Zabijała niemowlęta i wrzucała je do Tamizy. Historia Amelii Dyer

W wiktoriańskiej Anglii tysiące samotnych matek szukało dla swoich dzieci ratunku. Ogłoszenia obiecywały bezpieczny dom, dyskrecję i nowy początek. Za jednym z nich kryła się jednak kobieta, która zamieniła cudzą rozpacz w dochodowy interes.

Amelia Dyer w zakładzie psychiatrycznym, 1893Amelia Dyer w zakładzie psychiatrycznym, 1893
Źródło zdjęć: © Domena publiczna | Wells Asylum

Dziewczyna z Pile Marsh

Amelia Hobley Dyer przyszła na świat w latach trzydziestych XIX wieku w Pile Marsh, niewielkiej osadzie pod Bristolem. Jej ojciec był szewcem i zadbał o to, by córka otrzymała lepsze wykształcenie, niż zwykle dostępne było dziewczętom z jej środowiska.

Rodzinny dom daleki był jednak od spokoju. Matka Amelii po przebyciu tyfusu zaczęła chorować psychicznie, próbowała odebrać sobie życie, a ostatecznie zmarła w zakładzie dla obłąkanych. Dorastająca Amelia z bliska obserwowała cierpienie matki i bezradność systemu wobec osób zmagających się z chorobą psychiczną.

Zanim jej nazwisko poznała cała Wielka Brytania, imała się różnych zajęć. Pracowała jako gorseciarka, później jako pielęgniarka, zdobywając wiedzę o ludzkim ciele i lekach.

Dwukrotnie wychodziła za mąż, najpierw za George'a Thomasa, a następnie za Williama Dyera, od którego przejęła nazwisko znane później całemu krajowi.

Po zmianie prawa w 1834 roku niezamężne matki praktycznie straciły możliwość dochodzenia alimentów od ojców swoich dzieci. Kobieta rodząca poza małżeństwem zostawała sama z problemem, który społeczeństwo uważało za jej osobistą winę.

W takich realiach rozkwitł baby farming czyli odpłatna opieka nad niemowlętami oddawanymi przez samotne matki. Amelia Dyer szybko dostrzegła w tym sposób na zarobek.

Interes na nieszczęściu

Początkowo prowadziła dom dla ciężarnych kobiet, które chciały urodzić dziecko w tajemnicy. Później zaczęła zajmować się odpłatnymi adopcjami i opieką nad niemowlętami, przenosząc działalność między Bristolem, Reading, Cardiff i Londynem.

Matka płaciła jednorazową kwotę, zostawiała dziecko i odchodziła z przekonaniem, że zapewniła mu lepszą przyszłość. Później ślad po niemowlęciu często urywał się na zawsze.

Państwo praktycznie nie kontrolowało takich transakcji, a społeczny wstyd sprawiał, że niewiele kobiet odważało się zadawać pytania. Dyer działała pod wieloma nazwiskami. Przedstawiała się między innymi jako Anne Dyer, Harding, Thomas, Stanfield, Watham czy Smith, skutecznie myląc tropy zarówno matkom, jak i policji.

Niemowlętom podawała laudanum sprzedawane pod nazwami "Mother's Friend" i "Godfrey's Cordial", znane również jako "the quietness". Śledczy ustalili później, że nie poprzestawała na odurzaniu. Dzieci dusiła, a ich ciała wyrzucała lub ukrywała.

W 1879 roku została skazana na 6 miesięcy ciężkich robót za zaniedbanie dziecka na podstawie ustawy o ochronie życia niemowląt z 1872 roku. Kara niczego nie zmieniła.

Po wyjściu z więzienia prowadziła interes ostrożniej. Zamiast pobierać opłaty w ratach, żądała całej kwoty z góry a gdy pieniądze trafiały do jej kieszeni, dziecko przestawało mieć dla niej jakąkolwiek wartość.

Początek końca

W listopadzie 1895 roku 25-letnia Evelina Edith Marmon urodziła córkę Doris. Samotna barmanka z hotelu Plough w Cheltenham nie była w stanie jej utrzymać. Kilka miesięcy później w "Bristol Times and Mirror" znalazła ogłoszenie kobiety przedstawiającej się jako "Mrs Harding", która obiecywała przyjąć zdrowe dziecko za 10 funtów.

Przez kilka dni Amelia Dyer, podpisująca się jako Mary Harding, prowadziła z Marmon korespondencję pełną obietnic spokojnego domu, troskliwej opieki i możliwości odwiedzania córki.

31 marca 1896 roku Marmon przekazała jej zdrową dziewczynkę, dziecięce ubranka i uzgodnioną opłatę. Jeszcze tego samego wieczoru świadkowie widzieli kobietę odpowiadającą opisowi Dyer na Mayo Road w Willesden z niemowlęciem, torbą i dużą paczką.

Kilka dni później matka otrzymała list informujący, że opiekunka musiała wyjechać do chorej siostry, a Doris dobrze zniosła podróż. Była to ostatnia wiadomość.

Niedługo później barkarz pracujący na Tamizie w Reading wyłowił pakunek z ciałem niemowlęcia. Była to Helena Fry, jedna z dziewczynek oddanych pod opiekę Amelii Dyer. Wokół szyi dziecka znajdował się biały tasiemkowy sznur, a ciało obciążono cegłą, by zatonęło. Detektyw Anderson pod mikroskopem odczytał fragment nazwiska i adresu na papierze, w który zawinięto zwłoki.

Śledztwo ujawniło, że Helena Fry nie była jedyną ofiarą. Wkrótce z Tamizy wydobyto również ciało Doris Marmon, oddanej Amelii Dyer zaledwie 11 dni wcześniej.

Te ślady zaprowadziły policję do domu Dyer przy Kensington Road w Reading. W domu znaleziono dziecięce ubranka, zastawione w lombardach przedmioty oraz setki listów od matek szukających pomocy. Z Tamizy wydobywano kolejne ciała, między innymi Harry'ego Simmonsa.

Już po aresztowaniu Amelia Dyer napisała list, w którym przyznała się do winy. Prosiła jedynie, by nie podejrzewano jej córki Mary Ann Palmer ani zięcia Arthura Ernesta Palmera o udział w zbrodniach.

Śledczy ustalili, że tylko w ciągu 2 miesięcy poprzedzających zatrzymanie przyjęła pod opiekę 20 dzieci. Jej działalność trwała około 30 lat, dlatego historycy szacują liczbę ofiar nawet na około 300, choć dokładnej liczby prawdopodobnie nigdy nie uda się ustalić.

Wybrane dla Ciebie