Thérèse Humbert. Oszustka, która zwiodła całą Francję

W maju 1902 roku paryscy komornicy mieli otworzyć sejf, o którym od ponad 20 lat mówiła cała Francja. W środku miały znajdować się papiery wartościowe warte 100 milionów franków, zapisane Thérèse Humbert przez amerykańskiego milionera. Na tej obietnicy kobieta zbudowała pozycję wśród francuskich elit i zaciągnęła ogromne pożyczki. Nikt jednak nie mógł sprawdzić, czy fortuna naprawdę istnieje.

Thérèse Humbert z adwokatem podczas procesu w 1903 r.Thérèse Humbert z adwokatem podczas procesu w 1903 r.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna | Charles Paul Renouard

Ukryty spadek

Thérèse Daurignac urodziła się w 1856 roku w okolicach Tuluzy. Jej rodzina nie miała majątku, ale potrafiła przekonywać innych, że wkrótce go zdobędzie. Ojciec Thérèse opowiadał o ukrytym spadku i tajemniczej zamkniętej skrzyni, której zawartości nikt nigdy nie widział.

Po latach jego córka wykorzystała podobny pomysł na znacznie większą skalę. W latach 70. XIX wieku Thérèse wyszła za swojego kuzyna Frédérica Humberta, syna mera i aby przekonać jego rodzinę o swoim bogactwie, opowiadała o należącym do Daurignaców Château de Marcotte. Nieistniejąca posiadłość miała stanowić zabezpieczenie pożyczki.

Historia wystarczyła, by młodzi małżonkowie otrzymali pieniądze. Przed Thérèse otworzyła się również droga do wyższych sfer.

Milioner z pociągu

W 1879 roku Thérèse ogłosiła, że podczas podróży pociągiem uratowała życie Robertowi Henry’emu Crawfordowi, amerykańskiemu milionerowi. Dwa lata później poinformowała o jego śmierci oraz testamencie, na mocy którego miała odziedziczyć papiery wartościowe warte 100 milionów franków.

Dokumenty potwierdzające istnienie spadku miały spoczywać w specjalnym sejfie. Wkrótce pojawił się jednak drugi testament. Zgodnie z nim fortuna Crawforda miała przypaść córce Thérèse dopiero po jej ślubie z jednym z bratanków zmarłego.

Rzekomi bratankowie wystąpili do sądu i rozpoczęli spór o spadek. Sąd objął domniemany majątek sekwestrem, a sejf opieczętowano. Do zakończenia postępowania nikomu nie wolno było sprawdzić jego zawartości.

Proces ciągnął się przez ponad 20 lat. Thérèse mogła w tym czasie zaciągać kolejne pożyczki pod zastaw fortuny, której istnienia wierzyciele nie byli w stanie zweryfikować.

Fortuny nikt nie widział

Banki i prywatni wierzyciele przekazywali Humbertom pieniądze, wierząc, że zabezpieczeniem kredytów jest ogromny spadek tymczasowo zablokowany przez sąd.

Zadłużenie rodziny rosło przez dwie dekady. Według doniesień prasowych sięgnęło około 250 milionów franków. W mistyfikację uwikłano nawet prowincjonalny Banque Girard z Elbeuf.

Wiarygodności Thérèse dodawało nazwisko jej teścia, Gustave’a Humberta, oraz jego polityczne koneksje. Dzięki nim jeden z bankierów zgodził się pożyczyć rodzinie 3 miliony franków.

Humbertowie znaczną część pieniędzy przeznaczali na podtrzymywanie pozorów. Kupowali rezydencje, château, dom ubezpieczeniowy, winnicę oraz lożę w Operze Paryskiej. Wśród ich gości bywali sędziowie i urzędnicy.

Wystawne życie miało dowodzić, że ogromny spadek rzeczywiście istnieje. Każna kolejna pożyczka wzmacniała przekonanie, że poprzedni wierzyciele musieli wcześniej sprawdzić zabezpieczenie.

Otwarcie sejfu

Na początku maja 1902 roku mistyfikacja zaczęła się rozpadać, 7 maja aresztowano notariusza Félixa Leydeta, znanego również jako mecenas Dumort, podejrzanego o współudział.

Przez lata angażował pieniądze swoich klientów w pożyczki dla Humbertów. Wśród powierzonych mu środków znajdowało się niemal 800 tysięcy franków należących do Mme de Pelissier.

Humbertowie nie czekali na otwarcie sejfu. Kiedy urzędnicy weszli do ich domu, rodziny już tam nie było. 9 maja 1902 roku komornicy zerwali pieczęcie, a w sejfie nie znaleźli papierów wartościowych wartych 100 milionów franków, było w nim jedynie kilka bezwartościowych drobiazgów.

Wiadomość natychmiast obiegła Francję. Sprawa Humbertów zepchnęła z pierwszych stron gazet nawet doniesienia o katastrofie wulkanicznej na Martynice. Amerykańska prasa pisała o jednym z największych oszustw epoki.

Ucieczka i proces

Międzynarodowy pościg zakończył się zatrzymaniem Humbertów, ich ekstradycją do Francji i procesem. W 1903 roku sąd skazał Thérèse i Frédérica Humbertów na 5 lat więzienia. Bracia kobiety otrzymali kary 3 i 2 lat.

Dla wierzycieli wyrok nie oznaczał odzyskania pieniędzy. Prasa informowała o bankructwach oraz co najmniej 10 samobójstwach ludzi, którzy stracili oszczędności. W grudniu 1902 roku Mme de Pelissier spotkała Félixa Leydeta na dworcu Saint-Lazare i publicznie go spoliczkowała, oskarżając o doprowadzenie jej do ruiny.

Majątek Humbertów trafił na licytacje. W 1904 roku pod młotek wystawiono między innymi willę w Vattetot-sur-Mer, kupioną wcześniej od Eugène’a Boissonneta za 186 tysięcy franków, oraz otaczające ją grunty.

W Stanach Zjednoczonych sprawa doczekała się ponad 600 publikacji prasowych. Dziennikarze próbowali odpowiedzieć na pytanie, jak banki, prawnicy, sędziowie i przedstawiciele francuskich elit mogli przez 20 lat wierzyć w fortunę, której nikt nie widział.

Wybrane dla Ciebie