Londyn zalało piwo. Chwilę później zaczęli ginąć ludzie

Najpierw pękła ogromna kadź z porterem. Chwilę później fala piwa przebiła ścianę browaru, wdarła się do domów i piwnic ubogiej dzielnicy Londynu. 17 października 1814 roku zginęło osiem osób, w tym dzieci i uczestnicy czuwania przy zmarłym dwulatku. Katastrofa przeszła do historii jako "powódź piwna", ale dla mieszkańców St Giles nie było w niej nic zabawnego.

Horseshoe Brewery w Londynie ok. 1800 r.Horseshoe Brewery w Londynie ok. 1800 r.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna | Brewer's Journal

Moda na giganty

Horse Shoe Brewery, czyli Browar Podkowa, należał do firmy Henry Meux & Co. i stał przy Tottenham Court Road, na skraju St Giles. Porter, ciemne londyńskie piwo, nie był wtedy niszowym trunkiem. W XVIII i na początku XIX w. stał się jednym z filarów wielkiego miejskiego browarnictwa, a jego długie dojrzewanie sprzyjało produkcji na ogromną skalę.

Wraz z browarami rosły kadzie. Ich rozmiar był nie tylko kwestią produkcji, lecz także prestiżu. Londyńscy browarnicy prześcigali się w budowie coraz większych zbiorników. W jednej z kadzi Meuxa urządzono nawet kolację dla 200 osób.

Ta, która pękła w Horse Shoe Brewery, miała około 6,7 m wysokości i była niemal pełna. W środku znajdowało się 3555 beczek dziesięciomiesięcznego porteru, około 580 tys. litrów.

O 16.30 Crick zauważył zsuniętą obręcz. Ponieważ podobne problemy zdarzały się dwa lub trzy razy w roku, nie uznano sytuacji za nadzwyczajną. O 17.30 kadź się rozpadła.

Ściana nie wytrzymała

Uderzenie wyrwało zawór w sąsiednim zbiorniku i uszkodziło kolejne naczynia. Stąd rozbieżności w szacunkach: od około 580 tys. do 1,47 mln litrów uwolnionego piwa. Fala zniszczyła tylną ścianę browaru i uderzyła w domy po drugiej stronie.

Za murem zaczynało się St Giles Rookery. "Rookery" nazywano zatłoczone, biedne kwartały pełne zaułków i tanich mieszkań. St Giles należało do najbardziej znanych takich miejsc w Londynie i było zamieszkane w dużej mierze przez irlandzkich przybyszy. Wiele rodzin żyło w pomieszczeniach piwnicznych, dokładnie tam, gdzie najłatwiej wdarł się porter.

Herbata i czuwanie

W jednym z domów Mary Bamfield siedziała przy herbacie z czteroletnią córką Hannah i drugim dzieckiem. Fala przebiła się przez budynek. Hannah zginęła, ale jej matka przeżyła i trafiła do szpitala.

W sąsiedniej piwnicy trwało czuwanie przy dwuletnim Johnie Saville’u, który zmarł dzień wcześniej. W powodzi zginęła jego matka Ann Saville oraz Mary Mulvey, jej trzyletni syn Thomas Murry, Elizabeth Smith i Catherine Butler. Rodzina przeżywała już jedną śmierć, gdy w kilka chwil doszło do kolejnych pięciu.

Czternastoletnia Eleanor Cooper pracowała jako służąca w pobliskim pubie Tavistock Arms. Myła naczynia przy pompie na podwórzu, gdy runęła ściana. Jej ciało wydobyto spod gruzów po kilku godzinach. Trzyletnią Sarah Bates znaleziono martwą w innym domu przy New Street. W samym browarze nikt nie zginął.

Osiem, nie dziewięć

Dochodzenie koronera, czyli urzędnika badającego nagłe zgony, wymieniło osiem ofiar. Ława przysięgłych uznała, że zginęły "przypadkowo, w wyniku nieszczęścia". Później werdykt zaczęto streszczać określeniem "act of God", czyli zdarzenie, za które nie przypisano nikomu odpowiedzialności.

Historia o dziewiątej ofierze, która miała umrzeć z zatrucia alkoholem po piciu porteru zebranego z ulicy, pojawia się w materiale Historic England. Inne opracowania zaznaczają jednak, że to relacja niepotwierdzona. Podobnie słabiej udokumentowane są opowieści o tłumach upijających się "darmowym" piwem.

Bez odpowiedzialności

Katastrofa kosztowała Meux & Co. około 23 tys. funtów. Firma straciła piwo, zbiorniki i część zabudowań, ale nie została uznana za odpowiedzialną za śmierć mieszkańców.

W 1815 r. parlament pozwolił jej odzyskać równowartość około 7250 funtów akcyzy zapłaconej za utracone piwo. Ta ulga pomogła przedsiębiorstwu uniknąć bankructwa.

Po katastrofie wielkie drewniane kadzie zaczęły znikać z browarów, choć nie stało się to od razu i nie wynikało wyłącznie z jednego wypadku. Zmieniała się technologia, a tragedia z 1814 r. stała się mocnym argumentem przeciw ogromnym drewnianym zbiornikom ustawianym nad ziemią.

Horse Shoe Brewery działał jeszcze ponad sto lat. Zamknięto go w 1921 r., a rok później rozebrano. Dziś część dawnego terenu zajmuje Dominion Theatre.

Wybrane dla Ciebie