety powinny być przygotowane do zadań, które na początku XX wieku uznawano za zdecydowanie "męskie".
Założyła kobiecy korpus, którego członkinie uczyły się pierwszej pomocy, jazdy konnej, sygnalizacji, transportu rannych i prowadzenia obozu. Chciała czegoś więcej niż pokazowych ćwiczeń.
Gdy w 1912 roku na Bałkanach wybuchła wojna, zabrała swój zespół do Bułgarii. Brytyjski Czerwony Krzyż nie wysłał wtedy kobiet we własnej misji, uznając miejscowe warunki za nieodpowiednie. Oddział Stobart pojechał mimo to i pracował w pobliżu działań wojennych.
Skazana na śmierć
Po wybuchu I wojny światowej Stobart ruszyła do Belgii. W sierpniu 1914 roku znalazła się w Brukseli akurat wtedy, gdy miasto zajmowali Niemcy. Próbując wydostać się z okupowanego kraju, została wraz z towarzyszami zatrzymana jako szpieg.
W swoich wspomnieniach pisała, że w Tongeren usłyszeli wyrok: rozstrzelanie w ciągu 24 godzin. Do egzekucji nie doszło, a po kolejnych perypetiach grupa wydostała się z niemieckich rąk.
Kilka miesięcy później Stobart wybrała Serbię. Kraj był wyczerpany wojną i epidemią tyfusu, która uderzyła również w personel medyczny. Wiosną 1915 roku jej misja rozstawiła w Kragujevacu szpital namiotowy.
Trzon zespołu stanowiły kobiety: 7 lekarek, 18 pielęgniarek, a także sanitariuszki, kucharki i kierowczynie. Później uruchomiono przydrożne ambulatoria dla mieszkańców okolicznych wsi.
Ranga majora
Jesienią sytuacja militarna Serbii gwałtownie się pogorszyła. Od północy nacierały wojska niemieckie i austro-węgierskie, od wschodu uderzyła Bułgaria. Serbska służba medyczna potrzebowała ruchomego szpitala, który mógłby pracować blisko walczących oddziałów.
Dowództwo zwróciło się do Stobart. Miała kierować personelem medycznym, transportem i 60 serbskimi żołnierzami przydzielonymi do kolumny.
Oficjalnie jej ranga odpowiadała stopniowi majora. Żołnierzom oznajmiono, że mają wykonywać jej polecenia i podlegać dyscyplinie.
Stobart poruszała się konno wzdłuż kolumny, pilnując ludzi, wozów i ambulansów. Nie dowodziła oddziałem bojowym i nie prowadziła żołnierzy do ataku. Odpowiadała za ruchomy szpital przy armii, która lada chwila miała rozpocząć dramatyczny odwrót.
Przez góry
W październiku 1915 roku serbski front załamał się. Wojsko, uchodźcy i służby medyczne ruszyli na południowy zachód, przez góry Czarnogóry i Albanii.
Drogi zamieniały się w błoto, brakowało jedzenia, padały zwierzęta pociągowe, a wraz z nadejściem zimy coraz większym przeciwnikiem stawał się mróz. Kolumna Stobart przemieszczała się razem z cofającą się armią.
Pod koniec grudnia Stobart dotarła z ludźmi do Szkodry. Serbskie dowództwo później poświadczyło, że podczas odwrotu jechała na czele swojej jednostki i utrzymywała dyscyplinę w najtrudniejszych chwilach. Z Albanii członkowie misji przedostali się do Włoch, a następnie wrócili do Wielkiej Brytanii.
Dowód zamiast przemowy
Po powrocie Stobart opisała serbskie doświadczenia w książce "The Flaming Sword in Serbia and Elsewhere". Nie przedstawiała wojny jako przygody. To, co zobaczyła w szpitalach i podczas odwrotu, umocniło jej niechęć do militaryzmu.
Wojna dała jej jednak argument w sporze, który prowadziła od lat. Kobiety potrafiły organizować transport, kierować personelem, podejmować decyzje pod presją i odpowiadać za ludzi w strefie frontowej.
Pozycja 53-letniej Angielki była osobliwa. W jej własnym kraju kobiece formacje paramedyczne przez lata traktowano jak ekscentryczny eksperyment. W Serbii Stobart dostała możliwość, o którą wcześniej bezskutecznie upominała się w Wielkiej Brytanii.
Na zachowanej fotografii wykonanej między 1915 a 1920 rokiem siedzi przy stole z otwartą książką. Na szyi ma serbski Order św. Sawy. Zdjęcie przechowuje dziś Biblioteka Kongresu.