XIX-wieczny wibrator. Wynalazek, który miał leczyć histerię

Wiktoriańscy lekarze mieli leczyć kobiety, doprowadzając je do orgazmu. Tak przynajmniej przez lata twierdziły książki, artykuły i filmy. Historia była zbyt sensacyjna, by jej nie powtarzać. Tyle że gdy historycy zajrzeli do XIX-wiecznych źródeł, odkryli coś zupełnie innego.

XIX-wieczny wibrator. Wynalazek, który miał leczyć histerięXIX-wieczny wibrator. Wynalazek, który miał leczyć histerię
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Zdaniem historyczki

Za taką teorię odpowiada amerykańska historyczka Rachel Maines. Od początku lat 80. XX wieku gromadziła materiały, które w 1999 roku opublikowała w książce "The Technology of Orgasm".

Maines twierdziła, że od czasów Hipokratesa aż do lat 20. XX wieku zachodni lekarze powszechnie stosowali masaż genitalny jako metodę leczenia histerii. Według niej elektryczny wibrator był jedynie technicznym udoskonaleniem tej praktyki, pozwalającym lekarzom wykonywać zabieg szybciej i mniejszym wysiłkiem.

Jej wypowiedzi szybko zdobyły popularność. Powoływano się na nie w publikacjach naukowych, prasie i kulturze popularnej, przez co z czasem teoria ta zaczęła funkcjonować niemal jako bezdyskusyjny fakt historyczny.

Błyskawicznie przeniknęła do popkultury. W 2011 roku na ekrany wszedł film "Hysteria", który w komediowej formie utrwalił obraz XIX-wiecznego gabinetu jako miejsca, gdzie kobiety wracały do zdrowia dzięki dyskretnie stosowanemu urządzeniu.

Widzowie przyjęli tę wersję bez mrugnięcia. Pasowała do wyobrażenia o wiktoriańskiej hipokryzji, w której pod maską surowej moralności kryło się coś zupełnie innego niż głoszono.

Rozbiórka tezy

W 2018 roku historycy Hallie Lieberman i Eric Schatzberg opublikowali szczegółową analizę, w której punkt po punkcie zweryfikowali argumentację Rachel Maines.

Wykazali, że część kluczowych cytatów przypisywanych XIX-wiecznym lekarzom albo w ogóle nie występuje w przywoływanych źródłach, albo została wyrwana z kontekstu.

Ich zdaniem nie ma wiarygodnych dowodów, że lekarze rutynowo stosowali masaż genitalny w celu wywołania orgazmu jako metodę leczenia histerii. Nie znaleźli też podstaw, by uznać taką praktykę za powszechną.

Obalenie mitu o gabinecie pełnym terapeutycznych orgazmów wcale nie oznacza, że wiktorianie byli lodowaci. Poradniki małżeńskie z epoki mówiły o intymności wprost. Wydana w 1860 roku "The Art to Begetting Handsome Children" otwarcie opisywała grę wstępną i podkreślała znaczenie kobiecej przyjemności, wiążąc ją z płodnością i miłością.

Pięć lat później Albert Sidebottom w "A Guide To Marriage" doradzał młodym parom w sprawach łóżkowych i traktował namiętność jako fundament trwałego związku, a nie powód do wstydu.

Kobiety epoki

Życie wielu wiktorianek też odstawało od stereotypu biernej, pozbawionej pożądania damy. Cora Pearl czy Mary Benson prowadziły aktywne życie erotyczne i budowały relacje, których nijak nie da się pogodzić z obrazem epoki jako czasu powszechnej wstrzemięźliwości.

Równolegle rósł rynek antykoncepcji i przedmiotów erotycznych. W 1877 roku Annie Besant współtworzyła broszurę "Fruits of Philosophy" o metodach zapobiegania ciąży. W kilka miesięcy sprzedała się w nakładzie ponad 125 tysięcy egzemplarzy.

Brytyjczycy tamtych lat sięgali po prezerwatywy, środki plemnikobójcze i irygacje. O prawdziwej sypialni wiktorian wiemy więcej niż o rzekomym wibratorze w gabinecie. Tyle że o jednym mówiono szeptem, a o drugim głośno, choć nigdy się nie wydarzyło.

Wybrane dla Ciebie