Maria Antonina wydawała fortunę. Czy naprawdę zrujnowała Francję?

Na garderobę potrafiła wydać ponad dwa razy więcej, niż przewidywał jej budżet. Miała słynną "minister mody", urządzała swoją enklawę w Trianon, a jej nazwisko połączono z naszyjnikiem wartym 1,6 mln liwrów, którego nigdy nie kupiła. Gdy Francja znalazła się nad finansową przepaścią, Maria Antonina dostała przezwisko "Madame Deficyt". Tymczasem rachunki państwa opiewały na sumy nieporównywalnie większe niż wydatki królowej.

Portret Marii Antoniny w 1783 r. Portret Marii Antoniny w 1783 r.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Sojusz zamiast miłości

Maria Antonina przyjechała do Francji jako czternastolatka. Była córką Marii Teresy Habsburg i częścią politycznego porozumienia między Austrią a Francją. W 1770 r. poślubiła piętnastoletniego Ludwika Augusta, przyszłego Ludwika XVI. Cztery lata później została królową.

Ślub odbył się w maju 1770 r. w Wersalu. Zgodnie z dworskim ceremoniałem nowożeńców publicznie zaprowadzono do małżeńskiego łoża. Samo małżeństwo zostało skonsumowane dopiero siedem lat później.

Od początku ciągnęło się za nią austriackie pochodzenie. Dla części Francuzów pozostawała cudzoziemką, a gdy do tego doszły moda, zabawy i kosztowny styl życia, stała się symbolem oderwanego od rzeczywistości dworu.

Trzy różne rachunki

Osobiste zakupy królowej, utrzymanie jej dworu oraz wydatki na królewskie rezydencje nie były jednym rachunkiem. Nie można więc bezpośrednio dodawać kosztu sukien z jednego roku, wieloletnich prac w Trianon i całego gospodarstwa, a potem nazywać wyniku prywatnymi wydatkami Marii Antoniny.

Podobnie z liwrem, francuską jednostką rachunkową sprzed rewolucji: jego dzisiejsza wartość zależy od przyjętej metody. Najczytelniej porównywać więc ówczesne kwoty między sobą.

Dwa budżety garderoby

Jej roczny budżet na garderobę wynosił 120 tys. liwrów. W 1785 r. wydatki na stroje, tkaniny, dodatki oraz naprawy sięgnęły 258 002 liwrów. Rachunki obejmowały aż 59 osób i firm.

Najbardziej znaną z nich była Marie-Jeanne Bertin, zwana Rose Bertin. Paryska modystka dzięki królowej zrobiła niezwykłą karierę i dorobiła się przydomka "minister mody". W 1785 r. wystawiła Marii Antoninie rachunki na 87 597 liwrów, czyli mniej więcej jedną trzecią całych wydatków na garderobę.

W kolejnych latach suma malała: w 1787 r. wyniosła 217 188 liwrów, rok później 190 721. Nadal znacznie przekraczała budżet, ale nie rosła bez końca.

Trianon bez legendy

Petit Trianon nie został zbudowany dla Marii Antoniny. Powstał jeszcze za Ludwika XV, a Ludwik XVI przekazał go żonie w 1774 r. Królowa urządziła wokół niego własną enklawę, z dala od sztywnej etykiety Wersalu.

W 1783 r. rozpoczęła budowę Hameau de la Reine, czyli Wioski Królowej. Później narosła legenda, że przebierała się tam za pasterkę i "bawiła w chłopkę". W rzeczywistości część gospodarstwa normalnie działała: były stajnie, chlew, owczarnia i kurnik. Za to koło młyna, wyglądające jak element wiejskiego gospodarstwa, było tylko dekoracją.

Naszyjnik bez królowej

Najgłośniejszy skandal związany z jej luksusem dotyczył przedmiotu, którego nigdy nie kupiła. Böhmer i Bassenge, jubilerzy związani z dworem, próbowali sprzedać naszyjnik złożony z blisko 650 diamentów o łącznej masie około 2800 karatów. Cena wynosiła 1,6 mln liwrów. Maria Antonina wcześniej odmówiła jego zakupu.

W 1785 r. oszustka Jeanne de La Motte przekonała kardynała Louisa de Rohan, że działa w imieniu królowej. Pokazywała mu fałszywe listy, a nawet zorganizowała nocne spotkanie z kobietą udającą Marię Antoninę. Rohan uwierzył, że pośredniczy w tajnym zakupie dla monarchini.

1 lutego 1785 r. otrzymał naszyjnik od jubilerów i przekazał go La Motte. Klejnot zniknął, a kamienie zaczęto rozprzedawać. Gdy sprawa wyszła na jaw, kardynała aresztowano w Wersalu. Został później uniewinniony, a La Motte skazano i napiętnowano literą "V" od francuskiego voleuse, czyli "złodziejka".

Maria Antonina nie zamówiła naszyjnika, nie dostała go i nie uczestniczyła w oszustwie. Afera i tak uderzyła w nią, bo część opinii publicznej bez trudu uwierzyła, że mogła potajemnie kupić klejnot za fortunę.

Miliony w długu

Pod koniec lat 80. XVIII w. finanse Francji były w kryzysie. Zestawienia z 1788 r. mówią o wydatkach przekraczających 600 mln liwrów i dochodach niższych o ponad 100 mln. Znaczną część budżetu pochłaniała obsługa długu.

Dla porównania 258 002 liwry wydane na garderobę Marii Antoniny w 1785 r. stanowiły około 0,04 proc. państwowych wydatków tej skali. Na zadłużenie składały się koszty kolejnych wojen i pożyczek.

Szczególnie drogi był udział Francji w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych przeciwko Wielkiej Brytanii, którego koszt szacuje się na ponad miliard liwrów. Do tego dochodził system podatkowy pełen przywilejów i wyjątków, utrudniający zwiększenie dochodów państwa.

Twarz deficytu

W 1787 r. Maria Antonina była już nazywana "Madame Deficyt". W tym samym czasie dwór próbował poprawić jej wizerunek. Élisabeth Louise Vigée Le Brun, ulubiona portrecistka królowej, namalowała ją z dziećmi jako matkę, a nie ikonę luksusu.

Na obrazie Maria Antonina siedzi otoczona dziećmi. Jeden z synów wskazuje pustą kołyskę. To nawiązanie do najmłodszej córki królewskiej pary, Zofii Heleny Beatrycze, która zmarła w wieku jedenastu miesięcy przed ukończeniem portretu.

Kiedy dzieło miało zostać pokazane na paryskim Salonie w 1787 r., początkowo go nie wystawiono. W miejscu przeznaczonym na portret została pustka, co wywołało szyderczy komentarz: "Oto deficyt".

Maria Antonina rzeczywiście wydawała ogromne sumy i przekraczała własny budżet. Jednak dług, wojny i niewydolny system podatkowy kosztowały państwo nieporównywalnie więcej. Przydomek "Madame Deficyt" okazał się trwalszy niż rachunki, które pokazywały rzeczywistą skalę jej wydatków.

Wybrane dla Ciebie