Rodzice oddali ją do klasztoru. Odpowiedziała im ostrą krytyką

Arcangela Tarabotti większość życia spędziła za murami weneckiego klasztoru Sant’Anna. Trafiła tam jako dziecko, a później została zakonnicą wbrew własnej woli. W XVII wieku odważyła się publicznie oskarżyć rodziców, którzy dla rodzinnych korzyści odbierali córkom możliwość decydowania o swoim życiu. Pisała o przymusowych ślubach zakonnych, pieniądzach i nierównym traktowaniu kobiet.

Kościół Sant’Anna w Wenecji, przy dawnym klasztorze Tarabotti. Współczesny widok.Kościół Sant’Anna w Wenecji, przy dawnym klasztorze Tarabotti. Współczesny widok.
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 4.0 | Didier Descouens

Rodzinna decyzja na całe życie

Elena Cassandra Tarabotti urodziła się w Wenecji w 1604 roku. Jeszcze jako dziewczynka została umieszczona w klasztorze Sant’Anna. W 1620 roku przyjęła habit i imię Arcangela, a trzy lata później złożyła śluby zakonne. Jak wynika z jej późniejszych pism, nie było to życie, które sama dla siebie wybrała.

W zamożniejszych weneckich rodzinach wydanie córki za mąż wiązało się z koniecznością zapewnienia jej odpowiedniego posagu. Gdy dziewcząt było kilka, koszty mogły okazać się bardzo wysokie. Umieszczenie części z nich w klasztorze pozwalało przeznaczyć większe pieniądze na małżeństwa pozostałych.

Tarabotti znała skutki takich decyzji z własnego doświadczenia. Pisała o dziewczętach, którym od najmłodszych lat obiecywano spokojne życie, nie wyjaśniając, co naprawdę oznacza zamknięcie za klasztornymi murami. Złożenie ślubów mogło wyglądać na dobrowolne, choć wcześniejsze wychowanie i nacisk rodziny pozostawiały niewiele miejsca na sprzeciw.

Zwracała również uwagę na zależność finansową zakonnic. Kobiety odsunięte od rodzinnego majątku musiały niekiedy prosić krewnych o pieniądze potrzebne do codziennego utrzymania. Decyzja podjęta przez rodziców nadal wpływała na ich życie, nawet gdy od wielu lat przebywały w klasztorze.

Autorka przeciw ojcowskiej władzy

Najostrzej Tarabotti wypowiedziała się w traktacie znanym jako "Tirannia paterna". Oskarżała w nim ojców o wykorzystywanie władzy nad córkami i zmuszanie ich do składania ślubów zakonnych. W jej przekonaniu odpowiedzialność ponosiły nie tylko poszczególne rodziny, lecz także społeczeństwo, które akceptowało podobne praktyki.

Szczególnie drażniła ją sprzeczność widoczna w samej Wenecji. Republika szczyciła się niezależnością i przywiązaniem do wolności, a jednocześnie pozwalała rodzinom odbierać kobietom prawo wyboru. Tarabotti podważała przekonanie, że dobro rodu usprawiedliwia każdą decyzję dotyczącą przyszłości córki.

W swoich pismach poruszała również kwestię wykształcenia. Chłopcy mieli znacznie większe możliwości nauki i przygotowania do udziału w życiu publicznym. Gdy później zarzucano kobietom brak wiedzy, pomijano fakt, że wcześniej ograniczono im dostęp do edukacji. Sama zakonnica rozwijała umiejętności pisarskie mimo skromniejszego formalnego wykształcenia.

W "Inferno monacale" opisywała rozczarowanie, rozpacz i konflikty towarzyszące życiu zakonnemu narzuconemu wbrew woli. Jej tekst był ostrą polemiką, opartą również na osobistym doświadczeniu. Nie należy jednak traktować go jako opisu losu wszystkich zakonnic, ponieważ część kobiet rzeczywiście wybierała klasztor z własnej potrzeby.

Wiara i sprzeciw mogły współistnieć

Tarabotti nie potępiała samego życia zakonnego. W wydanym w 1643 roku "Paradiso monacale" pisała o jego wartości dla kobiet, które naprawdę czuły powołanie. Sprzeciwiała się przymusowi, a nie religii. Jej zdaniem śluby miały sens tylko wtedy, gdy wynikały ze świadomej i dobrowolnej decyzji.

Zabierała głos również w sporach dotyczących kobiecych obyczajów. W 1644 roku opublikowała "Antisatira", odpowiadając na tekst Francesca Buoninsegniego, który wyśmiewał zamiłowanie kobiet do zbytku. Nie zgadzała się na traktowanie ich jako wygodnego celu moralizatorskich oskarżeń.

Jej działalność wywoływała reakcje przeciwników. Niektórzy posuwali się nawet do kwestionowania tego, czy zakonnica rzeczywiście potrafiła samodzielnie napisać przypisywane jej dzieła. Tarabotti broniła autorstwa i reputacji, a w sporach korzystała z pomocy znajomych literatów.

Choć nie mogła swobodnie opuszczać klasztoru, utrzymywała kontakty ze światem zewnętrznym. Prowadziła korespondencję z pisarzami, uczonymi i wpływowymi osobami, a rozmównica umożliwiała spotkania z gośćmi. Dzięki tym znajomościom zdobywała książki, wymieniała poglądy i szukała wydawców zainteresowanych jej tekstami.

Książki przekraczały granice

W 1650 roku ukazał się zbiór listów Tarabotti. Pokazywał ją jako autorkę uczestniczącą w ówczesnym życiu literackim, mimo ograniczeń związanych z klasztorną klauzurą. Korespondencja pomagała jej zabiegać o poparcie i odpowiadać na krytykę.

Największe trudności sprawiało wydanie traktatu wymierzonego w przymusowe śluby zakonne. W Wenecji znalezienie wydawcy gotowego opublikować tak zdecydowany tekst było niezwykle trudne. Tarabotti szukała pomocy poza miejscowym środowiskiem, korzystając również z kontaktów z francuskimi intelektualistami.

Zmarła w 1652 roku, nie doczekawszy publikacji tego dzieła. Ukazało się ono dwa lata później w Lejdzie pod tytułem "La semplicità ingannata". W 1661 roku Kościół umieścił książkę na indeksie ksiąg zakazanych.

Jeszcze dłużej czekało na czytelników "Inferno monacale". Utwór przez stulecia pozostawał w rękopisie i został wydany dopiero w XX wieku.

Wybrane dla Ciebie