Nauka wbrew zamkniętym drzwiom
Paryska École des Beaux-Arts nie przyjmowała kobiet, więc Camille musiała szukać innej drogi. W 1881 roku przeniosła się do stolicy razem z matką i rodzeństwem, by uczyć się w Académie Colarossi, jednej z nielicznych szkół otwartych dla kobiet.
Boucher prowadził ją i jej koleżanki bez zapłaty, a kiedy w 1883 roku wyjechał do Florencji, oddał uczennice pod opiekę innego rzeźbiarza. Tym rzeźbiarzem był Auguste Rodin.
Rodin zobaczył jej prace i od razu rozpoznał talent. Zaprosił ją do swojej pracowni, gdzie Camille pracowała jako współpracowniczka, modelka i partnerka.
Tam doskonaliła warsztat w gipsie, brązie, marmurze i onyksie. Relacja, która łączyła ich przez kolejne piętnaście lat, splotła twórczość obojga, a środowisko nie szczędziło Camille złośliwych komentarzy.
Własny język rzeźby
Camille nie chciała pozostać cieniem słynnego mistrza. W 1891 roku zasiadła w jury Société Nationale des Beaux-Arts, wchodząc do instytucji, w której rządzili mężczyźni.
Dwa lata później pokazała na salonie "Clotho", rzeźbę zupełnie inną niż dzieła Rodina. "The Waltz" i "La Vague" potwierdziły, że ma własny styl, rozpoznawalny i niepodobny do nikogo.
Samodzielność kosztowała ją drogo. Kobieta utrzymująca się z rzeźby zderzała się we Francji końca wieku z barierami obyczajowymi i finansowymi, których mężczyźni nie znali.
Mimo to zdobyła uznanie w kręgu krytyków i znawców, którzy widzieli w niej jedną z najzdolniejszych rzeźbiarek swojego pokolenia.
Trzydzieści lat w zamknięciu
Stan psychiczny Camille pogarszał się stopniowo. Około 1912 roku zaczęła niszczyć własne woskowe modele i gotowe rzeźby, przez co przepadła część jej dorobku.
Kiedy w marcu 1913 roku zmarł jej ojciec, jedyna osoba z rodziny która ją wspierała, nikt jej o tym nie zawiadomił i nie pojawiła się na pogrzebie. Kilka dni później matka złożyła wniosek o umieszczenie 48-letniej córki w zakładzie w Ville-Évrard.
Wojna sprawiła, że jesienią 1914 roku przeniesiono ją do Montdevergues na południu Francji. Tam spędziła resztę życia - prawie 3 dekady. W 1929 roku odwiedziła ją dawna koleżanka z paryskiej pracowni, Jessie Lipscomb, a z tego spotkania zachowała się fotografia.
Brat Camille, pisarz Paul Claudel, przyjechał do niej po raz ostatni we wrześniu 1943 roku. Zmarła miesiąc później, w wieku 78 lat, i spoczęła w zbiorowym grobie.
Powrót jej nazwiska do świata sztuki następował stopniowo. W 1951 roku Musée Rodin zorganizowało pierwszą retrospektywę jej rzeźb, ważny krok ku wznowieniu pamięci o zapomnianej twórczości.
Pełne uznanie nadeszło dopiero po dziesięcioleciach, a w 2017 roku w Nogent-sur-Seine, mieście jej młodości, otwarto muzeum poświęcone wyłącznie jej dziełom.