Wysyłała pielęgniarki do biednych rodzin. Tak ratowała dzieci

Na początku XX wieku w najbiedniejszych dzielnicach Nowego Jorku każdego roku umierały tysiące niemowląt. Sara Josephine Baker doszła do wniosku, że samo leczenie chorych dzieci nie wystarczy, aby zmienić tę sytuację. Zamiast czekać, aż rodzice przyprowadzą dziecko do lekarza, zaczęła wysyłać pielęgniarki do ich mieszkań. Organizowała też punkty opieki nad niemowlętami, a nawet uczyła dwunastoletnie dziewczynki, jak zajmować się młodszym rodzeństwem.

Sara Josephine Baker Sara Josephine Baker
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Z gabinetu do kamienic

Baker początkowo nie planowała kariery związanej ze zdrowiem publicznym. Gdy miała 16 lat, zmarł jej ojciec. Musiała pomyśleć o przyszłości rodziny, dlatego zrezygnowała ze stypendium w Vassar College i zdecydowała się studiować medycynę.

W 1894 roku rozpoczęła naukę w Woman's Medical College of the New York Infirmary, jednej z uczelni kształcących przyszłe lekarki. Po ukończeniu studiów otworzyła prywatny gabinet wraz z koleżanką. Pacjentów było jednak niewielu, dlatego szukała dodatkowych źródeł utrzymania.

Pracowała m.in. przy badaniach medycznych dla firmy ubezpieczeniowej oraz jako miejska inspektorka zdrowia. To drugie zajęcie pozwoliło jej poznać codzienność najuboższych nowojorczyków.

Odwiedzała przeludnione kamienice, zaglądała do ciasnych mieszkań i spotykała rodziny, które ledwo wiązały koniec z końcem. Widziała, w jakich warunkach wychowywano dzieci i jak często trafiały one do lekarza dopiero wtedy, gdy ich stan był już poważny.

Zaczęła zastanawiać się, czy wielu chorób i przedwczesnych zgonów nie udałoby się uniknąć dzięki wcześniejszej pomocy.

Najpierw zapobiegać

W 1908 roku Baker objęła kierownictwo nowo utworzonego nowojorskiego Bureau of Child Hygiene. Była to pierwsza tego rodzaju instytucja w Stanach Zjednoczonych, zajmująca się ochroną zdrowia dzieci.

Lekarka postawiła przede wszystkim na profilaktykę. Chciała docierać do rodzin, zanim niemowlęta poważnie zachorują, i pomagać rodzicom w zapewnieniu im odpowiedniej opieki.

Pielęgniarki zaczęły odwiedzać mieszkania, rozmawiać z matkami i pokazywać im, jak prawidłowo karmić, kąpać i pielęgnować dzieci. Uczyły także utrzymywania czystości, wietrzenia pomieszczeń oraz rozpoznawania pierwszych objawów choroby.

Powstawały punkty, w których można było zważyć i zbadać niemowlę, a także otrzymać bezpieczne mleko. Baker zajmowała się ponadto organizowaniem szkoleń dla położnych, nadzorem nad ich pracą oraz rozwojem opieki medycznej w szkołach.

Swoje podejście do problemu śmiertelności niemowląt podsumowała kiedyś stwierdzeniem, że to "20 proc. czystego mleka i 80 proc. szkolenia matek".

Dużą odpowiedzialność za zdrowie dzieci przypisywała kobietom. Uważała jednak, że samo dostarczenie rodzinie odpowiedniej żywności nie rozwiąże problemu. Matki potrzebowały również wiedzy i regularnego kontaktu z pielęgniarkami, do których mogły zwrócić się o pomoc, zanim dziecko zachoruje.

Dwunastolatki z niemowlętami

Jednym z najbardziej nietypowych pomysłów Baker był program Little Mothers' Leagues, czyli "Ligi Małych Matek". Powstał z myślą o dziewczynkach, które w ubogich rodzinach opiekowały się młodszym rodzeństwem.

Na początku XX wieku w nowojorskich rodzinach robotniczych i imigranckich zdarzało się, że matki musiały pracować poza domem, pozostawiając niemowlęta pod opieką starszych córek. Niekiedy były to dzieci mające zaledwie dwanaście czy trzynaście lat.

Baker postanowiła nauczyć je podstaw pielęgnacji. Podczas cotygodniowych spotkań lekarze i pielęgniarki pokazywali dziewczynkom, jak kąpać i ubierać niemowlęta, czym je karmić oraz jak dbać o higienę. Wyjaśniali również, jakie objawy powinny wzbudzić niepokój.

Program szybko się rozrastał. W 1912 roku działało już 239 grup, do których należało ponad 20 tys. dziewcząt w wieku od 12 do 14 lat. W kolejnych latach powstawały następne.

Z dzisiejszej perspektywy sama idea szkolenia tak młodych dziewczynek do opieki nad niemowlętami może budzić wątpliwości. Baker nie próbowała jednak przekonywać rodziców, aby powierzali dzieci starszym córkom.

W wielu rodzinach było to już codziennością. Chciała jedynie, aby dziewczynki, na które spadały takie obowiązki, wiedziały, jak bezpiecznie zajmować się rodzeństwem.

Kobieta nad lekarzami

Baker wyróżniała się nie tylko pomysłami, ale również pozycją zawodową. W czasach, gdy kobiety w medycynie wciąż musiały walczyć o uznanie, kierowała instytucją zatrudniającą także mężczyzn.

Jej wygląd również odbiegał od ówczesnych wyobrażeń o kobiecie. Nosiła proste garnitury o męskim kroju, koszule z wysokimi kołnierzykami i krawaty. Po latach żartowała, że niektórzy koledzy tak dalece zapominali przy niej o obecności kobiety, że zaczynali swobodnie krytykować lekarki.

W 1917 roku została pierwszą kobietą, która uzyskała doktorat z zakresu zdrowia publicznego na New York University i Bellevue Hospital Medical College.

Jej działalność zyskała uznanie również poza Nowym Jorkiem. Opracowany tam program opieki zdrowotnej nad uczniami zaczęto stosować w innych częściach kraju. Ostatecznie skopiowano go w 35 amerykańskich stanach.

Mniej spektakularna rewolucja

Baker nie opracowała przełomowego leku ani nowej metody operacyjnej. Jej działania polegały przede wszystkim na organizowaniu pomocy, która wcześniej była dla wielu rodzin trudno dostępna.

Najważniejsze były wizyty pielęgniarek w domach, regularne badania niemowląt, zapewnienie bezpiecznego mleka i uczenie rodziców podstaw opieki nad dzieckiem. Dzięki temu pomoc medyczna nie musiała zaczynać się dopiero wtedy, gdy choroba była już zaawansowana.

W 1923 roku, kiedy Baker odchodziła z miejskiej służby zdrowia, Nowy Jork miał najniższy wskaźnik śmiertelności niemowląt wśród największych miast Stanów Zjednoczonych.

Na poprawę tej sytuacji wpłynęło wiele czynników, w tym rozwój medycyny, lepsze warunki sanitarne i skuteczniejsza kontrola żywności. Ważną częścią tych zmian były jednak również programy profilaktyczne organizowane przez Baker.

Wybrane dla Ciebie