Inżynierka później astronautka
Urodziła się 27 września 1966 roku w Bostonie. W 1988 roku opuściła Harvard z dyplomem z nauk inżynierskich. Trafiła wtedy do Martin Marietta w Denver, gdzie przez 2 lata liczyła obciążenia i analizowała dynamikę rakiety Titan IV.
To właśnie tam przekonała się, że w inżynierii kosmicznej o sukcesie misji potrafią decydować ułamki sekundy i najmniejsze odchylenia.
Potrzeba głębszej wiedzy skłoniła ją do powrotu na studia. W 1992 roku obroniła magisterium z inżynierii lotniczej na University of Texas at Austin, co otworzyło jej drzwi do Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie.
Tam, między 1992 a 1996 rokiem, zajmowała się kontrolą lotu sondy Galileo, pilnując jej obrotu i pracy anteny podczas podróży do Jowisza. Praca przy misji międzyplanetarnej dała jej coś, czego nie oferowała żadna sala wykładowa: doświadczenie w kierowaniu misją, której nie da się naprawić po starcie.
Cień Columbii nad pierwszym lotem
1 maja 1996 roku NASA ogłosiła nabór 16-tej grupy astronautów i na liście znalazło się jej nazwisko. Dwuletnie szkolenie zakończyła w 1998 roku, zdobywając status specjalistki misji.
Kolejne lata spędziła w Johnson Space Center w Houston, pracując przy operacjach stacji ISS i przy łączności CapCom, czyli bezpośrednim kontakcie z załogami krążącymi wokół Ziemi.
W 2002 roku przydzielono ją do misji STS-120, planowanej na 2004 rok. Wydawało się, że to będzie jej pierwszy lot. Los tego planu pokrzyżowała katastrofa wahadłowca Columbia w lutym 2003 roku, w której zginęło 7 astronautów.
Program lotów wstrzymano na długie miesiące, a inżynierowie musieli przebudować procedury bezpieczeństwa od podstaw.
Dopiero w listopadzie 2004 roku Wilson dostała nowy przydział, do misji STS-121. To ona, a nie STS-120, stała się jej faktycznym debiutem w kosmosie.
Trzy loty na stację
Między 4 a 17 lipca 2006 roku Wilson leciała na pokładzie Discovery w ramach STS-121. Obsługiwała ramiona robotyczne, sprawdzała kadłub wahadłowca pod kątem uszkodzeń i pomagała przy transporcie modułu Leonardo. Misja miała udowodnić, że po tragedii Columbii można latać bezpiecznie, i ten cel spełniła.
Rok później, w dniach od 23 października do 7 listopada 2007 roku, wróciła na orbitę tą samą drogą, znów na Discovery, w misji STS-120. Tym razem zajęła się dostawą i montażem modułu Harmony, wspierała spacery kosmiczne kolegów i pracowała przy konstrukcji kratownicy stacji. ISS rosła, a Wilson była jedną z rąk, które ją budowały.
Trzeci lot, STS-131, odbył się w dniach od 5 do 19 kwietnia 2010 roku, ponownie na pokładzie Discovery. Po tej misji jej bilans zamknął się na 3 podróżach na Międzynarodową Stację Kosmiczną, wszystkich promem Discovery.
Dzięki nim stała się drugą czarnoskórą kobietą w kosmosie, po Mae Jemison, i jedną z niewielu astronautek z tak długim stażem lotów wahadłowcowych.
W latach dwudziestych XXI wieku znalazła się w gronie astronautów programu Artemis, którego celem jest ponowny lot ludzi na Księżyc. Choć nie została jeszcze wyznaczona do konkretnej misji, nadal pozostaje aktywną astronautką NASA.
Ponad trzy dekady po rozpoczęciu pracy przy rakiecie Titan IV wciąż ma szansę wziąć udział w projekcie, który może otworzyć kolejny rozdział w historii załogowych lotów kosmicznych.