Wykradł ciało pacjentki. Ukrywał je przez 7 lat

Najpierw zakochał się w swojej pacjentce. Gdy zmarła, nie potrafił się z tym pogodzić. Dwa lata później wrócił na cmentarz i otworzył jej grobowiec. To, co wydarzyło się później, sprawiło, że nazwisko Carla Tanzlera na zawsze zapisało się w historii jednej z najbardziej makabrycznych obsesji XX wieku.

Carl Tanzler i Elena Milagro HoyosCarl Tanzler i Elena Milagro Hoyos
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 2.0 | Florida Keys-Public Libraries

Pacjentka i obsesja

Carl Tanzler pracował w Marine Hospital w Key West jako technik prześwietleń rentgenowskich, gdy poznał Elenę de Hoyos. Miała 22 lata i chorowała na gruźlicę, jedną z najgroźniejszych chorób tamtych czasów.

Był od niej znacznie starszy. Miał żonę i dzieci, choć później rzadko o nich wspominał. Zafascynował się młodą kobietą niemal od pierwszego spotkania. Finansował leczenie, przynosił prezenty i przekonywał, że potrafi jej pomóc metodami, których inni nie stosowali.

Elena nie odwzajemniała jego uczuć. Rodzina szybko zorientowała się, że zainteresowanie Tanzlera wykracza daleko poza troskę o pacjentkę. Bliscy starali się ograniczać jego wizyty, lecz nawet przeprowadzka do innej części miasta nie zakończyła tej znajomości. Mężczyzna odnalazł ich nowy adres i nadal pojawiał się w domu Eleny.

25 października 1931 roku młoda kobieta zmarła. Dla rodziny był to koniec dramatu, dla Tanzlera początek obsesji.

Nocna decyzja

Po pogrzebie nie odsunął się od bliskich Eleny. Pomógł sfinansować mauzoleum i niemal codziennie odwiedzał grób. Według późniejszych relacji zamontował w nim nawet telefon, wierząc, że któregoś dnia usłyszy głos zmarłej.

Przez blisko 2 lata nic nie wskazywało na to, jak daleko posunie się jego obsesja. W kwietniu 1933 roku wyjął ciało Eleny z mauzoleum i przewiózł je do swojego domu.

Przez następnych 7 lat nikt niczego nie podejrzewał.Tanzler ukrywał zwłoki w różnych miejscach między innymi w domu, plażowej szopie i we wnętrzu starego kadłuba samolotu pozbawionego skrzydeł.

Z każdym miesiącem ciało ulegało rozkładowi. Desperacko próbował go powstrzymać. Wzmacniał szczątki drutem, gipsem i woskiem, uzupełniał ubytki tkaninami i robił wszystko, by zachowały ludzki kształt.

Później przekonywał, że nie działał z własnej woli. Twierdził, że od dzieciństwa nawiedzały go wizje, a duch Eleny miał nakazać mu zabranie jej z grobu. Przedstawiał się również jako hrabia von Cosel, choć nigdy nie przedstawił dowodów potwierdzających swoje szlacheckie pochodzenie.

Sekret wychodzi

Wszystko skończyło się w 1940 roku. Siostra Eleny odkryła, że Tanzler od lat przechowuje ciało zmarłej w swoim domu. Informacja błyskawicznie obiegła amerykańskie gazety i w ciągu kilku dni stała się jedną z najgłośniejszych sensacji w kraju.

Ciało Eleny wystawiono w domu pogrzebowym Dean-Lopez. Obejrzało je ponad 6850 osób. Przed budynkiem ustawiały się kolejki ludzi, którzy chcieli na własne oczy zobaczyć kobietę, o której mówiła cała Ameryka.

Tanzlera oskarżono o zbezczeszczenie grobu i bezprawne zabranie zwłok. Biegli uznali go za poczytalnego, jednak procesu nigdy nie zakończono wyrokiem. Zarzuty zdążyły się przedawnić. Elenę pochowano ponownie w nieoznaczonym grobie. Miejsca jej pochówku nigdy nie ujawniono.

Do końca

Po opuszczeniu Key West Tanzler zamieszkał w Zephyrhills na Florydzie. Opublikował własną wersję wydarzeń, przekonując, że kierowała nim miłość, a nie obłęd.

To nie zakończyło jego obsesji. Zamówił naturalnej wielkości figurę przedstawiającą Elenę i trzymał ją w swoim domu aż do śmierci. Zmarł w 1952 roku.

Prawie 100 lat później historia Carla Tanzlera wciąż budzi niedowierzanie. Trudno znaleźć drugą sprawę, w której żałoba przerodziła się w obsesję o tak makabrycznym wymiarze.

Wybrane dla Ciebie