Bunt brytyjskich służących. Miały dość życia na cudzych zasadach

Mieszkały pod dachem pracodawców, pracowały przez większość dnia i często nie miały z kim porozmawiać o swoich warunkach zatrudnienia. Na początku XX wieku część brytyjskich służących postanowiła to zmienić, zakładając własne związki zawodowe. Jedną z organizatorek była Jessie Stephen z Glasgow, która rozpoczęła pracę w cudzym domu jako piętnastolatka. Później łączyła walkę o prawa pracownicze z działalnością sufrażystek.

Jessie Stephen, organizatorka związku pracownic domowych i działaczka sufrażystek.Jessie Stephen, organizatorka związku pracownic domowych i działaczka sufrażystek.
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 3.0 | autor nieznany (Bundesarchiv, Bild 102-09812), wersja pliku: Trevj

Zamiast szkoły praca w cudzym domu

Stephen chciała zdobyć wykształcenie nauczycielskie, ale trudna sytuacja finansowa rodziny przekreśliła te plany. W 1908 roku, mając piętnaście lat, podjęła pracę jako służąca. Ponieważ otrzymywała mieszkanie i wyżywienie, mogła oddawać bliskim znaczną część zarobków.

Warunki zatrudnienia zależały w dużej mierze od woli gospodarzy. Pracownice mieszkały w domach osób, dla których gotowały, sprzątały i wykonywały inne codzienne obowiązki. Po zakończeniu pracy często nadal pozostawały w miejscu zatrudnienia, co utrudniało im prowadzenie własnego życia.

Stephen osobiście doświadczyła niepewności takiej posady. Według zachowanego opisu jej życia straciła jedną z prac po skręceniu kostki podczas wykonywania obowiązków. To zdarzenie miało skłonić ją do działania na rzecz innych służących.

Zaczęła spotykać się z kobietami pracującymi w podobnych warunkach. Początkowo rozmawiały na ulicach Glasgow, a później także w herbaciarni Alston’s Tea Rooms.

Z tych kontaktów wyrastała szkocka organizacja pracownic domowych, współtworzona przez Stephen przed I wojną światową.

Służąca miała być stroną umowy

Na przełomie 1909 i 1910 roku rozwijał się także Domestic Workers’ Union of Great Britain and Ireland. Organizacja miała zrzeszać służące i reprezentować ich interesy.

Nie chciano, aby była jedynie kolejnym towarzystwem dobroczynnym prowadzonym przez zamożne kobiety zatrudniające personel domowy.

Najważniejsza była zmiana sposobu myślenia o służbie. Organizatorki przekonywały, że relację między panią domu a pracownicą należy traktować jak zatrudnienie oparte na umowie. Dzięki temu można było rozmawiać o wzajemnych obowiązkach i domagać się określonych warunków pracy.

Wśród postulatów znalazły się krótszy dzień pracy, regularne posiłki i czas wolny. W relacjach dotyczących działalności Stephen wspominano o wynegocjowaniu dla członkiń dwóch wolnych godzin dziennie oraz o zobowiązaniu pracodawców do pokrywania kosztów służbowego stroju.

Nie były to jednak powszechnie obowiązujące prawa wszystkich brytyjskich służących.

Organizowanie pracownic domowych było trudniejsze niż tworzenie związku w fabryce. Kobiety zatrudniano osobno, w prywatnych gospodarstwach, często bez codziennego kontaktu z innymi osobami wykonującymi ten sam zawód. Zebranie ich w jednej organizacji wymagało regularnych spotkań poza domami pracodawców.

W 1913 roku szkocka federacja połączyła się z ogólnobrytyjskim związkiem. Współpraca dawała szansę na silniejszy głos w sprawach, które dotąd rozstrzygano osobno w każdym gospodarstwie.

Wspólna walka kobiet miała granice klasowe

Ruch pracownic domowych rozwijał się równolegle z kampanią na rzecz praw wyborczych kobiet. Obie sprawy często łączyły te same działaczki, ale interesy różnych grup społecznych nie zawsze były zgodne. Zamożna sufrażystka mogła domagać się prawa głosu, a jednocześnie niechętnie patrzeć na żądania swojej służącej.

Jessie Stephen angażowała się w działalność sufrażystek i uczestniczyła w ich akcjach protestacyjnych. Wykorzystywała nawet służbowy strój, który pozwalał jej mniej rzucać się w oczy podczas działań wymierzonych w skrzynki pocztowe. Później wyjechała do Londynu i współpracowała z Sylvią Pankhurst.

O potrzebie zmian coraz częściej mówiły również same pracownice. Ich listy pojawiały się m.in. w "Woman Worker" i "Glasgow Herald". Zachowane wypowiedzi pokazują, że służące nie chciały jedynie korzystać z opieki życzliwych pracodawczyń, lecz samodzielnie przedstawiać własne postulaty.

Stephen kontynuowała działalność związkową przez kolejne dziesięciolecia. Podczas podróży do Ameryki Północnej zachęcała do zrzeszania się także emigrantki zatrudnione w domach prywatnych. W 1952 roku została pierwszą kobietą stojącą na czele rady związków zawodowych w Bristolu.

Wybrane dla Ciebie