Kłótnia z Gauguinem
Jesienią 1888 roku Paul Gauguin zamieszkał z Van Goghiem w Żółtym Domu w Arles. Obaj malarze pracowali razem, ale ich relacja szybko stała się napięta.
Różnili się charakterami i podejściem do sztuki, a wspólne życie coraz częściej prowadziło do konfliktów.
Do najpoważniejszego doszło 23 grudnia. Gauguin opuścił dom po kolejnej kłótni i nocował gdzie indziej. Później twierdził, że Van Gogh ruszył za nim z brzytwą, choć relację tę spisał dopiero po czasie i nie da się dziś odtworzyć dokładnego przebiegu zdarzeń.
Pewne jest natomiast, że Van Gogh wrócił do domu sam. Tej samej nocy doszło do samookaleczenia.
Odciął znaczną część ucha
Van Gogh użył brzytwy i poważnie okaleczył lewe ucho. Popularna wersja mówi czasem tylko o odciętym płatku, ale zachowany rysunek lekarza Félixa Reya wskazuje na znacznie rozleglejszą ranę.
Artysta zawinął odciętą tkankę i wyszedł z domu. Około godziny 23.30 dotarł do domu publicznego przy Rue du Bout d’Arles.
Poprosił tam o kobietę znaną jako Rachel i wręczył jej pakunek. Według relacji opublikowanej kilka dni później w lokalnej gazecie polecił jej, aby dobrze go przechowała.
Kim była "Rachel"?
Przez dziesięciolecia przyjmowano, że Rachel była prostytutką pracującą w lokalu. Problem polegał na tym, że znano tylko to jedno imię, które mogło być zarówno prawdziwe, jak i przybrane.
W 2016 roku badaczka Bernadette Murphy przedstawiła inną wersję. Na podstawie dokumentów archiwalnych uznała, że kobietą była najprawdopodobniej Gabrielle Berlatier, 18-letnia córka rolnika.
Gabrielle miała pracować w domu publicznym jako pomoc domowa, a nie jako zarejestrowana prostytutka. Murphy połączyła jej nazwisko z późniejszą wzmianką o dziewczynie nazywanej "Gaby" oraz z dokumentami dotyczącymi rodziny Berlatier.
Ustalenie nie daje stuprocentowej pewności, ale pozwala znacznie lepiej określić, kim mogła być tajemnicza "Rachel".
Dlaczego Van Gogh dał jej ucho?
Tego nadal nie wiadomo. Po wydarzeniu Van Gogh został znaleziony w Żółtym Domu i przewieziony do szpitala. Gauguin powiadomił jego brata Theo, który przyjechał do Arles.
Wspólne życie Van Gogha i Gauguina dobiegło wówczas końca. Gauguin opuścił miasto i już nigdy nie zamieszkał z Vincentem.
Nie zachowało się natomiast wiarygodne wyjaśnienie, dlaczego Van Gogh zaniósł fragment ucha właśnie tej kobiecie. Gdy lekarz zapytał go później o przyczynę samookaleczenia, artysta miał odpowiedzieć, że była to sprawa osobista.
Dlatego jedna z najsłynniejszych historii z życia Van Gogha nadal ma dwa różne poziomy. Coraz więcej wiadomo o tym, kim mogła być "Rachel", ale motyw niezwykłego gestu pozostaje nieznany.