Udawała chorobę psychiczną. W szpitalu zafundowano jej piekło

W 1887 roku Nellie Bly udawała chorobę psychiczną, by dostać się do nowojorskiego szpitala dla kobiet. Na oddziale przestała grać i zachowywała się jak zwykle. Lekarze nadal nie chcieli jej wypuścić.

Nellie BlyNellie Bly
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Próba przed lustrem

Dwudziestotrzyletnia reporterka szukała pracy w gazecie "New York World". Redakcja zaproponowała jej zlecenie: miała od środka sprawdzić warunki w szpitalu na Blackwell’s Island, wyspie w Nowym Jorku.

Zapewniono ją, że gdy zbierze materiał, otrzyma pomoc w wydostaniu się z placówki. Przygotowania musiała obmyślić sama.

Bly zaczęła od ćwiczenia spojrzenia, które miało przekonać otoczenie, że jest chora. Szeroko otwierała oczy i wpatrywała się we własne odbicie. Przyjęła nazwisko Nellie Brown, a następnie poszła do domu noclegowego dla kobiet. Za miejsce na jedną noc zapłaciła trzydzieści centów.

Tam zaczęła odgrywać swoją rolę. Nie chciała spać i przekonywała, że boi się innych mieszkanek, które uważa za obłąkane.

Jej zachowanie zaniepokoiło gospodynię. Wezwano policję, a Bly trafiła przed sędziego, potem do szpitala Bellevue. Lekarze uznali ją za chorą i skierowali do zakładu na wyspie.

Lodowata kąpiel i niejadalny chleb

Na Blackwell’s Island reporterka dostała kolację: chleb z masłem, herbatę i kilka suszonych śliwek. Masło miało tak odrażający smak, że nie mogła go przełknąć.

Z herbatą było niewiele lepiej. Następnego ranka poprosiła o chleb bez masła, ale był twardy, a w kromce znalazła pająka.

Jeszcze pierwszego wieczoru kazano jej się rozebrać i wejść do wanny z lodowatą wodą. Gdy protestowała, zagrożono użyciem siły. Szorowano jej twarz i włosy, po czym wylano na głowę trzy wiadra zimnej wody.

Do łóżka położyła się z mokrymi włosami. Próbowała okryć się kocem, lecz gdy osłaniała ramiona, odsłaniała stopy.

Porządkiem na oddziale zajmowały się pacjentki. Ścieliły łóżka, szorowały podłogi, sprzątały pokoje pielęgniarek i dbały o ich ubrania. Wiele godzin spędzały na niewygodnych ławkach.

Za rozmowy, zmianę pozycji czy próbę rozprostowania nóg dostawały upomnienia.

Prośby o zwolnienie

Bly domagała się ponownego badania. Zapewniała, że jest zdrowa, i prosiła o wypuszczenie, ale lekarze nie dawali się przekonać. Kiedy upomniała się o odebrany ołówek, usłyszała, że wcale go nie przyniosła. Poradzono jej, by walczyła z własnymi wyobrażeniami.

Reporterka słuchała także opowieści innych kobiet. Jedna mówiła, że po przepracowaniu i kłopotach rodzinnych została bez pieniędzy i miejsca do życia. Poprosiła o przytułek na czas, gdy nie mogła pracować, a znalazła się w szpitalu psychiatrycznym. Bly nie potrafiła zrozumieć, dlaczego ją tam zamknięto.

Obok przebywały kobiety, które wyraźnie potrzebowały leczenia. Reporterka opisała, jak personel je wyśmiewał, szarpał i bił.

Widziała, jak pielęgniarki drażniły jedną z pacjentek, aż zaczęła płakać i krzyczeć. Następnie ukarały ją biciem. Bly zgłaszała brutalne zachowanie lekarzom, lecz jej skargi nie zawsze przynosiły skutek.

Na kontroli

Ze szpitala pomógł jej wyjść adwokat Peter A. Hendricks. Kiedy powiedział, że może wrócić do znajomych, zgodziła się. Poprosiła jeszcze, by po powrocie do miasta przysłał jej coś do jedzenia.

W październiku 1887 roku jej relacja ukazała się w "New York World". W tym samym roku wydano ją w książce "Ten Days in a Mad-House", czyli "Dziesięć dni w domu obłąkanych". Reportaż zapewnił Bly stałą pracę w gazecie.

Bly złożyła zeznania przed wielką ławą przysięgłych badającą nadużycia w szpitalu. Wróciła z jej członkami na wyspę, ale zastała inne warunki: lepsze jedzenie, nowe naczynia i starannie przygotowane sale.

Części kobiet, o których pisała, nie było już na dawnych oddziałach. Niektóre przeniesiono, inne opuściły szpital.

Po ujawnieniu nadużyć miasto zwiększyło wydatki na opiekę. Na szpital na Blackwell’s Island przeznaczono dodatkowe 50 tysięcy dolarów.

Wybrane dla Ciebie