Od nocnych klubów do Broadwayu
Pierwsze występy Moore odbywały się w Nowym Jorku. Marzyła o profesjonalnej karierze wokalnej, lecz lekcje śpiewu znacznie przekraczały jej możliwości finansowe.
Wieczorami pracowała więc w klubie, a zarobione pieniądze przeznaczała na naukę. Nie miała pewności, czy uda jej się wyjść poza lokalne sceny i rewie.
Przełom przyniósł Broadway. Sukces komercyjnych przedstawień zapewnił jej dochody i rozpoznawalność. Moore mogła dzięki temu poważniej zająć się głosem oraz spróbować repertuaru wymagającego zupełnie innego przygotowania.
Wyjechała do Paryża, gdzie poznała słynną sopranistkę Mary Garden. To ona pomogła jej trafić do Richarda Barthelemy’ego, nauczyciela śpiewu operowego.
Dotychczasowe doświadczenie sceniczne nie wystarczało. Moore musiała nauczyć się kontroli oddechu, pracy z orkiestrą i techniki potrzebnej do wykonywania wielkich partii operowych.
Postępy robiła szybko. W 1927 roku dyrektor Metropolitan Opera Giulio Gatti-Casazza zaprosił ją do zespołu po udanym przesłuchaniu.
Grace Moore podbija operę i kino
W Metropolitan Opera zadebiutowała jako Mimì w "Cyganerii" Giacoma Pucciniego. Rola dobrze odpowiadała jej lirycznemu głosowi oraz aktorskiej swobodzie wyniesionej z Broadwayu.
Tę samą partię śpiewała później również w Paryżu. Publiczność przyjęła ją życzliwie, a dobre recenzje potwierdziły, że nie jest jedynie gwiazdą popularnej rozrywki próbującą swoich sił w operze.
Wkrótce zainteresowało się nią Hollywood. W 1934 roku zagrała główną rolę w filmie "One Night of Love". Podczas realizacji scen operowych zdecydowano się na nagrywanie jej głosu z pełną orkiestrą w studiu.
Rozwiązanie było wówczas nowatorskie. Sukces produkcji pozwolił Moore rozwijać jednocześnie karierę filmową i operową.
Nie rezygnowała ze sceny na rzecz kamer. Wystąpiła także w londyńskim Covent Garden, gdzie spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem.
Jej pozycja stawała się wyjątkowa. Potrafiła przyciągnąć zarówno publiczność operową, jak i widzów, którzy wcześniej znali podobny repertuar przede wszystkim z kina.
Kontrowersje wokół amerykańskiej gwiazdy
Popularność przynosiła Moore nie tylko uznanie. Jej gesty i wypowiedzi regularnie trafiały na łamy amerykańskiej prasy.
W 1938 roku wywołała zamieszanie podczas pobytu w Cannes. Publicznie ukłoniła się Wallis Simpson, księżnej Windsoru, która w Stanach Zjednoczonych budziła wówczas ogromne emocje.
Gest potraktowano jako demonstrację sympatii wobec kobiety obwinianej o kryzys brytyjskiej monarchii. Moore nie wycofała się jednak i po powrocie do kraju nadal broniła księżnej.
Krytykowano również jej częste pobyty w Europie. Pojawiały się sugestie, że w ten sposób unika części amerykańskich podatków.
Jeszcze poważniejsze były pogłoski dotyczące jej stosunku do czarnoskórych artystów. Joe Laurie Jr. twierdził, że sopranistka nie chciała występować z nimi na jednej scenie.
Inne relacje nie potwierdzały tej wersji. Moore deklarowała w autobiografii, że talent powinien być oceniany niezależnie od pochodzenia i koloru skóry. W jej nowojorskim domu gościli także czarnoskórzy artyści Layton i Johnstone.
Wspominała również, że jako dziecko została ochrzczona w strumieniu podczas ceremonii prowadzonej przez afroamerykańską wspólnotę baptystyczną w Tennessee. Rozbieżne przekazy nie pozwalają dziś jednoznacznie rozstrzygnąć sporu.
Koncerty podczas II wojny światowej
Pozycja Moore wykraczała daleko poza scenę. Otrzymywała odznaczenia i honorowe tytuły w kilku krajach.
Francja przyznała jej Legię Honorową, a w Danii została uhonorowana medalem. W rodzinnym Tennessee otrzymała honorowy stopień pułkownika.
Zasiadała także w jury Peabody Awards. Część wyróżnień wiązała się z jej działalnością podczas II wojny światowej. Moore śpiewała na koncertach charytatywnych, wspierała zbiórki i występowała przed żołnierzami w obozach wojskowych.
Nie traktowała tych wyjazdów wyłącznie jako obowiązku znanej artystki. Angażowała się w nie regularnie, wykorzystując popularność do pozyskiwania środków i podnoszenia morale.
Życie prywatne dzieliła między Stany Zjednoczone i Europę. Jej mężem był hiszpański aktor Valentín Parera, a para utrzymywała domy w Hollywood, Cannes oraz Connecticut.
Krążyła również plotka, że Moore przeszła na katolicyzm po spotkaniu z Piusem XII. Informacja nigdy nie została jednoznacznie potwierdzona.
Ostatni koncert w Kopenhadze
W styczniu 1947 roku Moore przyjechała do Danii na specjalne zaproszenie. Wieczorem 26 stycznia wystąpiła przed kopenhaską publicznością.
Po koncercie otrzymała kwiaty od króla. Następnie udała się na lotnisko, skąd miała polecieć do Sztokholmu.
Samolot oderwał się od pasa, lecz po krótkiej chwili runął na ziemię. Katastrofy nie przeżyła żadna z 22 osób znajdujących się na pokładzie.
Wśród ofiar był szwedzki książę Gustaf Adolf, ojciec przyszłego króla Karola XVI Gustawa.
Śmierć Moore przerwała karierę, która wymykała się prostym podziałom. Zaczynała w nowojorskich klubach, zdobyła Broadway, śpiewała w Metropolitan Opera i stała się gwiazdą hollywoodzkich filmów.
Jej ostatni wieczór także łączył oba światy. Najpierw wystąpiła przed europejską publicznością jako wielka sopranistka, a kilka godzin później zginęła podczas podróży do kolejnego miasta i następnej sceny.