Z pałacu na bruk
Sophia Petrovna Dolgorukova przyszła na świat w 1907 roku w Petersburgu, w jednej z najświetniejszych rodzin rosyjskiej arystokracji. Jako dziecko ocierała się o rodzinę carską, co dla dziewczynki z takiego rodu było czymś naturalnym, niemal codziennym.
Świat, w którym się wychowywała, runął jednak w gruzach wraz z rewolucją. Wraz z grupą arystokratów ewakuowano ją z Krymu do Anglii, gdy dawny porządek przestał istnieć.
Dorastała już jako emigrantka, przerzucana między krajami Europy. Mieszkała w Anglii, we Włoszech i we Francji, ucząc się przy okazji języków i konkretnego, przydatnego fachu sekretarki.
Z tych umiejętności żyła, gdy splendor tytułu przestał cokolwiek znaczyć w nowej rzeczywistości. Pracowała między innymi dla księżnej Hamilton, a później trafiła do otoczenia samego Laurence'a Oliviera.
Życie osobiste układała sobie po swojemu. Najpierw poślubiła Lea Zinovieffa, a po rozwodzie wyszła za Greya Skipwitha, który zginął podczas służby w RAF.
Z dwóch małżeństw doczekała się trzech synów.
Uwięziona w sercu okupacji
W 1940 roku, gdy Niemcy zajęli Francję, Sofka utknęła w okupowanym Paryżu. Jako obywatelkę brytyjską zatrzymano ją niemal natychmiast.
Najpierw trafiła do obozu w Besançon, a rok później przeniesiono ją do Vittel, gdzie przetrzymywano cywilów z krajów alianckich. Z perspektywy okupanta była zwykłą internowaną.
Z perspektywy więźniów stała się kimś znacznie ważniejszym.
Punkt zwrotny nadszedł w 1943 roku. Do Vittel przywieziono wówczas polskich Żydów, którzy dysponowali dokumentami państw Ameryki Łacińskiej.
Część tych papierów była nieważna albo zdobyta zupełnie nieformalnie, co czyniło ich los niepewnym. Sofka wysłuchała ich relacji i nie potrafiła przejść obok obojętnie.
Razem z Madeleine White zaczęła robić to, co w obozie było możliwe, a zarazem śmiertelnie niebezpieczne.
Utrzymywała kontakt z francuskim ruchem oporu, który dostarczał fałszywe dokumenty. Najodważniejszy ruch polegał jednak na czymś innym.
Spisała nazwiska żydowskich więźniów, ukryła listę w tubce pasty do zębów i przesłała ją poza obóz, licząc, że dyplomaci zdążą zareagować. Liczyła się każda godzina, bo gdy Niemcy ostatecznie uznali paszporty za nieważne, większość ich posiadaczy znalazła się o krok od deportacji.
Najgorsze przyszło w 1944 roku. Większość Żydów z Vittel wywieziono przez Drancy do Auschwitz-Birkenau, a ocalała tylko część z nich.
Po pierwszych transportach Sofka i Madeleine zdążyły jeszcze wydostać z obozu kilkoro dzieci. Wśród nich było niemowlę, pozostawione samo po tym, jak zabrano jego matkę.
Po wojnie
Mogła wyjechać wcześniej. Odmówiła jednak repatriacji, bo chciała zostać i dalej pomagać więźniom.
Dopiero po latach dowiedziała się, że część ludzi z jej listy rzeczywiście przeżyła dzięki temu, co zrobiła. Wielka Brytania i Yad Vashem uhonorowały ją za to.
Po powrocie do Anglii znów związała się z teatrem, do którego ciągnęło ją od dawna. Z czasem zaangażowała się w działalność komunistyczną i kierowała biurem podróży powiązanym z lewicą, organizując wyjazdy do krajów Europy Wschodniej.
Ostatnie lata spędziła głównie w odosobnieniu, w Kornwalii, gdzie pisała wspomnienia. Coraz mocniej wracała myślami do tego, co widziała w Vittel, i szczególnie interesowała się tematyką Zagłady.
Zmarła w 1994 roku, daleko od Petersburga, w którym się urodziła. Po sobie zostawiła nazwiska ludzi, których udało się ocalić.